Menu Region

Ruletka Tuska

Ruletka Tuska

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sergiusz Trzeciak

1Komentarz Prześlij Drukuj
Wcześniejsze wybory parlamentarne to świetny straszak na Pawlaka - pisze dr Sergiusz Trzeciak, konsultant polityczny
PSL przypomina pannę na wydaniu, która na początku jest bardzo miła i niewybredna w doborze partnera. Jednak jak tylko się z nim zwiąże i poczuje pewniej w swojej roli, jej oczekiwania rosną do tego stopnia, że w rezultacie prowokuje rozwód.

Premier Tusk ma tego świadomość, dlatego po kilku dniach milczenia tylko lekko zganił premiera Pawlaka komentując, że "ta sytuacja jest poza standardami, które chciałbym krzewić w życiu publicznym". Wynika z tego jasno, że premier Tusk nie chce w tym momencie ryzykować politycznego rozwodu. Czy jednak premier Tusk nie zdecyduje się na powtórkę scenariusza rozpadu koalicji SLD-PSL?

Warto przypomnieć sobie szczyt Unii Europejskiej w Kopenhadze w grudniu 2003 roku, kiedy to wicepremier Kalinowski zaszantażował premiera Leszka Millera, że jeśli ten nie wynegocjuje wyższych dopłat bezpośrednich i wyższej kwoty mlecznej, to PSL zerwie koalicję. Czy dzisiejsza reakcja premiera Tuska nie przypomina taktycznego ustępstwa premiera Millera w Kopenhadze? Wtedy Leszek Miller początkowo się ugiął, ale już na początku 2004 roku w związku z aferą winietową wypchnął PSL z koalicji. Czy Tusk powtórzy manewr Millera i poprowadzi taktyczną grę, czekając na dogodny moment, żeby pozbyć się PSL?

Przy takim scenariuszu PO może dogadać się z Lewicą albo zaryzykować wariant słabego rządu mniejszościowego, który, jak uczy doświadczenie, się nie sprawdza. Może również uciec do przodu w przedterminowe wybory. Scenariusz może ryzykowny, ale widać również plusy takiego rozwiązania dla PO.

Po pierwsze, Platformie do kolejnych wyborów w 2011 roku nie uda się zapewne utrzymać poparcia na poziomie 40-50 proc., a przez kilka najbliższych miesięcy takie poparcie może pozostać bez zmian. Tym bardziej jeśli PO wykorzysta kolejną aferę z udziałem PSL, aby pokazać, że w imię wartości musi zerwać koalicję, gdyż nie może już dłużej tolerować nepotyzmu i "nieetycznych" działań współkoalicjanta.

Po drugie, przedterminowe wybory dają szansę Platformie na samodzielne rządzenie i tym samym wzmocnienie pozycji premiera Tuska, również wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. To z kolei zaowocuje zapewne zwiększeniem szans Tuska w wyborach prezydenckich w 2010 roku.

Po trzecie, PO jest finansowo najlepiej przygotowana do prowadzenia kampanii, mając największe rezerwy finansowe. Może więc doprowadzić najpierw do wyścigu na spoty z PiS. Taka zabawa przypomina trochę wyścig zbrojeń, w którym zwiększanie wydatków zmusza konkurenta do reakcji i w rezultacie doprowadza słabszą finansowo stronę do bankructwa. W jaki sposób? Jeśli, co prawdopodobne, PO udałoby się wygrać przedterminowe wybory i uchwalić ustawę ograniczającą finansowanie partii z budżetu państwa, to tym samym mogłaby doprowadzić zadłużony PiS do bankructwa.

Prawo i Sprawiedliwość, wydając dużo na wizerunkowe kampanie telewizyjne i billboardowe, finansuje kampanię wyborczą głównie z kredytów bankowych. Platforma na ograniczaniu finansowania z budżetu co prawda nominalnie straci, ale na tle konkurencji i tak skorzysta, gdyż ma najwięcej możliwości pozyskania funduszy z innych źródeł, na przykład z biznesu.

Czy scenariusz rozpadu koalicji i przedterminowych wyborów jest możliwy? Zależy to w znacznym stopniu od zdolności podejmowania ryzyka przez premiera Tuska. Czy jednak Donald Tusk ma w sobie żyłkę hazardzisty?
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pitolenie

+9 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Niniol (gość)  •

Żaden tam straszak. Od samych wyborów 2007 roku co chwila są publikowane sondaże dające PO samodzielność w rządzeniu, a mimo to Platforma do wyborów się nie spieszy. Wie że na sondażach można się nieźle przejechać. Z kolei PSL zawsze ten swój próg wyborczy uzbiera, a w momencie gdy zacznie jej się robić czarny PR, to pokaże pazurki. Kwestią czasu byłyby kolejne przecieki pokazujące, że w PO więcej jest Misiakopodobnych wyznawców św. Sawickiej od kręcenia lodów.

odpowiedzi (0)

skomentuj