Menu Region

Apteki nie mają leków, bo nielegalnie sprzedają je za...

Apteki nie mają leków, bo nielegalnie sprzedają je za granicę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska

Agata Grzelińska

17Komentarzy Prześlij Drukuj
Apteka ma prawo sprzedawać leki tylko pacjentom. Niektóre jednak handlują z hurtowniami, a te z zagranicznymi klientami. To nielegalne, za co grozi utrata zezwolenia. Na Dolnym Ślasku są apteki, które zostały ukarane po machinacjach z lekami.
Paweł Łukasiński, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, opowiedział nam o dramatycznej sytuacji sprzed paru miesięcy. Do jego apteki przyszedł chory po przeszczepie wątroby po lek immunosupresyjny, czyli zapobiegający odrzutom. Mężczyzna miał pewien zapas leku ratującego życie, więc spokojnie przyjął informację, że musi poczekać kilka dni, bo w hurtowni brakuje tego specyfiku. Gdy pacjentowi zostały zaledwie dwie dawki, właściciel apteki postanowił poruszyć niebo i ziemię, by zdobyć lek.

Szukał w aptekach za granicą, dzwonił do hurtowni - poinformował, że zgłosi sprawę prokuraturze. Lek dotarł do apteki w ciągu 12 godzin, ale podobne sytuacje nie należą do rzadkości.

W lipcu ubiegłego roku Sejm wprowadził zmiany w prawie farmaceutycznym. Miały ograniczyć sprzedaż leków za granicę, ale proceder ten najwyraźniej trwa nadal. Dlaczego? - Chęć zysku przedsiębiorców przeważa nieraz nad etyką - tłumaczy Paweł Łukasiński. - W Polsce mamy szereg leków w atrakcyjnych cenach, które wynegocjowało Ministerstwo Zdrowia. Nic dziwnego, że zagraniczne domy opieki społecznej wolą kupić leki w Polsce za pół ceny.

Jak ustaliliśmy, wywożone są najczęściej leki przeciwzakrzepowe, kardiologiczne, specyfiki stosowane w leczeniu cukrzycy i raka. Ci pacjenci mogą mieć kłopoty ze zdobyciem lekarstwa.

W ostatnich latach kilkanaście aptek na Dolnym Śląsku straciło zezwolenie, bo ich szefów przyłapano na nielegalnej sprzedaży leków za granicę.

Co roku z mapy Dolnego Śląska znika około 50 aptek. Na pierwszy rzut oka działa zwykły mechanizm rynkowy: jeśli interes - w tym przypadku apteka - nie przynosi dochodów, należy go zamknąć. Ale sprawa jest prosta tylko na pozór.

Dolnośląski Inspektorat Farmaceutyczny w 2014 roku wydał 38 decyzji wygaszających zezwolenia na prowadzenie aptek ogólnodostępnych i 15 decyzji cofających zezwolenia. 10 spośród tych ostatnich dotyczyło tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji. Czyli nielegalnego handlu lekarstwami.

W 2015 roku zapadło 45 decyzji wygaszających zezwolenia na prowadzenie aptek ogólnodostępnych, 14 cofających zezwolenia, w tym 6 z powodu odwróconego łańcucha dystrybucji. - To określenie dotyczy postępowań związanych z odsprzedażą produktów leczniczych przez apteki podmiotom nieuprawnionym (hurtownie farmaceutyczne, inne apteki). Dolnośląski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny nie posiada informacji dotyczących sprzedaży produktów leczniczych za granicę - wyjaśnia Sylwia Jurgiel, rzeczniczka wojewody. To właśnie jemu podlega nadzór farmaceutyczny.

Jak widać zmiana przepisów, która miała uniemożliwić proceder sprzedaży leków za granicę, nie przynosi oczekiwanych efektów. Wciąż niektóre preparaty z Polski trafiają na zagraniczne rynki. - Ustawa jest, ale nadzór farmaceutyczny nie ma wystarczających narzędzi do wyeliminowania procederu nielegalnego wywozu leków za granicę. Na razie wiadomo tylko o jednym wyroku skazującym - tłumaczy Paweł Łukasiński, prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej, który walczy od lat o zmiany w systemie obrotu lekami.

