Menu Region

W dobrym kryminale nie jesteśmy w stanie odgadnąć finału

W dobrym kryminale nie jesteśmy w stanie odgadnąć finału

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Grzegorz Ignatowski

1Komentarz Prześlij Drukuj
W dobrym kryminale nie jesteśmy w stanie odgadnąć finału W dobrym kryminale nie jesteśmy w stanie odgadnąć finału
Czy można być wdzięcznym temu, kto popełnił zabójstwo z premedytacją? Wątpliwości nasze rozwieją się po przeczytaniu książki Andrei Camilleri zatytułowanej „Śmierć na otwartym morzu”.
Bohaterem wszystkich znajdujących się tam opowiadań jest komisarz Montalbano. Przestępców ściga w Vigata - małym sycylijskim miasteczku. Fikcyjnej miejscowości nie znajdziemy na żadnej mapie świata. Realne i ciekawe są natomiast losy bohaterów. W tytułowym opowiadaniu czytam, że na niewielkiej łodzi rybackiej, której właścicielem był Matteo Cosentino popełniono morderstwo. Jeden z członków załogi przypadkowo miał zabić trzydziestoletniego mechanika.
Roztropny komisarz zdecydował, że przeszukiwanie stateczku nie rozpocznie się po zacumowaniu w porcie. Spodziewając się tłumu gapiów, nakazał, aby stateczek popłynął w kierunku latarni morskiej.

Kolejne dni pokazują, że na łodziach Cosentino niejeden raz łamano prawo. Marynarze posiadali broń. Żaden z nich nie miał jednak na nią pozwolenia. Cosentino sprzedawał też ze statku ryby, których nie złowił na morzu. Kupował je w hurtowniach, a potem rozmnażał. Rozumiemy, dlaczego szybko utracił klientów. Przy okazji dowiadujemy się, że wszystkie jego stateczki nosiły imię jego jedynego syna Karola, który w niewyjaśnionych okolicznościach zginął na morzu. Ponumerowane od jednego do pięciu pozwalały Cosentino sprawnie prowadzić działalność. W miarę rozwijania się akcji dokładniej poznajemy zabójcę.

Chudy czterdziestolatek mógł mieć powody, aby zastrzelić mechanika. Po niewielkim miasteczku rozsiewane były plotki, że wówczas, kiedy rybak wypływał na połowy, jego urocza żona zdradzała męża. Jednym z tych, którzy ją odwiedzali był właśnie zastrzelony mechanik. Zazwyczaj pływał na innym stateczku Cosentino. Mechanik dobrze znał żonę rybaka. W przeszłości łączył ich namiętny związek. Tymczasem, kryminalna historia nie ogranicza się do wyświechtanego tematu zdrady i morderstwa. Prowadząc śledztwo w sprawie zabójstwa, detektyw odkrył, że właściciel łodzi rybackich przemycał heroinę. To właśnie z tego powodu komisarz nie był skłonny, aby policja zdecydowanie postępowała z zabójcą. Jak w każdym kryminale, nigdy nie wiemy, dokąd poprowadzi nas wartka akcja.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Np. finał jest taki

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

„W dobrym kryminale nie jesteśmy w stanie odgadnąć finału”.
Się zgadza.
Np. finał jest taki, że zabili go i uciekł.
Ale co to ma wspólnego z rzeczywistością?

odpowiedzi (0)

skomentuj