Menu Region

Do lekarza na rękach

Do lekarza na rękach

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Małgorzata Gleń

Prześlij Drukuj
Ryszard Duda razem z rodziną, matką i niepełnosprawną, upośledzoną siostrą, 41-letnią Małgorzatą, mieszka w Czermnej na krańcu Małopolski
Od urodzenia kobieta choruje na nerki. Kilka razy w tygodniu musi jechać do lekarza. Ale 700-metrową drogą do domu Dudów zawsze wtedy, gdy jest mokro, nie sposób niczym przejechać.

- Kiedyś nie zdążymy dojechać do szpitala i Gosia umrze. Ona nieraz tak strasznie cierpi, a ja nic nie mogę zrobić, bo akurat utopiłem się samochodem - rozpacza Ryszard Duda.

Małgorzata Duda w niemowlęctwie przeszła przeszczep nerek. Potem miała jeszcze dwie poważne operacje. Ze szpitala wyszła, gdy miała 4 lata. Nie umiała chodzić ani mówić. Trzy lata temu założono jej nefrostomię, rurkę, która sięga do nerek i odprowadza mocz. Dwa razy w tygodniu brat musi zawieźć siostrę na zmiany opatrunku.
Na dodatek rurka raz na kilka tygodni wypada i musi być założona od nowa. Od momentu jej wypadnięcia do znalezienia się w szpitalu nie może minąć więcej niż 3 godz., potem rana zarasta i kobietę czeka bolesne wkłuwanie. Czermna jest 50 km od szpitala w Tarnowie. To minimum godzina jazdy. A do domu Dudów prowadzi tylko droga gminna gruntowa. Była częściowo utwardzana, ale już zupełnie się rozsypała. Zdarza się, że kobietę trzeba znosić na rękach przez pola do drogi powiatowej.

- A był dzień, że córce rurka wypadła dwa razy. Nigdy nie wiemy, kiedy to się stanie - mówi Anna Duda, matka kobiety. Najgorzej jest w zimie.

Jakoś rok temu Dudowie mieli mieć wizytę w szpitalu. Z domu trzeba było wyjechać rano. Spadł śnieg. Ryszard Duda razem z żoną wyszli o 3 nad ranem, by odgarnąć śnieg z drogi. O 6 położyli się, by choć trochę się przespać. Niestety rano zaczął wiać wiatr i zawiało drogę z powrotem. Ich ciężka praca poszła na marne.

- My nie chcemy wiele, żeby tylko auto do nas dojechało - Dudowie od lat proszą w gminie o zrobienie drogi. Gmina twierdzi, że nie może zrobić nic więcej, niż ją utwardzić, bo nie ma pieniędzy na więcej.
- Droga była utwardzana dwa lata temu. Niestety przedwiośnie niweczy naszą pracę. W tej chwili nie da się tam nawet wjechać, by wysypać kamień - mówi Stanisław Kmiecik, wójt Szerzyn. - Przed zimą utwardzimy nawierzchnię - obiecuje. Nie na wiele się to zda. Na podmokłym terenie droga wytrzyma kilka miesięcy, a potem znów rozpocznie się walka.

Ryszard Duda jest załamany. Niebawem siostrę czekają dializy, na które też będzie trudno ją dowieźć . - Nie daję już rady. Ciągle żyjemy w strachu i patrzymy w niebo, czy znów nie będzie padać - mówi.
"Polska" zainteresowała sprawą Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich. Obiecano nam interwencję w Urzędzie Gminy Szerzyny.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się