W resorcie zdrowia trwają prace nad rozwiązaniem problemu wywozu leków za granicę. Jak czytamy w odpowiedzi wiceministra Krzysztofa Łandy na poselską interpelację, jednym z pomysłów jest ustalanie cen urzędowych leków refundowanych na poziomie innych krajów Unii Europejskiej, ale ministerialni urzędnicy pracują też nad tym, by pacjent nie odczuł wzrostu cen.

Prezes Dolnośląskiej Izby Aptekarskiej uważa, że problem nie zniknie, dopóki w Polsce nie zostaną wprowadzone zmiany systemowe dotyczące nie tylko zasady sprzedaży leków, ale także innych kwestii. Jakich? Choćby dotyczących koncentracji aptek na przykład w ramach dużych sieci aptekarskich. Zupełnie inaczej jest w Niemczech i we Francji, gdzie nie ma zgody rządu na powstawanie sieci aptek. - Tam nie ma problemu wywozu leków za granicę. Dlaczego? Aptekarze nie ryzykują, bo łamiąc prawo, straciliby wszystko. Nie tylko zezwolenie na prowadzenie jedynej apteki, ale i prawo wykonywania zawodu. To im się po prostu nie opłaca - mówi Paweł Łukasiński.

17

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

afera z lekami

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Grzegorz M (gość)  •

Na początek powinni zmienić oznaczenia tych leków.
Gdyby na opakowaniu było wyraźnie oznaczane, że są przeznaczone tylko na polski rynek i sprzedaż ich gdzie indziej jest nielegalna to utrudniło by życie nieuczciwym sprzedawcom.

odpowiedzi (0)

skomentuj

afera z lekami

+6 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość (gość)  •

A co na to C.B.A.?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Władze ustalając z koncernami ceny na rynek polski zrobiły kardynalny błąd,

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

konfucjusz (gość)  •

polegający na ustaleniu limitu ilościowego danego leku. Wynikało to z fatalnej w skutkach koncepcji: "jeśli dopuścimy w ciągu roku np. 100tys. opakowań po cenie x - to na dany lek wydamy maksymalnie sumę y. Miało to zapobiec sytuacji, nadmiernego przepisywania danego leku przez lekarzy. I to jest powód problemu. A wystarczyło w kontrakcie z koncernem produkującym włożyć jeden punkt do kontraktu: "dostawca ma zabezpieczyć podaż, pokrywającą pełny popyt na lek". Wysyłanie leków za granicę w świetle prawa unijnego jest jak najbardziej legalne i powinno być wręcz wspierane przez Państwo, bo wpływa na rozwój polskich firm. Ale "chytry dwa razy traci" i niezabezpieczenie pełnej podaży na lek, spowodowało tragiczne braki dla polskich pacjentów. Obecny rząd nawet nie może wymagać od producenta większych dostaw do kraju, bo tymi wadliwymi kontraktami ma związane ręce. Producent też nie kwapi się ze zwiększeniem dostaw, bo byłoby to nieekonomiczne, aby na droższy rynek np. niemiecki dostawały się jego tańsze leki sprowadzane przez rynek polski. Nikt nie jest zainteresowany we wskazaniu przyczyny problemu, to najłatwiej zwalać winę na aptekarzy i próbować dokonywać jakiś protez legislacyjnych. Choć akurat nieformalne zwroty leków do hurtowni faktycznie są nielegalne. Jeszcze raz - wystarczy, przy podpisywaniu kontraktu dopuszczającego lek na rynek polski, zobowiązać jasno producenta/importera do pełnego pokrycia popytu. I tyle.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozwiązanie jest proste

+7 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wrockanin (gość)  •

Za pierwszy taki przekręt - cofnięcie pozwolenia na miesiąc. Drugi - na kwartał. Trzeci - dożywotnio. I powinno dotyczyć to i kierownika apteki i właściciela/właścicieli.

odpowiedzi (0)

skomentuj

mysle ze czas wrocic

+2 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kasienka (gość)  •

do sredniowiecznej instytucji pregierza... Przywiazac takiego aptekarza bez gaci na kilkanasci godzin do slupa ..a lektor niech mu czyta kodeks karny.

skomentuj

A jeżeli...

