Menu Region

Dopingowa wojna to czysta hipokryzja

Dopingowa wojna to czysta hipokryzja

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

1Komentarz Prześlij Drukuj
Polski rząd planuje właśnie wprowadzenie kar więzienia za stosowanie dopingu w sporcie.
Przepis będzie w gruncie rzeczy dotyczył kilkuset wyczynowych sportowców. Dlaczego nie iść krok dalej? Areszt za zdobycie bramki ze spalonego, ograniczenie praw obywatelskich i roboty publiczne za wygranie wyścigu po falstarcie.

W tym samym czasie zupełnie nikogo nie interesuje masowe sięganie przez młodzież szkolną po sterydy, a problem jest porównywalny z plagą ciężkich narkotyków.

Rocznie w Polsce przeprowadza się niewiele ponad 2000 testów antydopingowych. Jeszcze trzy lata temu o tym, kto będzie w naszym kraju kierował walką z farmakologicznym wspomaganiem, decydował człowiek, który sam wpadł na koksie (minister Tomasz Lipiec).

Walczą ze skutkiem, nie z przyczyną
Wciąż ściga się niemal wyłącznie seniorów. Skuteczność tych działań jest niewielka. Mało tego - naukowcy coraz częściej mówią, że normy, które skazują teraz kogoś na sportowy niebyt, a w przyszłości mogą zaprowadzić wprost do więzienia, nie są zweryfikowane przez badania statystyczne na całej populacji. To Światowa Agencja Dopingowa w oparciu o własne analizy uznała, kiedy coś jest przekroczeniem dopuszczalnego poziomu, a kiedy nie.

- I nie dopuszcza niezależnych badaczy do swoich danych - alarmuje profesor Donald Berry, biostatystyk.

Prestiżowe pismo "Nature" uważa, że uznawanie "legalnych limitów" bez rygorystycznej weryfikacji jest sprzeczne z podstawowymi standardami współczesnej nauki.

To zatajanie wyników wszystkich badań prowadzi do tego, że władze antydopingowe kreują w ten sposób kulturę podejrzeń, tajemnic i strachu.

- Walka w tej formie, która jest teraz, to czysta hipokryzja. Trwa od lat, a nie doprowadziła do powstrzymania zabronionego wspomagania i nie doprowadzi - dodaje Paweł Januszewski, wybitny lekkoatleta, mistrz Europy na 400 m ppł. z 1998 roku.

Płotkarz nie opowiada się jednoznacznie za zalegalizowaniem dopingu. Jego zdaniem nie jesteśmy jednak w tej chwili w stanie uczciwie określić, co jest dopingiem, a co nie.

- To powinna być decyzja biologów, ale i etyków - dodaje Januszewski, przyznając jednocześnie, że naiwnością byłoby liczenie na to, że w najbliższym czasie poważna dyskusja naddopingiem będzie możliwa.

Zdrowy doping?

- W tej chwili głośne powiedzenie, że jest się za zalegalizowaniem choćby w części wspomagania medycznego, oznacza skazanie na zawodową banicję. Tymczasem lekarze od lat mnożą przykłady, że odpowiednia terapia, prowadząca do poprawy hematokrytu i doprowadzenia go do dozwolonego poziomu, nie jest szkodliwa i nie oznacza oszustwa - mówi proszący o zachowanie anonimowości specjalista zajmujący się medycyną sportową.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wojna z dopingiem

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ojciec sportowcow (gość)  •

Trzeba byc idiota zeby lansowac wprowadzenie legalnego dopingu. Trzeba byc polskim dziennikarzem sportowym idiota - zapasionym tlusciochem, ktory gardzi sportem, sportowcami i powszechnym uprawianiem sportu. To sie moze dziac tylko w Polsce gdzie jest najgorsza infrastruktura sportowa w Europie, gdzie nie ma powszchnego uprawiania sportu na codzien i nikt nic z tym nie robi. Gdyby zamiast tej idiotycznej pisaniny dziennikarze zaczeli w Polsce upowszechniac sport tak jak robili to kiedys Bohdan Tomaszewski, Tomek Hopfer czy Jacek Zemantowski. Upoeszechnianie masowego sportu to droga do dobrego sportu wyczynowego. Niestety takich dziennikarzy juz nie ma. Sa za to dziennikarze sportowi, ktorzy lansuja sie, silac sie na oryginalnosc. Doping to zabojca czlowieka. Legalizacja dopingu zniszczyla by zdrowie mlodych i bardzo mlodych ludzi (juniorow i mlodzikow) i zabilaby sport wyczynowy i jego sens uprawiania, bo zaden rodzic nie zezwolilby swojemu 8 - latkowi na uprawianie zdopingowanego sportu. A w takim wieku zaczyna sie uprawianie sportu wyczynowego we wszystkich dyscyplinach. Ale tego oryginalny dziennikarz - tluscioch nie rozumie. Dla niego sport to walka gladiatorow z lwami w koloseum, w ktorej kazdy gladiator i tak musi zdechnac. Hanba!

odpowiedzi (0)

skomentuj