Menu Region

Sejm kończy pracę nad nowymi przepisami

Sejm kończy pracę nad nowymi przepisami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sławomir Cichy

9Komentarzy Prześlij Drukuj
Kontrola osobista, przeglądanie bagażu podręcznego, a nawet używanie paralizatora i miotacza gazu stanie się dla strażników miejskich chlebem powszednim.
A wszystko dzięki nowelizacji ustawy poszerzającej uprawnienia tej formacji. Sejm kończy nad nią prace. Zmiany forsuje wiceszef MSWiA Adam Rapacki.

Projekt z komisji sejmowych trafił już do drugiego czytania. Strażnicy są nim zachwyceni. Przeciwnicy boją się, że to może doprowadzić do naruszania godności i praw obywatelskich.

- Jakie naruszanie godności, jakie łamanie praw obywatelskich? - dziwi się prefekt Krajowej Rady Komendantów Straży Miejskich i Gminnych Artur Hołubiczko, jednocześnie szef straży miejskiej w Częstochowie.
Dodaje, że na porządku dziennym są przypadki, że zatrzymanego agresywnego człowieka patrol straży miejskiej rzuca na ziemię i nie ma prawa przeszukać. Musi wezwać policję. - Ludzie skuci kajdankami leżą po pół godziny, zanim przyjedzie radiowóz. Pytam więc, co jest bardziej upokarzające - kontrola osobista czy wąchanie ziemi?

Ale konstytucjonalista, prof. Piotr Winczorek z Uniwersytetu Warszawskiego widzi sprawę inaczej. - Zastanawiam się, kiedy eskalacja zostanie zatrzymana. Czy wkrótce ktoś wpadnie na pomysł, żeby wyposażyć ochroniarzy w uprawnienia policji? Myślę, że przeciwnicy zmian w tym kontekście mogą mieć uzasadnione obawy - mówi.

Wśród opozycji słychać głosy, że rozszerzenie uprawnień dla strażników jest próbą wprowadzania tylnymi drzwiami okrojonego pomysłu Platformy Obywatelskiej na zreformowanie tych służb i dotrzymanie słowa danego szefom strażników. Projekt z 2007 roku zakładał powołanie w miejsce straży miejskiej lokalnej policji prewencyjnej. Lokalni policjanci mieli nawet dostać broń, zatrzymywać przestępców, w cywilu kontrolować bazary i sprawdzać, czy zatrzymywane do kontroli samochody nie są kradzione.

Skreślenia zapisu rozszerzającego uprawnienia strażników chciał poseł lewicy Witold Gintowt-Dziewałtowski, ale w połączonych komisjach Administracji i Spraw Wewnętrznych oraz Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej został przegłosowany.

Na listę środków przymusu bezpośredniego, które mogą stosować strażnicy oprócz pałek, kajdanek, paralizatorów i miotaczy gazu, wpisane zostały... konie i psy służbowe. Nowela reguluje szczegółowo tryb i sposób ich użycia.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

8

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Cóż państwo policyjne pełną gębą

+8 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ludek (gość)  •

Niech tylko panowie osrańcy małomiejscy pamiętają że jak na razie nikt nie zabronił noszenia przy sobie klucza hydraulicznego typu żabka o nominalnym rozmiarze rur 2" który skutecznie może na zawsze powalić słonia już nie mówiąc o czarno mundurowym obsrażniku

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czas najwyższy

+5 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Secator (gość)  •

Uważam że formacja jaką jest straż miejska powinna zostać przekształcona w Policję lokalną jak jest w wielu krajach i wtedy można wymagać szkolenia 7 miesięcy poza tym wszystkie szkolenia strażnicy przechodzą trwają najcześciej 3 miesiace bez uczenia strzelania z broni i pełnego prawa karnego.Uczą się tyle ile daje ustawa. Pozdrawiam i liczę na bezpieczniejsza Polskę.

