Menu Region

Konferencja w Monachium: NATO o większym zaangażowaniu w...

Konferencja w Monachium: NATO o większym zaangażowaniu w Syrii, Rosja o nowej zimnej wojnie [VIDEO]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agaton Koziński

2Komentarze Prześlij Drukuj
Podczas konferencji w Monachium często sięgano po retorykę wojenną. Dmitrij Miedwiediew mówił o nowej zimnej wojnie. Polska protestowała przeciw budowie gazociągu Nord Stream 2.
1/7

Prezydent Litwy Dalia Grybauskaite i prezydent Polski Andrzej Duda podczas konferencji w Monachium

(© Matthias Schrader)

  • Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podczas konferencji w Monachium
  • Ministrowie obrony Francji i Niemiec, Jean-Yves le Drian i Ursula von der Leyen podczas konferencji w Monchium
Coroczne Konferencje Bezpieczeństwa w Monachium pełnią tę samą rolę dla świata wojskowości i geostrategii co forum w Davos dla finansów i gospodarki. Podobieństwo między nimi widać także w powszechnym odbiorze. Te imprezy są typowo branżowymi spotkaniami, które jednak co pewien czas nabierają globalnego znaczenia. Dzieje się tak w jednym przypadku - gdy jest kryzys, a na konferencji padają wyjątkowo gorzkie słowa i mocne sformułowania.


Konferencja w Monachium | Porozumienie ws. Syrii | Fragmenty wystąpienia Andrzeja Dudy

Źródło: ENEX/x-news


W tym roku Davos nie przykuło uwagi świata - nie mogło być inaczej, skoro głównie mówiono tam o „czwartej rewolucji przemysłowej”, a kryzys gospodarki chińskiej pojawiał się tylko jako potencjalne zagrożenie. Ani jedno z tych haseł nie było na tyle nośne, by przebić się choćby do wieczornych serwisów telewizyjnych. Natomiast z monachijskiej konferencji mogły one już czerpać pełnymi garściami, gdyż tam zwrotów mocnych i utrzymanych w czasie teraźniejszym (a nie przyszłym czy w trybie przypuszczającym) padało mnóstwo.

Najmocniej zabrzmiał rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew, który ostrzegał przed nową zimną wojną i atakował Zachód oraz NATO za to, że przedstawiają jego ojczyznę jako największe zagrożenie dla pokoju na świecie, podkreślając jednocześnie, że prawdziwym źródłem niestabilności są Ukraina, Bałkany, Mołdawia i terroryzm. Wtórował mu Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagranicznych, zaznaczając, że znów mamy do czynienia z konfliktami ideologicznymi, które były charakterystyczne właśnie dla okresu zimnej wojny. Jednocześnie atakował on Ukrainę za to, że nie wywiązuje się z porozumień mińskich. Nad ich słowami unosił się duch Putina (nieobecnego w tym roku w Monachium), który w 2007 r. na tej samej konferencji powiedział pamiętne słowa o tym, że „rozpad ZSRR był największą geopolityczną katastrofą stulecia” - zresztą Miedwiediew jego słowa przypomniał, podkreślając, że ówczesna diagnoza była i tak zbyt delikatna, gdyż współczesna sytuacja jest gorsza, niż wtedy Putinowi się wydawało.
Polska zabiega o to, by lipcowy szczyt NATO w Warszawie zakończył się sukcesem, czyli wzmocnieniem wschodniej flanki
Oczywiście, słowa wypowiadane przez rosyjskich polityków wywołały reakcję. Odpowiedział na nie m.in. Andrzej Duda. - To jest destabilizowanie europejskiego ładu po zakończeniu zimnej wojny. Odpowiedzią powinna być reakcja na działania Rosji, jak np. obecność wojsk w Kaliningradzie - powiedział prezydent, zaznaczając, że na najbliższym szczycie NATO (zaplanowanym na lipiec w Warszawie) tym bardziej jest konieczne wypracowanie adekwatnego systemu odpowiedzi na współczesne zagrożenia dla pokoju.

Ostrych spięć było podczas konferencji więcej. Andrzej Duda polemizował podczas jednego z paneli z Martinem Schulzem, przewodniczącym europarlamentu. Polski prezydent zwrócił uwagę na to, że Niemcy, angażując się wspólnie z Rosją w budowę gazociągu Nord Stream 2, nie liczą się z innymi państwami, których pozycję ta umowa osłabia. Schulz ripostował, zaznaczając, że Polska nie okazuje się solidarna z innymi krajami UE w kwestii kryzysu migracyjnego.

Kwestie energetyczne, związane z napływem migrantów czy z wojną w Syrii były, oczywiście, solą dyskusji w Monachium - ale nad nimi wszystkimi unosiło się pytanie dużo poważniejsze. Brzmi ono: w którym miejscu dziś jesteśmy? Szukając analogii w przeszłości - czy jesteśmy w roku 1932, czy - powiedzmy - w 1938? Innymi słowy, czy do wybuchu kolejnej wojny światowej został nam rok, czy ewentualny konflikt rozpocznie się dopiero za lat kilka, więc jest jeszcze czas dla dyplomacji, która pozwoli zapobiec najgorszemu.