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Sąsiad (gość)  •

...to będzie aptekarka?
Czy dorzucą parę godzin,za nie używanie znaków diakrytycznych?

odpowiedzi (0)

skomentuj

najwyższy czas na zmiany

+3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kraj bez perspektyw (gość)  •

czas zlikwidować nielegalne działania aptekarzy wszystkich równo bez podziału na drobnych i sieciowych. Jeśli aptekarz działa niezgodnie z prawem, to należy go pozbawić możliwości takiego działania - jak we Francji i w Niemczech.

odpowiedzi (0)

skomentuj

wina sieciowych

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

emgieer (gość)  •

Czy to tak bezsprzecznie wina aptek sieciowych to nie jestem pewien.
Sam pracuję w takiej i cyrk wokół zamawiania leków deficytowych jest taki sam jak wszędzie.
Gdzieś te leki na pewno są, ale u nas też nie.
Za to wiem z zaufanego źródła o co najmniej jednej, uwaga, prywatnej aptece, która przed zaostrzeniem przepisów zajmowała się główne eksportem, bo klientów w niej praktycznie nie było.

odpowiedzi (0)

skomentuj

afera

+7 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

znawczyni (gość)  •

To jest skandal. Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny nie ma informacji o wywozie leków /sic!/. To niech ją poweźmie! Ma z całą pewnością wiedzę na ten temat. I co? I nic! Żaden prezes firmy sieciowej nie siedzi jeszcze w więzieniu. Chore! chore! i jeszcze raz chore. Czy jesteśmy Sycylią?

skomentuj

Co ma do rzeczy czy apteka jest sieciowa czy nie

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cezary (gość)  •

Rodzinne apteki mają prawo sprzedawać leki za granicę a sieciowe nie?

odpowiedzi (0)

skomentuj

AFERA a nie " problem"

+9 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gość (gość)  •

Wywóz leków produkowanych w Polce za granicę to nie jest "problem" to jest AFERA i miliardowe korzyści tych, którzy tego procedeu dokonują...a trwa to już parę lat ( oczywiście winnych nie ma tak jak przy innych aferach - paliwowa, alkoholowa, informatyczna, handlu ludźmi i organami: to tematy tabu)

skomentuj

Miliardowe korzyści to jeszcze nie afera

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cezary (gość)  •

Finansowo nikt na tym nie traci. Te leki są sprzedawane za granicę dlatego bo u nas są tańsze. A tańsze są nie dlatego że ktoś do nich dopłaca tylko dlatego, że koncerny farmaceutyczne zgodziły się na taką cenę w Polsce ( po negocjacjach z Ministerstwem Zdrowia). Pytanie czy mocne zróżnicowanie cen tego samego produktu w różnych krajach jest uzasadnione? Przecież nie wynika ono z kosztów produkcji.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Uwolnić antybiotyki !

+6 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cyklon (gość)  •

Kiedy w końcu skończy się paranoja z receptami proporcjonalnie (uwzględniając zmiany) to teraz jest o 700% więcej leków na receptę niż za komuny praktycznie każdy specyfik który nie jest suplementem tylko leczy jest wydawany z przepisu lekarza. To jest bandytyzm wobec społeczeństwa w wykonaniu skorumpowanych urzędników ministerstwa głównie przez producentów suplementów ale i przez firmy farmaceutyczne niszczące konkurencję poprzez wpisanie ich (konkurencji) specyfiku na listę leków wydawanych na receptę. Społeczeństwo się w tej grze nie liczy.

skomentuj

To jest w interesie lekarzy, dlatego będzie utrzymane

+6 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Cezary (gość)  •

Za "wizytę" polegającą jedynie na wypisaniu recepty (nazywają to "kontynuacją leczenia") dostają tyle samo kasy co za normalną wizytę z badaniem, postawieniem diagnozy itd.
Dla nich to super interes - dlatego obłudnie uzasadniają takie ograniczenia dobrem pacjenta.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 »