Menu Region

Korupcja i doping w lekkoatletyce. Brytyjczycy chcą...

Korupcja i doping w lekkoatletyce. Brytyjczycy chcą weryfikacji rekordów świata

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Biliński

Prześlij Drukuj
Zdyskwalifikowany za doping w 2006 r. Justin Gatlin wrócił po czterech latach do rywalizacji. Na ostatnich MŚ zdobył srebro Zdyskwalifikowany za doping w 2006 r. Justin Gatlin wrócił po czterech latach do rywalizacji. Na ostatnich MŚ zdobył srebro

Zdyskwalifikowany za doping w 2006 r. Justin Gatlin wrócił po czterech latach do rywalizacji. Na ostatnich MŚ zdobył srebro (© Anja Niedringhaus/AP Photo)

W związku z wielką liczbą dopingowych afer, Brytyjczycy chcą weryfikacji rekordów świata. Inny problem to korupcja. Z obu powodów kolejni sponsorzy wycofują się ze wspierana IAAF.
Weźmy na przykład pchnięcie kulą - zaproponował Ed Warner, przewodniczący brytyjskiej federacji lekkoatletycznej. - Rekord świata pochodzi z 1990 r. Ustanowił go człowiek, który został dożywotnio zdyskwalifikowany za stosowanie niedozwolonych środków - dodał. Tym człowiekiem jest Randy Barnes. Trzy miesiące po pchnięciu na odległość 23,12 m wykryto u niego doping. Został zdyskwalifikowany na ponad dwa lata. W 1998 r. próbka Amerykanina ponownie dała pozytywny wynik. Tym razem wyrzucono go ze sportu dożywotnio.

Takich przykładów jest więcej. W tabelach z rekordami wciąż nikt nie może pobić Florence Griffith-Joyner (od 1988 r.). Nie ma szybszej od niej w biegach na 100 i 200 m.
Amerykanka zmarła w 1998 r., mając 38 lat, a przyczyną był atak padaczki. Innym podejrzanym rekordem świata jest 47,60 s na 400 m Marity Koch. Reprezentantka NRD, podobnie jak blisko 100 tys. sportowców naszych sąsiadów, była szprycowana sterydami. U niektórych z grubą przesadą, bo na przykład mistrzyni Europy Heidi Krieger po latach zmieniła płeć i stała się Andreasem.

Mimo że od tamtych czasów minęło wiele lat, to nie ma sezonu, w których WADA (Światowa Agencja Antydopingowa) albo krajowe organy wykrywania oszustw nie informowały o kolejnych przypadkach. Po trzech latach od mistrzostw Europy w 2010 r. Tomasz Majewski odebrał złoty medal, który początkowo zdobył Andrej Michniewicz. Tyle że Białorusin został zdyskwalifikowany za niedozwolone środki.

Złota medalistka olimpijska, mistrzyni świata i wielokrotna rekordzistka świata, Chinka Wang Junxia przyznała, że była zmuszona do zażywania niedozwolonych środków. Zrobiła to już w liście napisanym w 1995 r. Nie trafił on jednak do opinii publicznej. Został opublikowany dopiero w ubiegłym tygodniu.

„Jesteśmy ludźmi, nie zwierzętami. Jednak przez wiele lat kazano nam brać duże ilości niedozwolonych środków” - napisała Wang, która wciąż jest rekordzistką świata w biegu na 3000 m i 10 000 m. Jej ówczesny trener Ma Junren zaprzecza. Tłumaczy, że sukcesy były efektem ciężkiej pracy i diety, w którą wchodziła m.in... krew żółwia. IAAF, Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych, zapowiedziało już, że zajmie się sprawą.

Sama organizacja też ma pod górkę. W poprzednim roku jej ówczesny prezydent, Senegalczyk Lamine Diack został oskarżony o korupcję (a następnie jego syn Massata). Miał stworzyć system kryjący oszustów. W tym także sportowców z Afryki, którzy do niedawna wydawali się czyści jak łza i mający naturalne predyspozycje. To za Diacka cichym przyzwoleniem na igrzyskach w 2012 r. wystartowali nakoksowani Rosjanie. Według „Timesa” stanowili 46 proc. całej reprezentacji w Londynie. Rosja została zawieszona w prawach członka IAAF, ale nagromadzenie afer doprowadziło do wycofania się firmy Adidas ze sponsorowania międzynarodowej federacji. Ważna jeszcze pięć lat umowa została rozwiązana. Nieoficjalnie kontrakt zawarty w 2008 r. był wart ponad 5 mln funtów rocznie.

Poprzedni tydzień był kolejnym trudnym dniem. Kolejny wielki sponsor, Nestle, zakończył współpracę „ze skutkiem natychmiastowym”. Szwajcarski potentat branży spożywczej w uzasadnieniu napisał, że obawia się, iż skandale związane z dopingiem i korupcją zaszkodzą wizerunkowi firmy.

Nestle od czterech lat finansowała program IAAF dla dzieci (choć program działa od 2005 r.). Polegał na szkoleniach, z naciskiem na lekkoatletykę, dla nauczycieli wychowania fizycznego, propagowaniu zdrowego trybu życia. Obejmował takie kraje jak m.in. Mali, Salwador, Indonezję. Według „Times’a”, umowa była warta około 690 tys. funtów rocznie.

- Ta decyzja jest przerażająca. Ucierpni wiele dzieci - stwierdził Sebastian Coe, który od pół roku jest prezydentem IAAF.

To on, wraz z Edem Wernerem wjechali jak na białym koniu. Pierwszy jest przewodniczącym brytyjskiej federacji, drugi zdobywał medale i bił rekordy świata w biegach na 800 i 1500 m. Został też następcą Diacka na stanowisku prezydenta IAAF, a wcześniej był... jego zastępcą. - I był nieświadomy tego, co działo się przez lata? - wątpił w rozmowie z „Timesem” Linford Christie, mistrz olimpijski, świata i Europy w biegu na 100 m (swego czasu też zawieszony za doping).

W każdym razie Brytyjczycy chcą nowego początku. Zmiany proponują w czternastu punktach. Głównie chodzi o dokładniejsze badania, ich ujednolicenie i większą przejrzystość, a także o zaostrzenie kar. Pomysł nie podoba się tym, u których dopingu nie wykryto, a są rekordzistami. Dlatego propozycja jest taka, żeby rywalizacja nieco się zmieniła, przy zachowaniu obecnych wyników. Na przykład w biegach sprinterskich zmieniłaby się konstrukcja bloków startowych, w rzucie młotem sprzęt zmieniłby wagę o kilka gramów, w rzucie oszczepem zmieniono by długość rozbiegu itd. Zmiany być może wejdą przed igrzyskami w Rio.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się