CZYTAJ TEŻ | PREZYDENT ANDRZEJ DUDA W MONACHIUM: GAZOCIĄG NORD STEREM 2 JEST WBREW INTERESOM POLSKI [VIDEO]


Historyczne odniesienia są jak najbardziej na miejscu, gdyż o wojnie mówi się coraz częściej. Miedwiediew, jeszcze zanim dotarł do Monachium, udzielił wywiadu niemieckiemu dziennikowi ekonomicznemu „Handelsblatt”, w którym zaznaczył, że może dojść do wybuchu III wojny światowej, jeśli sytuacja w Syrii wymknie się spod kontroli. O globalnej wojnie mówi też Paweł Felgenhauer, ceniony analityk rosyjski, który w 2008 r. przewidział pięciodniową wojnę w Gruzji. Jednak on przyczyny konfliktu dostrzega zupełnie gdzie indziej. Według niego obecnie punktem zapalnym jest syryjskie Aleppo (które powtórzy los Groznego z wojen czeczeńskich - przewiduje analityk), ale mimo że Rosja koncentruje się teraz na Syrii, nie oznacza to, że akurat problemy w tym kraju próbuje rozwiązać. Według niego sytuacja w Syrii bardzo szybko może się rozlać szerzej. - A to z kolei grozi rozpętaniem poważniejszego konfliktu, a nawet ogólnoeuropejskiej wojny. Trwają już stosowne przygotowania - uważa Felgenhauer, dodając, że Rosjanie prowadzą obecnie ćwiczenia wojskowe na Krymie, który został przyłączone do Rosji dwa lata temu.

W ubiegłym tygodniu polskie władze aktywnie działały na rzecz sukcesu szczytu NATO w Warszawie. Szef MON Antoni Macierewicz brał udział w spotkaniu z ministrami obrony państw sojuszu, premier Beata Szydło spotkała się w Berlinie z Angelą Merkel, kanclerz Niemiec, z kolei Andrzej Duda i Witold Waszczykowski, szef MSZ, pojawili się w Monachium. Cel ich zabiegów jest jeden: doprowadzić do tego, by warszawski szczyt NATO zakończył się sukcesem. Ten sukces też ma jasną definicję: wzmocnienie obecności wojsk sojuszu na jego wschodniej flance. Wygląda wprawdzie na to, że na zbudowanie stałych baz NATO na terenie Polski czy innych krajów Europy Środkowej szans nie ma, ale chodzi też o zapewnienie „trwałej” obecności (czyli sytuacji, w której w naszym regionie trwają ciągle manewry wojsk krajów NATO). Dziś mówi się, że warszawski szczyt powinien przynieść gwarancję tego, że trwale na wschodniej flance stacjonować będzie co najmniej tylu żołnierzy, ilu tworzy brygadę.

Ale coś za coś. Dziś największym wyzwaniem staje się Syria. NATO musi się tam silniej zaangażować - a więc także Polska. Macierewicz nie wykluczył naszego udziału w syryjskiej misji (spekuluje się, że wyślemy tam F-16). Nie można oczekiwać solidarności, samemu solidarnym nie będąc.



Prezydent Andrzej Duda na konferencji w Monachium ściął się z Martinem Schulzem, szefem europarlamentu. Poróżniło ich podejście do Nord Stream 2

W ten weekend miała miejsce 52. edycja tej cyklicznej imprezy - najważniejszego spotkania na świecie poświęconego kwestiom obronności i geostrategii

2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

CCCP SSłoNce NAROTUF

+1 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

777 (gość)  •

WYWALCZOM POkUJ ATOMEM NA ZASADACH DuPOkracJI OLIGARHO SSRamaCJI.=W BERLINIE I COSSKOLANDI BANKSTERKI WALL STREET

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rosja nie grozi wojna a ostrzega przed wojna to ogromna roznica. Nie manipulujcie.

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ambasada Prusakow (gość)  •

Nie dosc, ze to manipulacja aby posadzac rosje, ze grozi swiatu III wojna to na dodatek pogarda dla intelektu Pokaow i traktowanie Polakow jak Idiotow,( nawet Nazisci tak nie traktowali gdyz uwazali Polakow jedynie za Podludzi a to nie to samo co Idiota) ze nie potrafia sami zrozumiec, ze Rosja z ludnosci mniejsza niz 10% ludnosci Sojuszu NATO i gospodarka w rozmiarze 1/75 lacznej gospodarki NATO mysli dzis o PRZETRWANIU gdyz nadal nie moze sie pozbierac po epoce Rzadow Prezydentow, Noblistow Pokojowych a nie w glowie jej wszczynanie wojny jakiej na 100% by nie przetrwala. Wiecej szacunku do Polakow mozna chyba wymagac od Polakow gdyz My Prusacy mamy go wiecej chyba niz Polacy. To wstyd i hanba.

odpowiedzi (0)

skomentuj