Menu Region

Brożek wyłączony, czyli zagadka dla Beenhakkera

Brożek wyłączony, czyli zagadka dla Beenhakkera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Jak pech, to pech! Ledwo Leo Beenhakker przekonał się do najskuteczniejszego strzelca ligi Pawła Brożka, gdy wiślak doznał poważnej kontuzji. W meczu w Bełchatowie zwichnął staw kolanowy, zerwał więzadła i torebkę stawową w lewej nodze.
Każdy ortopeda powie w takiej sytuacji, że zwichnięcie gorsze jest nawet od złamania nogi! Więcej powikłań, dłuższe leczenie i bardzo żmudna rehabilitacja, w przeciwieństwie do prostego złożenia pękniętej kości. Wstępne prognozy mówią o operacji Brożka i przynajmniej miesięcznej przerwie. Ale już wiadomo, że lider ligowych snajperów (do soboty aż 14 goli w 19 występach) stracił całą rundę wiosenną. I koronę "Króla", którą najprawdopodobniej przejmie po nim Robert Lewandowski z Lecha Poznań - do tej pory 10 trafień.

"Lewy" jest również jedynym godnym kandydatem do zastąpienia Brożka w kadrze podczas dwóch najbliższych spotkań eliminacji mundialu.
28 marca w Belfaście z Irlandią Północną i 1 kwietnia w Kielcach z San Marino. Ma już za sobą porządny chrzest w reprezentacji, czego przykładem rzadkiej urody, a do tego zwycięski gol w meczu z Irlandią w Dublinie. Nie zawodził ten piłkarz i w Pucharze UEFA. Tyle że... nie grał on, ani wciąż nie gra na pozycji typowej dla Brożka, czyli wysuniętego napastnika. Ta rola w Lechu przypisana jest dla Hernana Rengifo, a Lewandowski częściej atakuje z głębi pola. I podobnie powinno być w kadrze. No tak, ale w takim razie kto za Brożka?

Selekcjoner miał podać nazwisko w poniedziałek i ostatecznie zdecydował się na powołanie Łukasza Sosina. Tak naprawdę w grę wchodzi jednak tylko jedna dobra opcja: Ireneusz Jeleń, który znów zaimponował golem w silnej lidze francuskiej, do tego w meczu przeciwko mistrzowi i liderowi z Lyonu. Para Jeleń - Lewandowski, na papierze niezwykle silna, ma jednak zasadniczy defekt: żaden z nich nie gra choćby przyzwoicie głową. Wyjścia są zatem dwa, oba rozpatrywane przez sztab.

Wystawić w Belfaście ślamazarnego Sosina, który niedawno w lidze cypryjskiej strzelił głową cztery gole i to w jednym meczu! Niestety, co łatwo samemu zobaczyć na youtube.com, działo się to w meczu z drużyną gorszą o kilka klas nawet od San Marino. A wyjście nr 2? Najbardziej logiczne, grać dołem! Bo górne piłki na Sosina przeciwko wyspiarzom to nie jest najlepszy pomysł.

Jak wiadomo, nie ma jednak ludzi niezastąpionych, także w futbolu. W Wiśle nieoczekiwanie szansa gry otwiera się przed utalentowanym Brazylijczykiem Beto. Może będzie lepszy od "Brozia", który i tak zamierzał Kraków opuścić? Historia piłki zna i takie przypadki, że w miejsce gwiazdy, która nagle gaśnie, rozbłyskuje nowa, jeszcze większa.

W 1973 roku w Chorzowie w jedynym wygranym meczu z Anglią podobnej kontuzji jak Brożek, i również bez kontaktu z rywalem, doznał Włodzimierz Lubański. Strzelec drugiego gola, być może najlepszy napastnik globu, regularnie powoływany do "Reprezentacji Świata". Zabrakło go w rewanżu na Wembley - ale trafił wówczas, na wagę awansu, zastępujący go Jan Domarski. Nie wyleczył się Włodek nawet po roku, na medalowy mundial '74, ale znakomicie spisał się wtedy w kadrze jeszcze inny środkowy, młodziutki Andrzej Szarmach.

Kontuzje są nieodłącznym ryzykiem w futbolu, w myśl zasady, że zawsze słabsza kość... pęka. Historia futbolu pokazuje, że urazy wymagające długiego leczenia nękały najwybitniejszych. Maradonie złamano nogę, ale wrócił i został mistrzem świata, prezentując jeszcze lepszą formę niż przed kontuzją. Podobnie David Beckham - złamaną prawą stopę wykurował w miesiąc! Właśnie obserwujemy odrodzenie czołowego europejskiego snajpera Eduardo, brazylijskiego Chorwata, po straszliwym złamaniu nogi i rocznej pauzie. A w bramce znów w Ligę Mistrzów celuje Petr Cech, który broni mimo wielomiejscowego złamania kości czaszki - na wszelki wypadek występuje jednak w ochronnym, rugbowym kasku.

Niestety, historia pełna jest również zdarzeń fatalnych, po których kontuzja przerwała znakomite kariery. W świecie najbardziej znany jest przypadek Marco van Bastena. Holender zakończył karierę, nie mogąc zaleczyć chorej stopy, gdy miał przed sobą przynajmniej kilka fantastycznych lat w Milanie. W Polsce nieszczęśliwe złamanie nogi w towarzyskim (!) meczu reprezentacji z drużyną Czytelników "Expressu Wieczornego" zakończyło grę stopera Legii, Jacka Gmocha. Mało kto wie, ale identyczna kontuzja kolana jak u Pawła Brożka, oznaczająca zarazem kres nieźle zapowiadającej się kariery, dotknęła Kazimierza Górskiego. Legionista paradoksalnie właśnie dzięki niej rozpoczął wtedy pracę trenerską. Na szczęście dla siebie i dla polskich kibiców.

Zarazem Górski, który umiał sobie poradzić bez Lubańskiego, miałby na pewno dobrą radę i dla Leo Beenhakkera. Co należy zrobić, gdy ze składu wypada najskuteczniejszy zawodnik. Swym charakterystycznym lwowskim głosem powiedziałby na pewno to, co powtarzał wielokrotnie: "Co ja bym zrobił? Ano szukałbym kolego, szukałbym. Za to się płaci selekcjonerom!".

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się