Menu Region

Potwór z Amstetten płakał i przyznał się do zbrodni

Potwór z Amstetten płakał i przyznał się do zbrodni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Anna Przybyll

Prześlij Drukuj
W pierwszej odsłonie swego procesu potwór z Amstetten przyznał się do gwałtu oraz kazirodztwa. Austriacy mają nadzieję, że niesławny gwałciciel najpóźniej w piątek otrzyma najwyższy możliwy wyrok - dożywocie.
Już o ósmej rano przed sądem krajowym Dolnej Austrii w St. Pölten kłębiły się wczoraj tłumy gapiów. Otoczony kordonem policji budynek okupowało kilkadziesiąt ekip telewizyjnych. Nad miastem zamknięto ruch lotniczy, by nikt z lotu ptaka nie filmował drogi Fritzla do sądu.

Na ziemi zamieszanie wywołał jednak protest organizacji "Opór dla Pokoju" walczącej o prawa molestowanych dzieci. Manifestanci trzymali w ręku białe lalki poplamione czerwoną farbą oraz transparenty z napisami: "Hańba dla Austrii". - Wykorzystywanie seksualne uchodzi w naszym kraju za męski przywilej. Przypadek Fritzla, choć głośny, to tylko wierzchołek góry lodowej - mówił aktywista Peter Rosenauer.

Austriacki proces stulecia relacjonuje 200 reporterów z całego świata. Tylko 98 dostało zgodę na wejście na salę rozpraw. Żurnaliści, dla których nie starczyło przepustek, próbowali wedrzeć się do sądu szturmem.

Adwokat gwałciciela chętnie udzielał wywiadów. - Mój klient jest spokojny i opanowany - oświadczył Rudolf Mayer, nim Josef Fritzl, pod eskortą policji, został wprowadzony na salę. Na widok tłumu oskarżony powiedział "boję się". By skryć się przed nawałem pytań, twarz zasłonił niebieskim segregatorem.

- To czyn jednego człowieka, nie zbrodnia całej miejscowości czy całego narodu - mówiła sędzia, otwierając proces.

Prokurator Christiane Burk-heiser w mowie oskarżycielskiej podkreśliła, że nikt nie umie wyobrazić sobie, co działo się przez 24 lata w piwnicy domu Fritzla, "miłego starszego pana z naprzeciwka". Postawiła mu sześć zarzutów, m.in. zabójstwa, gwałtu, pozbawienia wolności i kazirodztwa.
Prokurator kazała ławie przysięgłych powąchać przesiąknięte wilgocią przedmioty z lochu. - Tam nie było ciepłej wody, prysznica, ogrzewania i światła słonecznego. Powietrze docierało jedynie przez nieszczelny mur - przypomniała.

Potem do kontrataku przystąpił obrońca. Rudolf Mayer podkreślił, że jego klient ma wyrzuty sumienia i nie życzy sobie, aby nazywano go "potworem". - Nie działał z pobudek seksualnych, chciał tylko posiadać drugą rodzinę - przekonywał adwokat. Ku zdumieniu zgromadzonych Mayer stwierdził, że "kazirodztwo i więzienie ludzi występuje na całym świecie". - Co zatem czyni ten przypadek aż tak wyjątkowym? - pytał retorycznie.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się