Menu Region

Wyrwani z pułapki chilijscy górnicy nie radzą sobie w...

Wyrwani z pułapki chilijscy górnicy nie radzą sobie w zwykłym życiu

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Damian Whitworth

Prześlij Drukuj
Cały świat z zapartym tchem śledził akcję ratowniczą 33 chilijskich górników. Ich dramat nie skończył się jednak w chwili wydobycia ich na powierzch Cały świat z zapartym tchem śledził akcję ratowniczą 33 chilijskich górników. Ich dramat nie skończył się jednak w chwili wydobycia ich na powierzch

Cały świat z zapartym tchem śledził akcję ratowniczą 33 chilijskich górników. Ich dramat nie skończył się jednak w chwili wydobycia ich na powierzchnię (© Hugo Infante/AP Photo)

W 2010 roku byli na ustach całego świata. 33 górnikom z Chile, których cudem uratowano z zawalonej kopalni obiecywano szczęśliwe i dostatnie źycie. Ten sen się nie spełnił, fortuna do nich nie przyszła, wielu wróciły koszmary z przeszłości
W sierpniu ubiegłego roku na ekrany wszedł film oparty ma bestsellerowej książce „Ciemność” autorstwa amerykańskiego dziennikarza Hectora Tobara. Opowiadała ona o słynnej katastrofie górniczej w Chile, losach jej bohaterów i ich przyjaźni z autorem. Na dole utknęło wtedy 33 górników.

- Gdy go zobaczyłem wyglądał na tak zdruzgotanego jakby z powrotem trafił do podziemnego piekła - wspomina Tobar spotkanie z Mario Sepulvedą jednym z uwięzionych pod ziemią. Do katastrofy w położonej na pustyni Atakama kopalni złota i miedzi San Jose doszło 5 sierpnia 2010 . Górnicy spędzili pod ziemią 69 dni. Ich losy z zaparty śledził cały świat.

Zasypanych wyciągano przez specjalny wywiercony szyb. Jako pierwszy u jego wylotu pojawił się Sepulveda. Nadano mu przydomek Super Mario. Podczas ponad dwóch miesięcy ten energiczny i charyzmatyczny mężczyzna pełnił rolę nieformalnego przywódcy uwięzionych. Obraz jego uwolnienia wrył się w pamięć wszystkich. Relację telewizyjną oglądało miliard ludzi. Gdy Sepulveda pojawił się u wylotu szyb tłum zaczął skandować hasło „Mineros de Chile!” Nic jednak za darmo. Radość oddychania świeżym powietrzem górnicy już wkrótce mieli okupić niezliczonymi problemami związanymi z ich „nowym” życiem na powierzchni. Super Mario nosił na barkach ogromny ciężar.

Oparty na książce Tobara film nosi tytuł „33”. W rolach głównych wystąpili Antonio Banderas i Juliette Binoche. Autor „Ciemności” zna górników -wyłączając ich rodziny - lepiej niż ktokolwiek inny. Mówi, że pierwsze objawy tego, że Mario przytłacza poczucie bezradności pojawiły się w chwili, gdy urodził mu się obarczony głuchotą syn. - Ale wiadomość ta wzbudziła w nim jednocześnie siłę do walki. Nie miał zamiaru poddawać się żadnemu wyzwaniu. Podczas pobytu pod ziemią stał się inspiracją i przykładem bohaterstwa dla innych, czasem jednak zapadał w ponury i mroczny nastrój. Taki ma charakter. Gdy kiedyś spotkałem go w Los Angeles przez pięć minut robił wrażenie zasmuconego. „Nie dzwonisz do mnie. Tak naprawdę nikt o nas nie dba”. Ale już dziesięć minut później ściskał mnie mówiąc, jak to wspaniale znowu się spotkać - wspomina Tobar.

Uwolnienie górników - pod ziemia uwięziło ich osunięcie się skały - wielu uznało za cud. W jednej chwili stali się bohaterami i symbolami chilijskiej dumy narodowej. Jednak twardzi mężczyźni nie potrafili unieść ciężaru przemiany w międzynarodowych celebrytów. Wielu przeżywało problemy psychiczne i trudności w relacjach rodzinnych. Do tego doszły sprawy sądowe, problemy finansowe i kłótnie wśród nich samych.

Jeszcze pod ziemią podjęli decyzję, że będą kontrolować prawa do swojej historii i dzielić się zyskami. Do napisania książki o swoich przeżyciach wybrali Tobara. Unikali udzielania szerszych wywiadów. Dziennikarz rozmawiał z każdym z nich. Przeprowadził setki godzin wywiadów. W ciągu ponad trzech lat spędzał z nimi i ich rodzinami mnóstwo czasu. Próbował oddzielić prawdę od mitów, które powstawały jeden po drugim. Z wieloma górnikami do dziś pozostaje w bliskim kontakcie.

Kopalnia San Jose leży w pobliżu miasta Copiapo na północy Chile. Już przedtem dochodziło w niej do tragicznych wydarzeń. Wielokrotnie pojawiały się też ostrzeżenia przed możliwymi zagrożeniami. 5 sierpnia 2010 roku pracujący górnicy w pewnej chwili usłyszeli odgłos przypominający daleki grzmot w górach. Chwilę później doszło do gwałtownego wybuchu. Pojawiła się ściana ognia. Doszło do rozłamania potężnego wysokiego na 45 pięter bloku diorytu. To wydarzenie spowodowało dalsze osunięcie się skały. Wyjścia z kopalni zostały zasypane. Górnicy ugrzęźli na głębokości 75 metrów.

Na skąpe zasoby żywności składały się głównie herbatniki i puszki z tuńczykiem. Mężczyźni znajdowali się w wydrążeniu skalnym wielkości szkolnej klasy. Musieli pić wodę zanieczyszczoną ropą. Na dnie tego piekła temperatura sięgała 40 stopni Celsjusza, a wilgotność 98 proc.
1 3 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się