Menu Region

Na wyborczych listach PiS jest niewielu gwiazdorów

Na wyborczych listach PiS jest niewielu gwiazdorów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wiktor Świetlik

Prześlij Drukuj
Znany politolog, były minister sprawiedliwości, słynni spin-doktorzy, kilkoro przyjaciół Radia Maryja - taki egzotyczny koktajl chce zaproponować Prawo i Sprawiedliwość w wyborach do europarlamentu. Wczoraj na temat kandydatur debatowała rada polityczna PiS.
Oprócz politologa Marka Migalskiego i kilku nominatów Rydzyka na listach PiS nie widać żadnych gwiazdorów czy osób z zewnątrz. Jarosław Kaczyński postawił na polityków, którzy będą aktywni nie tylko w Brukseli, ale i w Warszawie. Tak jak do tej pory robił to Adam Bielan, rzecznik partii.

Ukłon w stronę środowisk radiomaryjnych to przede wszystkim pierwsze miejsce w Łodzi dla Urszuli Krupy, byłej eurodeputowanej z list LPR. Ukłon kontrowersyjny, bo jak pisała w tym tygodniu "Rzeczpospolita", Krupa zatrudnia w biurze poselskim siostrę i bratową. Innym kandydatem bliskim sercu ojca Rydzyka będzie profesor KUL i europoseł Mirosław Piotrowski, czyli jedynka PiS w Lublinie.


Wiadomo już też na pewno, że na Śląsku konkurentem dwóch profesorów - Jerzego Buzka i Adama Gierka - będzie doktor, za to bardzo znany, bo Marek Migalski. To jedyny PiS-owski kandydat otwierający listę, który pochodzi spoza polityki. I o to właśnie zresztą stoczono ciężki bój. Część działaczy drażnił kandydat spoza partii. Woleliby byłego wiceministra zdrowia Bolesława Piechę. Ale ten jest posłem. A Jarosław Kaczyński zakazał dezercji z Wiejskiej. Wyjątek zrobił dla Ziobry.

Dalej sami politycy: Adam Bielan, Michał Kamiński i PiS-owska lokomotywa Zbigniew Ziobro. Należyte zaufanie w PiS już chyba uzyskał europoseł Ryszard Czarnecki, który niedawno zawitał do PiS, a poprzednio do europarlamentu dostał się z Samoobrony. Wiadomo, ze Czarnecki walczył o Wrocław. Ostatecznie otwiera listę na Podlasiu.

Wbrew temu, co pisały media, nadal niepewny jest los wrocławskiego numeru jeden. Akcje europosła Konrada Szymańskiego maleją właśnie ze względu na to, że nie jest postrzegany jako lojalny partyjny żołnierz. Podejrzewa się go o "ujzadowszczyznę", czyli chęć dezercji z partii po wyborach. Wcale nieprzesądzone jest też - wbrew spekulacjom - że wrocławską jedynkę zabierze filozof profesor Ryszard Legutko. I tu prawdopodobne, że wygra kandydat "bardziej polityczny" - Krzysztof Grzelczyk, były PiS--owski wojewoda.

Największy problem PiS wciąż ma w Poznaniu. Problem nazywa się Marcin Libicki i jest znanym europosłem, któremu zarzucono współpracę z służbami PRL. Jarosław Kaczyński bardzo ceni Libickiego i domaga się od swoich działaczy oceny doniesień medialnych. - Biorąc pod uwagę skalę zarzutów, to chyba jednak nie będziemy mieli wyjścia - mówi jeden z prominentnych działaczy PiS. Pojawiają się też plotki, że na miejsce Libickiego mógłby wskoczyć profesor Legutko, z którym PiS najwyraźniej ma problem. Chciałby gdzieś go wystawić z pierwszego miejsca, ale wszędzie są pozajmowane.

- Układanie list przebiega spokojnie. Ważne, żeby spotkać się z wyborcami, przedstawić im swój program i działać na rzecz kraju w PE - okrągłymi zdaniami odpowiada na pytania o układanie list Zbigniew Ziobro. Ale inni przedstawiają mniej sielankowy obraz: - Niedługo będziemy mieli to z głowy - mówi z nadzieją jeden z działaczy PiS, który ma już dość walk i targów związanych z eurowyborami.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się