Menu Region

W kryzysie najgorsze już za nami

W kryzysie najgorsze już za nami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Rożyński

3Komentarze Prześlij Drukuj
Produkcja w lutym mocno spadła, a jednak odetchnąłem z ulgą.
Mogło być przecież znacznie gorzej niż 14 proc. w skali roku. Informacje Głównego Urzędu Statystycznego o produkcji, choć złe, świadczą o tym, że polska gospodarka ma się jednak lepiej niż inne kraje naszego regionu, z których kilka balansuje już na granicy bankructwa, jak Ukraina, Łotwa czy Węgry. W przeciwieństwie do nich nie musimy jeszcze prosić o pomoc Międzynarodowego Funduszu Walutowego.

Po fatalnych danych o produkcji ze stycznia można było się bać, że niczym samolot wejdziemy w korkociąg i z miesiąca na miesiąc będzie gorzej. W dużym uproszczeniu wyglądałoby to tak: firmy muszą zwalniać pracowników na wielką skalę, więc ci przestają kupować towary. To zaś zmniejsza popyt i zmusza firmy do dalszych cięć zatrudnienia. I tak w koło Macieju. To najgorszy z możliwych scenariuszy.

I całe szczęście, że się nie ziścił. W lutym produkcja nieznacznie, ale wzrosła w porównaniu ze styczniem. Wygląda więc na to, że osiągnęliśmy dno. Co prawda - jak mawiają Amerykanie - kiedy wydaje ci się, że to już dno, słyszysz stukanie od spodu, a więc różnie może być. W dzisiejszej gospodarce trudno cokolwiek przewidywać. Gdzie dwóch analityków, tam trzy opinie. Równie dobrze można poradzić się wróżki zaopatrzonej w kryształową kulę.

A jednak można być optymistą. Paradoksalnie pomaga nam nasze zacofanie. Tak jak nasze banki nie zdążyły otruć się toksycznymi aktywami z Ameryki, tak nasze firmy wciąż w relatywnie małym stopniu uzależnione są od eksportu. Jego upadek dotknął więc Polskę dużo mniej niż sąsiadów. W dodatku słaby złoty powoduje, że nasze towary mogą szybko powrócić na światowe rynki, zaś klienci w Polsce wybierać będą tańsze krajowe produkty.

No właśnie. Cała nadzieja teraz w nas. Obok produkcji w największym stopniu o rozwoju gospodarki decyduje konsumpcja. W przyszłym tygodniu GUS opublikuje dane o sprzedaży detalicznej. I stanie się jasne, czy kryzys wypłoszył nas ze sklepów. I czy pada właśnie ostatnia linia oporu. Jeżeli nie opanujemy strachu przed niepewną przyszłością i przestaniemy wydawać pieniądze w sklepach, możemy dobić nasz przemysł i gospodarkę.

W PRL-u żartowano podczas biesiad, że picie alkoholu jest patriotycznym obowiązkiem, bo tylko dzięki temu państwo ma jeszcze pieniądze na szkoły czy szpitale. Teraz takim obowiązkiem jest kupowanie. Jeśli będziemy dalej dużo kupować, nie przejmując się licznymi czarnymi prognozami, uratujemy gospodarkę.

A więc błagam: kupujcie, kupujcie, kupujcie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wrecz przeciwnie!

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

euro67 (gość)  •

Do Polski jeszcze prawdziwy kryzys nie dotarl. Prawdy zaczniemy sie dowiadywac po wyborach do PE, a wszystko sie posypie w lipcu... Co ciekawe, to ze tak mowia nie tylko niezalezni ekonomisci ale tez jasnowidze.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Optymista

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

mmarek-ian (gość)  •

Drogi panie optymisto , kraje które gorzej znoszą kryzys nie mogą ratować budżetu wyprzedawnien Majątku Narodowego , który został po rzekomo niegospodarnych czasach PRL-u / ostatnio stocznia szczecińska /. Gdy się skończą te miłe chwile i zasoby majątku społecznego , będziemy beczeć jak owce przed rzezią .

odpowiedzi (0)

skomentuj

Optymizm bez uzasadnienia

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kasza1 (gość)  •

Jezus Maryja !
Panie Rożyński ekonomia nie jest życzeniowa. Słaba złotówka , dla niektórych przekleństwo, napędziła trochę produkcję! I to jest wszystko. Niestety, nie mogę dzielić Pańskiego optymizmu. Niestety, wg wszelkich znaków na ziemi i niebie NAJGORSZE JESZCZE PRZED NAMI. I jeszcze raz :NIESTETY.

odpowiedzi (0)

skomentuj