Menu Region

Podsłuch, czyli tajny prezent dla męża, żony, na walentynki

Podsłuch, czyli tajny prezent dla męża, żony, na walentynki

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Maria Mazurek

3Komentarze Prześlij Drukuj
Maciej Gomułka: Dziś podsłuchujemy na potęgę. Sprzyjają temu nowe technologie, ale też spłycenie relacji Maciej Gomułka: Dziś podsłuchujemy na potęgę. Sprzyjają temu nowe technologie, ale też spłycenie relacji

Maciej Gomułka: Dziś podsłuchujemy na potęgę. Sprzyjają temu nowe technologie, ale też spłycenie relacji (© Andrzej Banas / Polska Press)

Służby specjalne dostały u nas ostatnio uprawnienia do totalnej inwigilacji obywateli. Ale i obywatele podsłuchują się z lubością nawzajem. Rozmowa z Maciejem Gomułką
Podsłuchiwał Pan kiedyś kogoś prywatnie?

Szewc bez butów chodzi. Osobiście uważam, że lepiej czasem nie wiedzieć wszystkiego i choć w życiu prywatnym miałem nieraz podstawy, aby to czynić, konsekwentnie trzymam się swojej zasady. Choć, oczywiście, rozumiem motywację tych, którzy zakładają podsłuchy. Jeden raz w życiu zainstalowałem go w celach innych niż zawodowe - w mojej kamienicy jedna rodzina była obrażana przez chorą psychicznie sąsiadkę, zainstalowałem więc sprzęt w wentylacji. Żeby im pomóc. I faktycznie - te nagrania służą teraz jako dowód w sprawie.

Podsłuchiwanie jest legalne?

W tym przypadku - tak. Jeśli mamy uzasadnione podejrzenia, że ktoś nas oszukuje, to możemy podsłuchiwać, aby zbierać na to dowody.

Zawsze można stwierdzić, że podsłuchuje się, żeby takie dowody zebrać.

Przepisy nie są precyzyjne, pozostawiają pole do ich interpretacji. Tak samo z obroną własną - możemy bronić się przed złodziejem, ale jeśli zadamy o jeden cios za dużo, będziemy mieć problemy. Bywa, że ktoś podsłuchuje czy nagrywa małżonka, żeby zbierać materiał w sprawie rozwodowej. I ten materiał jest uwzględniany, ale podglądany jednocześnie zakłada drugą sprawę - o podsłuchiwanie.

Kogo i po co podsłuchujemy, podglądamy?

Partnerów, których podejrzewamy o zdradę. Swoich pracowników, choćby po to, żeby sprawdzić, w jakich celach używają służbowych aut czy komórek. Opiekunki do dzieci, bo nie ufamy im, boimy się, że pod naszą nieobecność nie opiekują się dziećmi właściwie, a może stosują przemoc? Podglądamy i dzieci, bo chcemy je chronić - coraz częściej przed cyberprzestępczością.

Może tylko usprawiedliwiamy się, że dzieci chronimy, że to dla ich dobra, a naprawdę chodzi nam o to, żeby kontrolować każdy ich ruch, mieć nad nimi władzę absolutną?

Sądzę, że akurat kontrola rodzicielska wynika głównie ze strachu rodziców. I trudno się ich lękom dziwić - w ciągu ostatnich kilku miesięcy w samym Krakowie przyłapano czterech czy pięciu pedofili. Okej, za sprawą prowokacji, ale można sobie zadać pytanie: skoro takie rzeczy wychodzą przy okazji prowokacji, to ilu pedofilom uchodzi to na sucho? Ilu ludzi dopuszcza się w Krakowie takich przestępstw w tej chwili? Nie dziwi mnie więc, że nastała era podsłuchów. Tym bardziej że zmieniły się możliwości technologiczne. Mamy całą gamę sprzętu, który dawniej był zarezerwowany dla specjalistów, a dziś praktycznie może pozwolić sobie na niego każdy z nas. Wystarczy kilkaset złotych - to nie jest zaporowa cena, jeśli człowiek podejrzewa, że zdradza go żona albo niania bije jego dziecko. I do tego jest zdeterminowany, by to udowodnić.

Maciej Gomułka: Dziś podsłuchujemy na potęgę. Sprzyjają temu nowe technologie, ale też spłycenie relacji

Chodzi tylko o tę technologię? Czy też o to, że społeczeństwo się zmieniło, że mniej szanujemy swoją prywatność?

Na pewno zmieniło się społeczeństwo. Nie szanujemy prywatności innych, bo nie szanujemy i swojej, umieszczając bezmyślnie w internecie mnóstwo informacji o sobie. Relacje są coraz bardziej powierzchowne, a styl życia - konsumpcyjny. To wpływa na to, że próbujemy śledzić innych, że te granice prywatności i intymności się zacierają. Jest jeszcze jeden powód - reklamy sklepów, producentów sprzętu do podglądania. Marketing polega przecież na tym, żeby wzbudzić w potencjalnych klientach pewne potrzeby. Dawniej ludzie nie myśleli o tym, że mogą podglądać, podsłuchiwać. Ale skoro jadą do pracy i widzą billboard reklamujący „zestawy detektywów” albo słyszą reklamę w radiu, to ta potrzeba jest w nich sztucznie rozbudzana.

Jaki jest ostatni „krzyk mody”, jeśli chodzi o sprzęt do podsłuchów, inwigilacji?

