Menu Region

Ameryka chce skłócić talibów, bo przegrywa wojnę w...

Ameryka chce skłócić talibów, bo przegrywa wojnę w Afganistanie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Adam Synowiec, Christine Lamb "The Times"

1Komentarz Prześlij Drukuj
To pogranicze Afganistanu i Pakistanu jest dziś największym zagrożeniem dla świata. Prezydent USA przyznał, że wojska USA i NATO przegrywają wojnę w Afganistanie i wezwał do negocjacji z talibami. Ich przywódca mułła Omar w sobotę wyraził zgodę na takie rozmowy.
W sąsiednim atomowym Pakistanie armia może w każdej chwili sięgnąć po władzę. Prezydent Zardari jest w otwartym konflikcie z szefem armii, gen. Asfakiem Kayanim. Wczoraj w areszcie domowym znalazł się lider opozycji Nawaz Szarif. Na dzisiaj zapowiedziano demonstracje na ulicach największych miast kraju.

Wszystko to dzieje się w sytuacji, gdy w dolinie Swat, na granicy Pakistanu i Afganistanu, od kilku tygodni egzystuje małe pseudopaństewko islamskie rządzone religijnym prawem szariatu. To kolejna zdobycz muzułmanów.

Aprobatę dla rozmów pokojowych mających zakończyć wojnę w Afganistanie wyraził w weekend mułła Omar. To pierwsza taka decyzja tajemniczego, jednookiego lidera talibów. Wysłał on też swoich przedstawicieli na odbywające się pod patronatem Arabii Saudyjskiej negocjacje pokojowe.
- Mułła dał rozmowom zielone światło - mówi jeden z mediatorów Abdullah Anas. Ten były przyjaciel Osamy bin Ladena walczył w Afganistanie. Obecnie mieszka w Londynie. - Jesteśmy w kontakcie zarówno z bezpośrednimi przedstawicielami Omara, jak i dowódcami jego oddziałów na froncie wojennym - potwierdza biorący udział w negocjacjach przedstawiciel afgańskiego rządu.

Przełom nastąpił, gdy prezydent Barack Obama przyznał, iż dowodzone przez USA siły wojskowe nie wygrywają wojny w Afganistanie i wezwał do negocjacji z "umiarkowanymi talibami". To próba powtórzenia strategii gen. Petreausa z Iraku. Wtedy doprowadziła do rozłamu wśród wrogich Amerykanom islamistów i koniec końców - odsunięcia od przywództwa ruchu oporu ludzi związanych z Al-Kaidą.

- Dokonaliśmy naprawdę ogromnego kroku na przód. Po raz pierwszy obie strony wypowiadają się językiem pokoju - podkreśla Abdullah Anas, mówiąc o obecnej sytuacji w Afganistanie.
Jego słowa potwierdza brat prezydenta kraju Hamida Karzaja - Quyum Karzaj, który osobiście brał udział w rozmowach. - Przez ostatnie pięć dni pertraktowałem z talibami i mogę powiedzieć, że słowa Obamy wywołały tu potężny optymizm. Nie ma innej drogi niż rozmowy. Wszystkie strony zdają sobie sprawę, iż wojna prowadzi donikąd.

- Talibowie mają dziś silną pozycję, ale nie oznacza to, że mogą kontrolować państwo. Zdają sobie doskonale sprawę, iż obecna sytuacja różni się od tej z 1996 r., gdy sami dochodzili do władzy. Wtedy wśród ludności afgańskiej panowało powszechne przekonanie, iż niosą oni pokój - mówi Abdullah Anas.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

czytaj więcej

+8 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

West (gość)  •

Także dla myślących: www.abcnet.com.pl

odpowiedzi (0)

skomentuj