Polacy nie rozumieją Niemców

    Polacy nie rozumieją Niemców

    Thomas Urban

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Tekst Thomasa Urbana opublikowany w sobotę, który otworzył naszą debatę "Polska - Niemcy: bez pojednania?" wzbudził wiele kontrowersji. Korespondent niemieckich mediów w Polsce pokazuje jak trudno Polakom i Niemcom znaleźć wspólny język.
    Thomas Urban
    Psychoza, która dzieli


    Niemcy nie rozumieją, dlaczego w Polsce projekt dokumentacji wypędzeń wywołał tak gwałtowne protesty. Polskie obawy, że doprowadzi do zafałszowania historii, są nieuzasadnione. Pokaże to wkrótce wystawa berlińskiej fundacji

    Moi rodzice pochodzą z miasta Wrocławia (Breslau). Ojciec przed wojną należał do grupy młodzieży katolickiej, której członkowie mimo zakazu władz nazistowskich nadal spotykali się potajemnie. Gestapo aresztowało wielu z nich, w tym mojego ojca. Kilku członków tej grupy trafiło potem do obozu koncentracyjnego i tam zginęło. (O tej grupie przypomina dwujęzyczna tablica w kościele św.
    Ignacego Loyoli we Wrocławiu). Również rodzina matki trzymała się z dala od nazizmu. Jej ojciec był aktywnym członkiem katolickiego ruchu świeckich i stracił w roku 1933 swoje stanowisko w zarządzie miasta.



    W roku 1945 mój ojciec jako żołnierz dostał się do niewoli, na szczęście amerykańskiej. Ponieważ nie był członkiem partii, po kilku tygodniach mógł wrócić do domu. Tylko pytanie - dokąd? Drogę przez Odrę zagradzali polscy żołnierze. W końcu znalazł pracę w kopalni w sowieckiej strefie okupacyjnej w Saksonii. Ponieważ jako zaangażowany członek parafii katolickiej był "politycznie niepewny", nie mógł studiować, był też aresztowany przez Stasi.

    Mój ojciec potem często mówił o wojnie, od pierwszego do ostatniego dnia był żołnierzem w artylerii. Był też w Polsce we wrześniu roku 1939. Uczestnictwo w przestępczej wojnie pozostało dla niego wielką traumą na całe życie. Moja matka razem ze swoimi bliskimi latem 1945 roku opuściła Dolny Śląsk w bydlęcym wagonie. Od niej jako dziecko słyszałem nieraz gorzkie słowa o Polakach.

    Jednak moi rodzice ostatecznie pogodzili się ze swoim losem. Zrozumieli, że Niemcy muszą zapłacić cenę za wojnę, którą rozpętało nazistowskie kierownictwo, za wojnę, która przyniosła bezmiar cierpienia na całą Europę. Rodzice znaleźli oparcie w swojej wierze. A niemieckie kościoły katolicki i ewangelicki, nawet jeśli po wielu latach milczenia, uznały to za swoje zadanie, żeby pomóc ludziom przyjąć swój los. Oczywiście wypędzeni odnosili drugą połowę słynnych słów biskupów polskich z roku 1965 do siebie: "Przebaczamy i prosimy o wybaczenie!" Rzeczywiście polscy biskupi w liście do biskupów niemieckich pisali wprost o "niemieckich wypędzonych".

    Z dawnych niemieckich mieszkańców ziem na wschód od Odry i Nysy żyją dziś tylko ci, którzy wtedy byli dziećmi. Większość z nich szuka na koniec swego życia wewnętrznego pokoju. I należy do tego również pojednanie z Polską. Nie rozumieją, dlaczego w Polsce projekt dokumentacji wypędzeń wywołał tak gwałtowne wzburzenie. Również większość niemieckich polityków i publicystów uważa protesty z Polski za nieuzasadnione. Fundacja, która ma upamiętnić los wypędzonych, ma pomóc tym ostatnim przedstawicielom pokolenia wojennego, którzy należą do wielkich przegranych, godnie odejść do historii.

    Projekt ten popierany jest także przez niemiecki Kościół katolicki. Nie czyniłyby tego, gdyby był zdania, że ma on charakter antypolski i konfrontacyjny. Czy inaczej papież Benedykt XVI przesłałby pozdrowienie i błogosławieństwo związkowi wypędzonych z okazji Dnia Ojczyzny? To samo zrobił już wcześniej Jan Paweł II.

    Pierwotna koncepcja była też szansą dla Polaków, by pokazać los polskich wypędzonych. Ponieważ większość Niemców nie wie, że wypędzenia były także narzędziem terroru okupacyjnego, że również miliony Polaków zostały wypędzone i wysiedlone z Kraju Warty, z Zamojszczyzny, po Powstaniu Warszawskim, z Kresów. Ale Warszawa nie skorzystała z oferty zorganizowania stałej wystawy w samym centrum Berlina, która pokazałaby cierpienie Polaków pod okupacją niemiecką oraz podczas tak zwanej repatriacji.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo