Menu Region

Azja zaczyna rządzić futbolem

Azja zaczyna rządzić futbolem

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Przemysław Franczak, publicysta „Polski”

Prześlij Drukuj
Azja zaczyna rządzić futbolem Azja zaczyna rządzić futbolem
Europa na chińskie inwestycje z takim przerażeniem nie patrzyła jeszcze nigdy. Przejęcie firmy Pirelli nie rezonowało w mediach takim echem jak transfer Aleksa Teixeiry do Jiangsu Suning, a przechwycenie legendarnych marek jak Volvo i Saab nie wywoływało paniki na miarę przejścia Jacksona Martineza do Guangzhou Evergrande. Nie chcę was martwić, będzie jeszcze gorzej. Chińczycy będą w stanie wydłubywać coraz cenniejsze perły z biżuterii europejskich boisk i nie należy liczyć, że potężne futbolowe inwestycje to kaprys, który im się szybko znudzi. Oni wielkie i drogie projekty, jak mało kto, potrafią doprowadzać do końca, mowa nie tylko o Wielkim Murze.
Kiedy osiem lat temu byłem w Pekinie, wrażenie robiły nie tylko miliardy wpakowane w organizację igrzysk. Pewnego dnia moją uwagę przykuł napis na bramie uczelnianego kompleksu większego od Politechniki Krakowskiej, który - jak się okazało - był tylko drobną częścią ichniejszej uczelni technicznej. Stało tam jak byk: „Wydział ds. zdalnego sterowania”. Jeden wydział, ba, wydzialik! Już wtedy mocno stawiali na innowacje i teraz etykietka „Made in China” jako symbol elektronicznego szajsu tkwi już tylko w głowach pokolenia 35 plus.

Z futbolem będzie podobnie. Nie zatrzymają się, choć z drugiej strony nie ma co wpadać w histerię. Zapewne rozregulują trochę rynek, ale jednak wszystkich nie kupią. Mimo wszystko z punktu widzenia globalnego telewizyjnego biznesu, wielkie derby Chin z Messim w Jiangsu i Ronaldo w Guangzhou trudniej będzie sprzedać niż mecz Barcelona - Real. Nawet biorąc pod uwagę potencjał chińskiego rynku. Dziś za to inna rzecz powinna spędzać sen z powiek piłkarskiej Europie. Wybory prezydenta w FIFA. Na ich faworyta wyrasta bowiem szejk z Bahrajnu Salman Bin Ebrahim Al-Khalif, postać cokolwiek szemrana, choć nie tylko dlatego groźna. Jeśli Gianni Infantino przegra tę batalię, futbolowy środek ciężkości jeszcze bardziej przesunie się w stronę Azji.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się