Menu Region

Wielki futbol za Wielkim Murem. "Chińczycy skasowali rynek...

Wielki futbol za Wielkim Murem. "Chińczycy skasowali rynek transferowy"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Tomasz Dębek, AIP

Prześlij Drukuj
Alex Teixeira (w środku) w listopadzie strzelił dwa gole Realowi Madryt. Opuścił jednak Szachtar Donieck i będzie grał w Chinach Alex Teixeira (w środku) w listopadzie strzelił dwa gole Realowi Madryt. Opuścił jednak Szachtar Donieck i będzie grał w Chinach

Alex Teixeira (w środku) w listopadzie strzelił dwa gole Realowi Madryt. Opuścił jednak Szachtar Donieck i będzie grał w Chinach (© Efrem Lukatsky)

Wielkie transfery, znane nazwiska z dużych europejskich klubów. Chińskie drużyny kuszą pieniędzmi, dzięki którym rozdają karty w okienkach transferowych. Czy wkrótce staną się piłkarską potęgą? - Marzy im się sukces w najpopularniejszej dyscyplinie sportu na świecie. Ale przed nimi jeszcze długa droga - przewiduje Andrzej Strejlau, który trenował Shanghai Shenhua.
Zimowe okienko transferowe, które w większości lig europejskich zamknęło się 1 lutego, miało tylko jednego króla polowania. I wcale nie chodzi o kluby Premier League, które dzięki nowej umowie sprzedaży praw telewizyjnych dostaną w przyszłym sezonie gigantyczny zastrzyk finansowy. Pięć z sześciu największych transferów przeprowadziły drużyny z... Chin.

Ich bohaterowie to Alex Teixeira (50 mln euro), Jackson Martínez (42 mln), Ramires (28 mln), Elkeson (18,5 mln) i Gervinho (18 mln). Łącznie (stan na 8 lutego, okienko w Chinach jest otwarte jeszcze przez 18 dni) kluby z dwóch najwyższych klas rozgrywkowych kupiły 260 zawodników, na których wydały ponad 318 mln euro.

Obok rozpoznawalnych nazwisk, jak wymienieni powyżej oraz Fredy Guarín (Inter), Renato Augusto czy Jádson (obaj Corinthians), chińskie kluby wydają krocie na rodzimych zawodników. Ile można zapłacić za 25-letniego stopera (Bi Jinhao), przez branżowy serwis Transfermarkt wycenianego na 250 tys. euro, z jednym meczem w reprezentacji w CV? Według władz klubu SH Shenhua ponad 11 mln euro. Zaszaleli też działacze drugoligowego Tianjin Quanjian, którzy zimą wydali ponad 40 mln euro, w tym prawie 10 na 28-letniego bramkarza Lu Zhanga (dwa mecze w kadrze). Na zasadzie wolnego transferu sprowadzili też znanego w Europie z występów w Sevilli Luisa Fabiano. Ale jeśli stać ich na pensję trenera Vanderleia Luxemburgo, raczej nie martwią się o to, czy starczy im do pierwszego.

Były szkoleniowiec m.in. reprezentacji Brazylii i Realu Madryt nie jest tam rodzynkiem. W najwyższej klasie rozgrywkowej praktycznie każdy klub ma trenera „z nazwiskiem”. Najsłynniejsi to Luiz Felipe Scolari (Guangzhou Evergrande Taobao), Dan Petrescu (Jiangsu Suning), Sven-Göran Eriksson (Shanghai SIPG), Alberto Zaccheroni (Beijing Guoan), Dragan Stojković (Guangzhou R&F), Mano Menezes (Shandong Luneng Taishan), Hong Myung-Bo (Hangzhou Greentown) czy znany nie tylko kibicom Legii Dragomir Okuka (Tianjin Teda).

Szlak przecierali im m.in. Paul Gascoigne, Nicolas Anelka, Didier Drogba, Marcello Lippi czy Jean Tigana. „Na początku bardzo mi się tam nie podobało. Zwłaszcza jedzenie. Głowa kaczki, oczy kaczki, kurze łapki, nietoperze. O tym, że zjadłem nietoperza, powiedzieli mi już po fakcie. Jak się okazało, był całkiem niezły. Szybko zacząłem się nudzić. Kiedy nie trenowałem, całymi dniami siedziałem w hotelu. Nie mówiłem po chińsku, a obsługa nie znała angielskiego. Czułem się jak zamknięty w jaskini. Na dodatek między Chinami i Anglią jest różnica ośmiu stref czasowych. Kiedy dzwoniłem do domu, w słuchawce zwykle słyszałem przekleństwa i informację, że jest środek nocy” - wspominał w swojej autobiografii „Gazza”, który w 2003 roku grał w drugoligowym Gansu Tianma.

1 3 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się