odpowiedzi (0)

skomentuj

piętnowanie bzdur to obowiązek

+9 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gizmo (gość)  •

komentowaliśmy raz, skomentujemy raz jeszcze :)
...zachwycające jest z jaką jak sądzę wrodzoną delikatnością pan Kosmaty ze śląskiej policji plecie androny, który jak na komendę zapomniał że szkolenie podstawowe strażnika miejskiego trwa ponad 500 godzin zgodnie ze stosownym Rozporządzeniem, zapomina że strażników szkolą policjanci, zapomina wreszcie, że policjant ma zajmować się ochroną bezpieczeństwa obywateli i bezpieczeństwa publicznego a strażnik miejski - ochroną porządku publicznego a zatem zakres ich szkolenia nie może być tożsamy. Ciekawe jest czy pan Kosmaty dostaje amnezji na rozkaz czy też z własnej inicjatywy, szczególnie teraz kiedy panowie komendanci policji od miejskiego w górę wyciągają łapczywie łapki po pieniądze samorządu ? O panu profesorze Kruszyńskim przez litość nie wspomnę, boć jasne przecież że nawet profesor z czcigodnej Alma Mater wiedzieć wszystkiego nie musi, było by miło wprawdzie żeby dochowywał standardów intelektualnych i zanim coś powie to sprawdził czy głupot nie opowiada ale przecież nie można mieć wszystkiego. Myśleć i czytać panowie. To nie boli, nawet jeżeli jest się policjantem albo profesorem i życzę z głębi serca nieco samodzielności w formułowaniu myśli bo maluczcy czytają i intelektualna popierducha idzie w świat ,
ale to jeszcze nie koniec
panie pośle Witoldzie G-Dz. są strażnicy miejscy w Powsinodze jak to raczył pan kwieciście zauważyć, są też strażnicy miejscy w Elblągu, gdzie jak sam pan pisze na swojej stronie internetowej, miał pan okazje popracować jako prezydent miasta, ciekawym doprawdy czy wtedy też pan myślał że strażnicy w Elblągu są inaczej czytaj lepiej szkoleni niż w rzeczonej Powsinodze ? I Pójdę panie pośle jeszcze dalej, skoro pan człowiek z doświadczeniem zawodowym, również w samorządzie, ma tak mizerną wiedzę na temat strażników miejskich (lektura stenogramów sejmowych z obrad pewnej komisji - powalająca) to co można powiedzieć o standardzie pana działań w pozostałych sprawach ? i pozwolę sobie na jeszcze jedno pytanie - skoro poseł z dużego miasta jakim jest Elbląg reprezentuje tak "wysoki" poziom wiedzy na temat otaczającego go świata, to co można powiedzieć o innych posłach, choćby tych z mniejszych miast o o tych - ze wsi aż strach pomyśleć .
teraz to prawie koniec :)
jak ważna jest kwestia rzetelnego informowania czytelników o otaczającym ich świecie wie każdy normalny człowiek, a tu właśnie mamy kliniczny przykład bezczelnych kłamstw ze strony ludzi, którzy kłamać nie powinni - policjant, profesor prawa (za to gwiazda TVN) i poseł, co prawda z SLD ale zawszeć to reprezentant gminu. Wszyscy łżą jak najęci a dziennikarz bezrefleksyjnie łyka to jak nie przymierzając - gęś pokarm. Z czytelników robi się idiotów a ze strażników - silnorękich bandziorów niczym z niesławnego ZOMO, którzy mają dylemat - bić czy lać. nie ma to jak "opiniotfurczy" dziennik i "opiniotfurczy" dziennikarz do spółki z równie "opinotfurczymi" rozmówcami a na koniec - parafrazując pewnego znanego polityka pozwolę sobie napisać tak - "chroń nas Panie Boże przed policjantami jak pan Kosmaty, profesorami jak pan Kruszyński i posłami jak pan Gintowt-Dziewiałtowski bo ze strażnikami miejskimi sami sobie poradzimy..

odpowiedzi (0)

skomentuj

A gdzie rzetelność dziennikarska ??

+12 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Piter (gość)  •

Gdyby pan Sławomir Cichy przed napisaniem tego artykułu zapoznał się z obowiązującą od 1997 r. ustawą o strażach gminnych to bu wiedział , ze strażnicy prawo do używania patalizatorów, miotaczy gazu, pałek i psów służbowych mają od dawna. Jedyne novum to koń służbowy, który jest kontrowersyjny także dla samych strażników. Bo do używania konia jako środka transportu nie potrzeba zapisu w ustawie, podobnie ja na używanie samochodu czy roweru służbowego. A koń jako środek przymusu jest używany wyłącznie do tłumienia demonstracji, zamieszek rozpędzania tłumu - czym zajmują się specjalnie do tego przeszkolone oddziały Policji... Strażom do patrolowania lasów , terenów zielonych nie jest potrzebny "koń bojowy" tylko dobrze ułożony koń pod siodło...
Co do przeszukania to nie należy mylić go z rewizją. To przeszukanie służy do odebrania ujętemu przedmiotów niebezpiecznych lub niezgodnych z prawem. Głównie dla bezpieczeństwa strażnika, aby nie dochodziło do takich sytuacji jak w Ustce, gdzie życie strażnikowi ugodzonemu nożem przez awanturnika uratowała kamizelka taktyczna z kodury... A gdyby mógł mężczyznę przeszukać do zdarzenia by nie doszło - bo nóż zostałby mu odebrany.
Przeszukanie jest także po to aby nie było konieczności angażowac Policji tylko po to aby przeszukać osobę i bagaż podręczny. Jeżeli strażnik znajdzie tam narkotyki to i tak wezwie policję.... Ale jezeli ten będzie "czysty" nie będzie powodu do odciągania policji od swoich zadań.
"Projekt z komisji sejmowych trafił już do drugiego czytania. Strażnicy są nim zachwyceni" - skąd pan panie Cichy wziął takie informacje ? Bo na pewno nie od strażników .... Jest tam kilka pożytecznych i słusznych zapisów ale nie są to zmiany rewolucyjne. Jest to tylko lekki "face lifting".
Co jest dobrego ?
1. Możliwość przeszukania osoby ujętej,
2. Możliwość "stosowania innych środków wychowawczych" co jest ważne w przypadku kontaktu z nieletnimi i ich rodzicami - np. przeprowadzenie rozmowy wychowawczej,
3. Zunifikowanie podstawy zawieszenia w czynnosciach i usunięcia strażnika z pracy do przepisów obowiązujących w innych służbach. Obecnie strażnik ukarany przez sąd grodzki za np. przekroczenie prędkości powinien zostać zwolniony z pracy. Policjant, agent CBA, ABW w tej samej sytuacji moze sobie pracować dalej - bo w jego ustawie jest napisane, ze nie może być karany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo lub przestępstwo skarbowe, umyślne, ścigane z oskarżenia publicznego. W naszej zaś dotychczas obowiązuje zapis , że strażnik nie może być karany sądownie...Ponadto policjant czy też agent tych służb jeżeli toczy się przeciwko niemu postępowanie zostaje zawieszony w czynnościach i do czasu rozstrzygnięcia wypłaca się mu 50 % poborów. W przypadku pozytywnego rozstrzygnięcia przywraca się go do służby i wyrównuje zaległe pobory. Strażnika w tej samej sytuacji wyrzuca się z pracy na "zbity pysk" - bo prawo nie pozwala na zawieszenie w czynnościach. Jeżeli zostanie uniewinniony może się ewentualnie procesować z pracodawcą.......

