Jastrzębie porządzą Izraelem

    Jastrzębie porządzą Izraelem

    Kazimierz Sikorski

    Polska

    Polska

    Zawarte wstępne porozumienie ugrupowania Likud Beniamina Netanjahu ze skrajnie prawicowym Naszym Domem Izrael oznacza praktycznie przekreślenie szans na pokój w tej części świata.
    Zrobiono pierwszy krok do stworzenia antyarabskiej koalicji, a zarazem może to pokrzyżować plany administracji Baracka Obamy, której tak bardzo zależało na zakończeniu konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Nie udało się to ekipie George'a Busha.

    Koalicja Likud-Nasz Dom Izrael nie będzie jednak miała większości w 120-osobowym Knesecie, dlatego musi dojść do porozumienia z innymi ugrupowaniami. Czasu na formowanie nowego gabinetu pozostało niewiele, prezydent Szymon Peres dał na to czas Netanjahu do 3 kwietnia.

    Zawarcie porozumienia Likudu z Naszym Domem Izrael oznacza, że na czele dyplomacji stanie lider tego ostatniego ugrupowania Awigdor Lieberman. Polityk ten nigdy nie krył wrogości wobec świata arabskiego.

    Ten niespełniony konferansjer urodzony w roku 1958 w Kiszyniowie w Mołdawii zrobił oszałamiająca karierę, gdy przyjechał do Izraela. Zasłynął z planu ponownego wytyczenia tak zwanej zielonej linii, granicy z Autonomią Palestyńską, w taki sposób, by region, który stał się częścią Izraela na mocy porozumienia z Jordanią w roku 1949, powrócił pod władanie arabskie.

    Według Liebermana praktycznie wszyscy, którzy tam mieszkają, to Palestyńczycy i powinni oni zamieszkać w granicach przyszłego państwa palestyńskiego. Oba kraje, zarówno palestyński, jak i arabski, powinny - zdaniem Liebermana - być jednolite narodowościowo.

    Gdyby pomysły Liebermana weszły w życie, Arabowie nie zostaliby wygnani ze swoich domów, ale utraciliby izraelskie prawa obywatelskie, a zwierzchność nad nimi przypadłaby przyszłemu państwu palestyńskiemu. Przeciwni takim pomysłom są izraelscy Arabowie, Partia Pracy oraz inne ugrupowania.
    W maju 2006 roku Lieberman wywołał niezwykle ostre reakcje po tym, jak domagał się egzekucji arabskich deputowanych do Knesetu, którzy spotkali się z członkami Hamasu.

    Niedawna wojna w Strefie Gazy zastąpiła mieszkańcom Izraela kampanię wyborczą do Knesetu. Ale zamiast - jak oczekiwano - pomóc Cipi Liwni z Kadimy, wypromowała twardogłowego Netanjahu i nacjonalistę Liebermana.

    Zwycięstwo Liwni przybliżyłoby pokój w rejonie. Była ona bowiem pierwszym izraelskim ministrem, który odróżniał ataki bojowników palestyńskich na obiekty wojskowe i izraelskich cywilów.

    - Ktoś, kto walczy z izraelskimi żołnierzami, jest wrogiem i my będziemy z nim walczyć, ale myślę, że nie podpada pod definicję terroryzmu, jeśli celem jest żołnierz - mówiła w wywiadzie z marca 2006 roku Liwni. Tyle że to nie ona będzie teraz odpowiadać za politykę zagraniczną Izraela.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo