Menu Region

Atlantic Council: Korytarz suwalski to słaby punkt NATO....

Atlantic Council: Korytarz suwalski to słaby punkt NATO. Rosjanie mogliby podzielić Sojusz

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Rogacin (AIP)

4Komentarze Prześlij Drukuj
Atlantic Council: Korytarz suwalski to słaby punkt NATO. Rosjanie mogliby podzielić Sojusz Atlantic Council: Korytarz suwalski to słaby punkt NATO. Rosjanie mogliby podzielić Sojusz

(© Ivan Sekretarev)

Amerykański think tank Atlantic Council z siedzibą w Waszyngtonie ostrzega, że pas ziemi na granicy Polski i Litwy, tzw. Przesmyk Suwalski (lub Korytarz Suwalski) jest słabym punktem w systemie obrony wojsk NATO i może stać się celem ataku Rosji w przypadku konfliktu.
Agnia Grigas, ekspertka instytutu zajmująca się regionem Europy Środkowej i Wschodniej, w swej analizie przytacza słowa dowódcy amerykańskich wojsk w Europie, generała Bena Hodgesa, który ostrzegł swoich żołnierzy, że tzw. Przesmyk Suwalski - pas ziemi na granicy Polski i Litwy - może stać się potencjalnie celem wojsk rosyjskich, gdyby chciały one odciąć kraje bałtyckie od pomocy ze strony wojsk NATO.


Chodzi o skrawek ziemi o szerokości około 80 km pomiędzy Polską i Litwą i rozciągający się od polskiej granicy z Obwodem Kaliningradzkim i Białorusią. Według Atlantic Council wojska rosyjskie, korzystając ze swych wielkich zasobów w Obwodzie Kaliningradzkim (stacjonuje tam m.in. 56 okrętów wojennych) w razie konfliktu z NATO mogłyby zająć ten pas ziemi i praktycznie odciąć od pomocy sojuszników z NATO kraje bałtyckie - Litwę, Łotwę i Estonię.

- W bardzo krótkim czasie mogłyby one (wojska rosyjskie i białoruskie) połączyć się i zablokować granicę Polski i Litwy, i w ten sposób odizolować trzy państwa sojusznicze NATO od reszty Sojuszu - mówił generał Hodges na spotkaniu ze swoimi oficerami.
Zdaniem Atlantic Council do realizacji tego celu Rosja mogłaby również wykorzystać zadawnione animozje i napięcia etniczne w regionie. Think Tank przypomina, że leżące dzisiaj w Polsce tereny w rejonie Suwałk, Sejn i Puńska należały dawniej do Wielkiego Księstwa Litewskiego oraz, że na początku XX wieku Polacy i Litwini walczyli m.in. o te ziemie. Dzisiaj w tym rejonie żyje dość liczna mniejszość litewska. Eksperta Atlantic Council uważa, że wzajemne animozje mogłyby zostać wykorzystane przez ewentualnych agresorów do zakłócenia współpracy obronnej na tym terenie.

Think Tank konkluduje, że do zmniejszenia potencjalnych napięć pomiędzy sojusznikami dobrze może się przysłużyć powołanie polsko-litewsko-ukraińskiej brygady w 2017 roku. Powinna ona jednak być wspierana przez Stany Zjednoczone i NATO.

4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Madry analityk z uSA

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cyklon (gość)  •

W Polsce żyje mniejszość Litewska - 20 tyś i to może być przyczyną konfliktu a bałwan amerykański nie wspomni że na Litwie żyje 350 tyś Polaków czyli prawie 20 razy więcej niż Litwinów w Polsce i to na dodatek na ziemiach które weszły w skład Litwy w darze od Stalina a nie tak jak w przypadku w wyniku rozgraniczenia za zgodą obu stron w 1920 roku. Okupacja Wileńszczyzny przez Litwę nie może być według tego posranego amerykańca przyczyną konfliktu - tacy eksperci nas na pewno wybronią przed Rosją lub Ukrainą co bardziej prawdopodobne bo wojna idzie od południowego wschodu..

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zrobić pas Tretnera

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marcos (gość)  •

Kilka wybuchów jądrowych skutecznie by ostudziło ruskie zapędy . Kiedyś były wyrzutnie M388 Davy Crockett patrz Wikipedia Wcale nie są to wielkie głowice .....

odpowiedzi (0)

skomentuj

Analiza całkowicie trafna

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Analiza całkowicie trafna. Oglądam codziennie rosyjskie programy TV i potwierdzam. Dodam, że wojska rosyjskie mogłyby w ciągu kilku dni stanąć w Warszawie, bo nie ma siły żeby je powstrzymać w razie inwazji. Rosja ma ok. 1500 samolotów. Gdyby rzucili w pierwszej fali tylko pół tysiąca na Polskę byłoby jak we wrześniu 1939. Naszych paręnaście F-16 to za mało żeby powstrzymać ewentualny atak Rosji na Polskę, w którym armia rosyjska w ciągu kilku dni bez większych przeszkód stanęłaby na linii Wisły.

Po czym NATO rozpoczęłoby wsparcie dla Polski na zachodzie kraju na co Rosja zagroziłaby użyciem broni atomowej, proponując zawieszenie broni i rokowania. NATO i Polska się zgadzają. W efekcie Rosjanie się wycofują do domu w zamian za wyjście Polski z NATO (i kilku innych krajów) oraz neutralność Polski na zasadzie „finlandyzacji“ z czasów zimnej wojny. O Estonii nawet nie mówię, bo tego by nawet nikt pewnie specjalnie nie zauważył na Zachodzie. Jedyne wyjście to stworzyć potęgę Stanów Zjednoczonych Europy i spać spokojnie jak USA ale my wolimy Unię rozwalać na nacjonalistyczne państewka a Putin o tym wie i się cieszy.

odpowiedzi (0)

skomentuj

A mieszkańcy Hajnówki chcą do ZBiR

0 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

e33e (gość)  •

Oddamy ich ZBiRowi, a ZBiR niech sobie weźmie Suwałki - dobry deal!

odpowiedzi (0)

skomentuj