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zmiany forsuje wiceszef MSWiA Adam Rapacki

+6 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Sal (gość)  •

Może by tak pamiętać o tym, a nie pisać, że to straże się nieustannie czegoś domagają. Taka sama sytuacja miała miejsce z fotoradarami - nikt straży nie pytał, czy chcą się zajmować tym zadaniem. Ot, po prostu MSWiA wydało rozporządzenie, do tego z oczywistą wadą prawną. Jak wyszła z tego afera, to wszyscy robili wielki szum, że straże są winne. Znaczy się same sobie rozporządzenie napisały i do Dziennika ustaw przemyciły? Teraz MSWiA z Panem Rapackim na czele przepycha nowy "świetlany pomysł" - koń służbowy, jako środek przymusu dla straży. Nie transportu (choć i tu nie wiem, po co?), lecz przymusu.Wiecie do czego używa się konia, jako środka przymusu? Do tłumienia i rozpędzania manifestacji, tłumu, np kibiców i tym podobnych. Straże mają to robić?! Komuś się chyba coś "pomyliło"? Wcale nie. Po prostu nasza władza próbuje kolejny raz przerzucić na straże zadania policji. I to takie zadania, z którymi mało liczne straże nie są w stanie sobie poradzić. Bo jak straż licząca w porywach 10 - 15 osób ma rozpędzać tłumy i z czego utrzymać konie? A wiecie, że miesięczne utrzymanie konia kosztuje mniej więcej tyle, co 3 - 4 radiowozów? Ale plan jest niezły - to straże będą realizować zadania "be", a państwo i jego służby (w tym policja) będą "cacy". Na koniec mały apel do dziennikarzy - nie dajcie sobie wciskać byle kitu. Wykażcie odrobinę krytycyzmu, a zanim coś wydrukujecie sprawdźcie, czy rządowi i policyjni "mądrale" nie robią Was, a za Waszym pośrednictwem czytelników, w przysłowiowe bambuko.

odpowiedzi (0)

skomentuj

I jeszcze jedno - a'propos szkolenia strażników

+6 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Sal (gość)  •

Dziwnym trafem, Pan Jacek Kosmaty, w swych ubolewaniach nad poziomem wyszkolenia strażników "zapomniał" wspomnieć, że szkoli ich... Policja. Więc może to jest podstawowym powodem? Bo i naszym dzielnym "błękitnym rycerzom" sporo jeszcze do douczenia się zostało, o czym każdy może się przekonać na ulicy albo nawet telefonicznie, szczególnie słysząc od "wyedukowanego" policjanta stwierdzenie: "Z tą sprawą proszę się zgłosić do straży miejskiej". Tej niedoszkolonej. Ot, hipokryci.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pan poseł Witold Gintowt-Dziewałtowski ma uzasadnione obawy

+3 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Sal (gość)  •

Jak wygaśnie mandat poselski, skończy się możliwość zasłaniania immunitetem, jak to niedawno uczynił (http://www.wprost.pl/ar/147107/Posel-Lewicy-zatrzymany-przez-policje/) i trudno się dziwić, że się obawia. Ale chyba najbardziej o siebie. Natomiast Panu Konstytucjonaliście Piotrowi Winczorkowi polecam lekturę Ustawy o ochronie osób i mienia, gdzie są opisane wcale nie małe uprawnienia ochroniarzy. Może wtedy nie będzie plótł andronów i mieszał ludziom w głowach.

odpowiedzi (0)

skomentuj

ad rem

+4 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

D (gość)  •

Strażnicy, też są szkoleni i to w szkołach policyjnych, przez policjantów, szkoda że autor artykułu nie sprawdził u źródła, przechodzą też okresowo co ustawowy czas badania psychologiczne i psychiatryczne, wykluczające ze służby osoby, które tam nie powinny być, a policjanci takie badania przechodzą tylko raz: przy przyjęciu do służby, o czym pan rzecznik nie był już łaskaw wspomnieć...

odpowiedzi (0)

skomentuj