Dziś najczęściej - przynajmniej w przypadku kontroli partnerskiej i rodzicielskiej - ludzie instalują w telefonach bliskich oprogramowanie szpiegowskie, powiedzmy - taki wirus. Najłatwiej znaleźć takie narzędzie na telefony pracujące w systemie android. To oprogramowanie dla użytkownika telefonu jest niewidoczne, ale człowiek, który je zainstalował, ma zdalny dostęp do wszystkiego, co ta osoba przez telefon robi - do nagrań jej rozmów, kopii SMS-ów, zdjęć, do tego, co pisze na Facebooku.

Ale trzeba komuś ten telefon na jakiś czas ukraść, żeby wgrać ten wirus?

Wystarczy kwadrans. Ale większość daje bliskiej osobie nowy telefon w prezencie - zapomina tylko dodać, że z wgranym oprogramowaniem szpiegowskim. Wiemy to po tym, że liczba wykupywanych oprogramowań bardzo wzrasta przed świętami Bożego Narodzenia i przed walentynkami. Poza tym, jeśli podsłuchiwana osoba dostanie w prezencie telefon, to usypia to jej czujność, myśli sobie: „On mnie kocha, ufa mi, nie domyśla się, że go zdradzam, więc mogę robić to dalej”. Wciąż popularne są też pluskwy radiowe, tak małe, że możemy je zamontować dosłownie wszędzie. Kupimy taką wraz z odbiornikiem za 600, 800 złotych. Te pluskwy korzystają z fal radiowych, więc musimy podsłuchiwać z niedużej odległości. Ale coraz więcej podsłuchów korzysta z technologii GSM, która sprawia, że możemy słyszeć kogoś na drugim końcu świata. Przyniosłem taką sprytną pluskwę. Raczej nie wzbudza podejrzeń, prawda?

Nie. Wygląda jak zwykła listwa zasilająca.

W środku jest ukryta karta SIM. A ta dziurka tu - wygląda, jakby miała zapobiegać przegrzaniu - to naprawdę mikrofon. Wystarczy, że będąc w dowolnej odległości od tej sprytnej pluskwy zadzwoni pani na numer karty SIM, by słyszeć przez telefon wszystko, co dzieje się w pomieszczeniu z listwą. Taki moduł możemy umieścić zresztą wszędzie, nawet w paczce papierosów, ale wtedy pluskwa, pozbawiona zasilania, będzie działać do kilkudziesięciu godzin. A druga strona może przed tym się bronić - tu na przykład mam wykrywacz częstotliwości. Wykryje fale radiowe, GSM, Wi-Fi. Są i zagłuszacze tych fal.

Jak działają?

Obrazowo: Wśród nas cały czas krążą niewidoczne fale radiowe, GSM. Taki zagłuszacz tworzy tzw. szum radiowy na różnych częstotliwościach, blokując dostęp fal do naszego telefonu czy do pluskwy. Co ciekawe, takie zagłuszacze kupują czasem... parafie. Żeby ludziom komórki podczas mszy nie dzwoniły. Przyniosłem też pani radiobudzik z ukrytą kamerką i mikrofonem oraz magiczne okulary, proszę zobaczyć.

Na pierwszy rzut oka wyglądają normalnie, ale jeśliby się przyjrzeć, to widać, że mają za grube oprawki, dziwny przycisk, a pośrodku, gdy spojrzy się pod słońce, widać kamerę.

Owszem, tylko że nikt tak wnikliwie cudzych okularów oglądał nie będzie. Takie okulary są często wykorzystywane w sporach konsumenckich. Jeden człowiek kupił na przykład nowe auto z salonu - jak się okazało, uszkodzone. Chodził w tych okularach na rozmowy z przedstawicielami dilera. Okulary kosztują około tysiąca złotych.

To wcale nie jest taka tania zabawa. Nie da się takiego sprzętu wypożyczyć?

Wypożyczalni takiego sprzętu jeszcze nie ma. Choć ponoć studenci mogą wypożyczać już zestawy do zdawania egzaminów - czyli słuchawki, które są podłączane do pętli indukcyjnej, a następnie do telefonu, przez który ktoś dyktuje odpowiedzi na pytania.

Staroć. Mój znajomy już z siedem lat temu wpadł na tym podczas egzaminu.

Dziś wiele uczelni ma zagłuszacze, żeby temu zapobiec. Ale i studenci, i producenci sprzętu też mają coraz większą fantazję. A cały czas mówimy o możliwościach podsłuchu, jakie ma przeciętny Kowalski. Proszę sobie wyobrazić, jakim sprzętem dysponuje więc policja, służby, wojsko?

Jakim?

Nie wiem. Nawet gdybym wiedział - nie mógłbym mówić, bo to są sprawy objęte tajemnicą. Ale mogę panią zapewnić, że takim, o jakim nam na razie się nie śni.


***
Maciej Gomułka
Krakowianin. Specjalista ds. podsłuchów, od kilku lat związany z branżą detektywistyczną. Równolegle zajmuje się produkcją filmową i fotografią.
3

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

LIBER LEMINGI I ELYTY na DORO POku

+2 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

777 (gość)  •

NAWET RODZINY POdłuHUJom. A FILMY ARHIwizUJom.dla POtmNO SCI I ZYSKU PO TRUPACH.

odpowiedzi (0)

skomentuj

brednie

+8 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

... (gość)  •

służby od dawna mają uprawnienia do totalnej inwigilacji, od wielu lat przodujemy w europie pod względem ilości kontrolowanych bilingów i połączeń internetowych

skomentuj

Dokładnie tak jest

+8 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Adam (gość)  •

Wszystkie dane statystyczne od 8 lat POkazują jak byliśmy inwigilowani....
Teraz to jest pikuś!

odpowiedzi (0)

skomentuj