Menu Region

Anita Włodarczyk obiecuje, że rzuci młotem na medal

Anita Włodarczyk obiecuje, że rzuci młotem na medal

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Radosław Patroniak

Prześlij Drukuj
Anita Włodarczyk to kolejna, po tragicznie zmarłej Kamili Skolimowskiej i Szymonie Ziółkowskim, Polka, która ma szansę zaistnieć wśród najlepszych młociarek świata.
Pięć lat temu w burzliwych okolicznościach rozstał się z mistrzem olimpijskim i mistrzem świata w rzucie młotem Szymonem Ziółkowskim. Pół roku później Czesław Cybulski zaczął szlifować kolejny diament królowej sportu - Anitę Włodarczyk. Właśnie wrócił z Zimowego Pucharu Europy naTeneryfie, gdzie jego podopieczna wygrała prestiżowe zawody i poprawiła rekord życiowy (75,05 m).

74-letni szkoleniowiec trenuje z szóstą zawodniczką ostatnich igrzysk w Poznaniu nad Wartą.

- Nie narzekam, bo pod mostami szkolę młociarzy i dyskoboli od lat sześćdziesiątych. Można się przyzwyczaić. Tak samo jak do zakończenia współpracy z Ziółkowskim, chociaż wiem, że gdybyśmy nadal razem pracowali, to jego kariera potoczyłaby się inaczej. Na szczęście Anita osłodziła mi życie i dała nowy impuls do pracy - śmieje się Cybulski.

Na Wyspach Kanaryjskich Włodarczyk zasygnalizowała, że będzie jedną z głównych kandydatek do tytułu na sierpniowych MŚ w Berlinie.

- Naszym celem są igrzyska olimpijskie w Londynie w 2012 roku, ale to nie znaczy, że do stolicy Niemiec pojadę na wycieczkę. Będę walczyć o medal. Niczego jednak nie obiecuję, bo sport jest nieprzewidywalny - zaznacza sympatyczna zawodniczka AZS AWF Poznań.

Konkretny trener i katorżniczy trening
Pod skrzydła Cybulskiego trafiła we wrześniu 2004 roku.

- Wcześniej reprezentowałam barwy Kadeta Rawicz i często przyjeżdżałam na zawody do Poznania. Po jednym z występów podszedł do mnie trener i powiedział, ile będę rzucać i co mogę w życiu osiągnąć. Podobało mi się, że był konkretny i nie owijał w bawełnę. Zapowiedział katorżniczą pracę i... słowa dotrzymał - żartuje i przypomina 24-letnia młociarka.

Włodarczyk pochodzi ze sportowej rodziny, w której dyscypliną numer 1 jest speedrower (z kolarstwa zaczerpnięto sprzęt, a z żużla regulamin). Jej ojciec - Andrzej - jest prezesem speedrowerowego Pavartu Rawicz, a brat Karol czołowym zawodnikiem, często startującym w Anglii.

Sama Włodarczyk może się pochwalić tytułem drużynowej mistrzyni Europy juniorów.

- Nie juniorek, bo to męski sport, w którym mogłam zaistnieć tylko jako nastolatka. Potem musiałam szukać nowych wyzwań, bo w seniorach nie miałabym szans na sukcesy. Czułam w sobie moc i uznałam, że będę pchać kulą. Mój pierwszy trener w Kadecie, Bogusław Jóźwiak, szybko mnie jednak przestawił na rzut dyskiem - wspomina Anita Włodarczyk.

Aktywna studentka
Od pięciu lat koncentruje się na młocie.

- W tym roku mam zaplanowanych 7 obozów i 15 startów. Czy mi to przeszkadza? Nie tak bardzo, choć trudno powiedzieć, że jestem typową studentką. Mam indywidualny tok zajęć i mnóstwo zaległości. Czasami wyjdę na dyskotekę. Mieszkam w akademiku, nie mam samochodu, lecz trener mówi, że jak się nie opuszczę, to już niedługo będę miała auto - przyznaje najlepsza polska młociarka.

Po szokującej śmierci Kamili Skolimowskiej jej prymat jest niepodważalny.
- Wciąż mi się wydaje, że spotkamy się na MP. Trudno uwierzyć, że nie będzie Kamili na liście startowej - smutno kończy Włodarczyk.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się