Menu Region

Łukaszenka gra Polakami

Łukaszenka gra Polakami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Mielnik

Prześlij Drukuj
Obyło się bez pałowania. Tak w skrócie można podsumować sukces polskiej dyplomacji w sprawie Polaków na Białorusi. Zjazd związku poprzedzony był tradycyjną już kampanią szykan wobec działaczy. Mimo to udało się zebrać wystarczająco dużo odważnych delegatów, którzy nie obawiali się wyrzucenia z pracy, by było kworum potrzebne do przedłużenia kadencji Andżeliki Borys.

Kwestia uznania jej zwierzchności nad organizacją białoruskich Polaków przez władze w Mińsku ciągle pozostaje jednak otwarta.
Łukaszenka nie zamiótł zjazdu pod dywan wcale nie dlatego, że bał się wymarszu kilku setek delegatów na ulice Grodna, najazdu polskich parlamentarzystów czy blokowania przez Polskę jego wystąpienia na forum UE. Zwłaszcza że nasz MSZ odciął się od pogłosek, że w sprawie związku zastosował wobec Białorusi takie ultimatum.

Białoruski prezydent odnalazł się w roli obrotowego rozgrywającego, który lawiruje między Rosją a Europą, starając się wyrwać od nich jak najwięcej dla siebie. Polska i Polacy na Białorusi odgrywają ważną rolę w grze, która ma zapewnić Łukaszence niezależność od Moskwy.

Mińsk znakomicie rozpoznał znaczenie, jakie Warszawa przywiązuje do Partnerstwa Wschodniego - prestiżowego dla polskiej dyplomacji projektu, który ma uczynić nasz kraj architektem polityki wschodniej UE.

Łukaszenka pozwala zatem szykanować ludzi Andżeliki Borys i na tym poprzestaje. Pałowania jednak na razie nie będzie. Przynajmniej tak długo, jak długo przed władcą Białorusi stoi realna perspektywa wejścia na unijne salony.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się