Menu Region

Trener Kowalczyk prosto ze szpitala u siatkarzy AZS

Trener Kowalczyk prosto ze szpitala u siatkarzy AZS

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agnieszka Garbacik

Prześlij Drukuj
Krzysztof Kowalczyk dodaje otuchy siatkarzom Politechniki Warszawskiej. W czwartek szkoleniowiec, który z mało znanych zawodników stworzył zespół potrafiący walczyć z najlepszymi, odwiedził swoją drużynę podczas treningu, życząc powodzenia w weekendowych meczach play-off z Zaksą Kędzierzyn-Koźle
- Trener Kowalczyk zrobił nam wielką niespodziankę. Zupełnie się tego nie spodziewaliśmy, ale bardzo się cieszymy z tych odwiedzin - mówi Karol Kłos, środkowy akademików.

- Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale ma on na nas szczególny wpływ, bo od razu zmieniła się atmosfera w drużynie. Tchnął we wszystkich jakiś optymizm. W Kędzierzynie zagramy dla niego. On w nas wierzy - dodaje.

Ostatnio, kiedy Politechnika tak otwarcie dedykowała mecz trenerowi Kowalczykowi, grała właśnie z Zaksą (24.01).
Po tym spotkaniu (przegranym 2:3) szkoleniowiec Kędzierzyna Krzysztof Stelmach nie mógł nadziwić się postawie stołecznego zespołu i długo powtarzał, że to warszawiacy zasłużyli na zwycięstwo, pokazując, co znaczy być kolektywem.

Niestety, tej zespołowości ostatnio brakowało. Finisz rundy zasadniczej przypomniał raczej niecierpliwe wyczekiwanie końca sezonu niż walkę o każdy punkt.

- Nasza gra wyglądała różnie. Niby chcieliśmy wygrywać, ale czegoś brakowało, coś zawsze szło nie tak. Ten czas przed play-off dobrze przepracowaliśmy. Ostatnie dni były nieco luźniejsze, ponieważ musieliśmy nabrać świeżości. Czy się udało? Przekonamy się dzisiaj - relacjonuje Radosław Rybak, kapitan Politechniki.

To właśnie przede wszystkim od jego dyspozycji zależą losy spotkania z Kędzierzynem. W wysokiej formie Rybak zdobywał w każdym meczu około 20 punktów. Dla Politechniki ważne jest, by wychodziły także dwa inne (kluczowe dla tego zespołu) elementy - zagrywka i blok. Tu pole do popisu będzie miał głównie lider na pozycji środkowego w Plus Lidze Ukrainiec Iurij Gladyr.

Największym problem stołecznego zespołu było dotychczas przyjęcie. W tym elemencie kłopotu nie mają kędzierzynianie, którzy dysponują jednym z najlepszych dograń w lidze (28 proc. przy 15 proc. Politechniki).

- Skoro już dwa razy w tym sezonie graliśmy z Zaksą pięć setów, przegrywając o włos, to czemu nie mielibyśmy tym razem zwyciężyć - komentuje trener Ireneusz Mazur, który szykuje małą niespodziankę mającą poprawić przyjęcie zespołu.

W Kędzierzynie-Koźlu AZS PW rozegra dwa mecze - w sobotę o godz. 17 i niedzielę o 15.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się