Menu Region

Miedwiediew wycina Putina

Miedwiediew wycina Putina

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Słapek

1Komentarz Prześlij Drukuj
Rosyjski prezydent Dmitrij Miedwiediew wymyka się spod kontroli swojego poprzednika Władimira Putina i wzmacnia swoją pozycję na Kremlu.
Wczoraj w orędziu telewizyjnym wezwał oligarchów, którzy wciąż wspierają premiera, do łożenia na państwo znacznych sum pieniężnych, które mają uratować kraj przed kryzysem. Miedwiediew przygotował też listę osób oddanych byłemu prezydentowi, a znajdujących się dziś w szeregach władzy. Zostaną oni wymienieni na ludzi lojalnych wobec Miedwiediewa.

Lista osób, które zostaną wymienione na szczeblach władzy w Rosji, ma już nawet na Kremlu swoją nazwę.
To "złota setka", bo tyle nazwisk widnieje na niej. To ludzie nowego prezydenta, którzy zastąpią starą ekipę. Wśród osób do tak zwanego odstrzału znalazło się m.in. kilku gubernatorów, mianowanych jeszcze przez prezydenta Putina.

Anonimowi urzędnicy twierdzą, że Miedwiediew chce z nich zrobić kozły ofiarne. Ma to uspokoić rosnące niepokoje społeczne w wielu regionach kraju. Coraz częściej bowiem ludzie wychodzą na ulice manifestować swoje niezadowolenie z działań władz. Po raz pierwszy od 1999 roku, czyli od chwili objęcia władzy przez Putina, Rosjanie protestują przeciwko niemu, co wcześniej było rzeczą nie do pomyślenia.

Tak było wczoraj we Władywostoku, gdzie ulicami miasta przeszła tysięczna manifestacja komunistów. Domagali się dymisji lokalnych władz i premiera Putina, którego oskarżają o to, że on i jego poplecznicy nie radzą sobie z kryzysem.

Dzień wcześniej, w sobotę, na ulicach Moskwy doszło do starć protestującej lewicowej młodzieży z milicją. Funkcjonariusze zatrzymali 34 osoby.

W piątek zaś przeciwko Putinowi, na jednej z centralnych stacji moskiewskiego metra, protestowali zwolennicy opozycji związanej z byłym szachistą Garrim Kasparowem. Miejsce i termin manifestacji ustalili przez internet i w ten sam sposób o proteście informowali innych uczestników. - Precz z Putinem! Chcemy innej Rosji! Czekiści, oddajcie władzę! - skandowali.

Niezadowolenie społeczne rośnie w całym kraju wraz ze wzrostem bezrobocia i spadkiem płac oraz wartości rubla. Według politologów nienawiść Rosjan skupiła się na Putinie, bo to on nadal utrzymuje się przy sterach władzy.

Z badań opublikowanych na początku marca przez magazyn "Nowoje Wriemia" wynika, że mocno topnieje poparcie dla byłego prezydenta i zarazem dzisiejszego premiera. Putina i jego politykę popiera zaledwie 20 proc. lokalnych elit finansowych i politycznych. Gdy pełnił funkcję prezydenta, popierających było więcej niż połowa.

- Tak zwani oligarchowie od bogactw naturalnych nie mają środków, by zapanować nad swoimi długami. Ich los zależy więc od Władimira Putina - powiedział Oleg Kisielow ze Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców Rosji, zwanego też związkiem oligarchów.

W Moskwie źródła zbliżone do kręgów władzy twierdzą, że Dmitrij Miedwiediew ma już dość zarówno protestów, jak i nieporadności premiera. Przez to pomiędzy byłym a obecnym prezydentem coraz częściej dochodzi do konfliktów.

- Ludzie zawsze próbują doszukać się czarnego kota w ciemnym pokoju. Często okazuje się jednak, że ten kot w ogóle nie istnieje - bagatelizuje całą sprawę Dmitrij Peskow, rzecznik Władimira Putina.
Jednak to właśnie Putin za pośrednictwem swoich ludzi, związanych w przeszłości tak samo jak on z KGB, sprawuje kontrolę nad krajem.

- Miedwiediew jest coraz bardziej zdeterminowany, aby stworzyć swoją armię, składającą się z całkowicie oddanych mu urzędników różnego szczebla władzy - mówi Lilia Szewcowa, rosyjska politolog z moskiewskiego Carnegie Centre.

Oficjalnie nie wydano żadnych wytycznych dotyczących tego, jakie kryteria powinni spełniać ludzie ze "złotej setki". Wiadomo jednak, że kandydaci do niej muszą mieć sukcesy menadżerskie, czystą kartotekę w milicji i wykazywać się myśleniem strategicznym.

Tak więc ludzie Miedwiediewa to specjaliści z różnych dziedzin, którzy często nie ukończyli jeszcze pięćdziesiątego roku życia. Mają poglądy liberalne i nikt z nich nie miał w przeszłości styczności z KGB ani ze służbami bezpieczeństwa nowej Rosji, jak choćby FSB.

- Zmiany personalne nie mają nic wspólnego z rozgrywkami politycznymi. Administracja prezydenta chce po prostu powołać rezerwy kadrowe dla osób na wysokich stanowiskach zarówno we władzy państwowej, jak też w przedsiębiorstwach państwowych i uczelniach wyższych - tłumaczy Andriej Wołkow, jeden ze stu nowych ludzi Miedwiediewa i zarazem dziekan moskiewskiej szkoły biznesu. - Kiedy będą kogoś potrzebować, nie mogą przecież wziąć człowieka znikąd - argumentuje Wołkow.
Co ciekawe, spotkania nowej specgrupy przyszłych urzędników i prezydenta Dmitrija Miedwiediewa już się odbywają. Pierwsze miało miejsce na początku marca. Na Kremlu, na wezwanie przywódcy kraju, stawiło się 28 osób.

- To była po prostu otwarta i szczera dyskusja - mówi Wołkow, który był uczestnikiem tamtego spotkania.

Niewykluczone, że kompletując swoją ekipę, składającą się głównie z menadżerów, Miedwiediew próbuje przekonać do swoich działań tych oligarchów, którzy jeszcze popierają Putina. Tym bardziej że potrzebuje ich pieniędzy. Wczoraj w wystąpieniu telewizyjnym prezydent zaapelował do zamożnych obywateli kraju, aby wsparli gospodarkę.
- To wasz moralny obowiązek - mówił Miedwiediew.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ALE JAJCA ! :) ZAUFANY PUT

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

7 (gość)  •

CIEKAWE KTO GORSZY ? TRUDNO WYCZUĆ

odpowiedzi (0)

skomentuj