Menu Region

Zabrzanom zabrakło sekund, by pokonać lidera ekstraklasy

Zabrzanom zabrakło sekund, by pokonać lidera ekstraklasy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Azyan Zabrze

Prześlij Drukuj
Gdyby tak wyglądały wszystkie mecze ekstraklasy...Na trybunach 18 tysięcy widzów. Na boisku walka od pierwszej do ostatniej minuty.
Na ławkach trenerskich legendy, dodajmy niespełnione legendy bo zarówno Henryk Kasperczak (Górnik) jak i Franciszek Smuda (Lech), choć sukcesów mają bez liku, to wciąż marzą o reprezentacji Polski.

Zresztą o obu mówi się, że jeśli w najbliższym meczu z Irlandią Leo Beenhakkerowi powinie się noga, to właśnie jeden z nich zastąpi Holendra.

Kibice pożegnali prof. Religę
Tuż przed meczem wzruszenie.
Minuta ciszy na cześć zmarłego prof. Zbigniewa Religi. Kibice rozpostarli ogromny transparent z portretami Profesora, Jana Bolesława Niesyty i Ernesta Pohla, wielkich nieżyjących ludzi związanych z Górnikiem.

A później już tylko emocje. Do ostatniej sekundy, do ostatniego gwizdka. Najpierw sensacyjne prowadzenie po golu sezonu, a następnie wielki dramat gospodarzy. Taki był niedzielny mecz Górnika Zabrze z Lechem Poznań. Bezdyskusyjnie spotkanie kolejki, jeśli nie miesiąca.

Górnik walczył jak z Manchesterem
- Dla obecnych piłkarzy Górnika mecze z Kolejorzem powinny być tak samo ważne, jak dla mojego pokolenia były starcia z Manchesterem United, Romą czy Dynamem Kijów. Liczę na to, że nasi następcy będą walczyć z taką samą zaciętością, jak my przed laty - mówił proroczo jeszcze przed pierwszym gwizdkiem Stanisław Oślizło, legendarny piłkarz Górnika.
Po meczu promieniał. Jak wszyscy. Już w pierwszych dwóch minutach Przemysław Pitry wykonywał dwa rzuty rożne, po których pod bramką, w której stał Krzysztof Kotorowski, było naprawdę gorąco.

Henryk Kasperczak dokonał kilku roszad w podstawowym składzie. Na prawą obronę wrócił Grzegorz Bonin. Na lewej stronie defensywy, po raz pierwszy w tej rundzie, od początku wystąpił Adam Marciniak, który zimą wrócił z ŁKS-u. Na środku pomocy zagrał Adam Danch.
Smuda jeszcze przed meczem czuł co się święci. Już w Poznaniu na konferencji prasowej przed wyjazdem do Zabrza zapowiadał, że jego piłkarzy czeka najtrudniejszy mecz na obcym boisku w tym sezonie.

W pierwszej połowie Lech lepiej panował nad piłką, ale to zabrzanie częściej przeprowadzali akcje ofensywne. Brylował w tym Pitry. Bardzo ruchliwy był Robert Szczot. Kilkakrotnie znalazł się pod bramką gości, ale zabrakło mu szczęścia. Był zbyt spięty, ale trzeba pamiętać o presji, jaka ciążyła na nim i wszystkich piłkarzach z Zabrza. Górnik wciąż jest na ostatnim miejscu w tabeli.

W szeregach gości Semir Štilić i Rafał Murawski szukali Roberta Lewandowskiego i starali się dogrywać mu piłki. Raz nawet "Lewy" bliski był zdobycia gola.

Marciniak i "stadiony świata"
Bramka roku padła w 55 minucie. Na 35. metrze piłkę przejął Marciniak. Strzelił dosłownie jak z armaty. Futbolówka w zawrotnym tempie zmierzała do bramki i przy długim słupku wpadła do siatki. Gol marzenie dla jego strzelca. Zapachniało sensacją. Górnik prowadził 1:0, a czas leciał.

Im bliżej było końca spotkania tym zwiększał się napór Lecha. Groźnie strzelali Lewandowski i Murawski. Wiele zamieszania siał wprowadzony za Dimitrije Injaca rekonwalescent Sławomir Peszko.

To był jego 101. występ w ekstraklasie i na pewno na długo go zapamięta. Już w doliczonym czasie gry po jego akcji piłka znalazła się w polu karnym Górnika. Trzech zawodników gospodarzy chciało ją za wszelką cenę wybić. Skończyło się samobójem Pawła Strąka. Do końca meczu zostało kilkadziesiąt sekund. Pulsujący jak wulkan stadion zamarł.

- Trzeba się z tym pogodzić. Cieszmy się, bo Górnik już w czwartym meczu z rzędu nie doznał porażki. Jesienią przegrywaliśmy seryjnie. Jesteśmy na dobrej drodze do utrzymania się w ekstraklasie - podsumował występ swoich piłkarzy Jędrzej Jędrych, prezes Górnika.

Górnik Zabrze 1 Lech Poznań 1

Bramki: Marciniak 55 - Strąk 90+1 samobójcza.
Sędziował: Paweł Gil (Lublin).
Widzów: 18 000.
Górnik: Nowak Żk - Bonin, Banaś, Pazdan, Marciniak - Gorawski, Strąk, Danch Żk, Przybylski, Pitry (87. Madejski) - Szczot (90+2 Kiżys). Trener: Henryk Kasperczak.
Lech: Kotorowski - Wojtkowiak Żk, Bosacki, Arboleda, Djurdjević - Štilić, Injac (61. Peszko), Murawski, Bandrowski I, Lewandowski - Rengifo Żk. Trener: Franciszek Smuda.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się