Mały człowiek w wielkim świecie

    Mały człowiek w wielkim świecie

    Daria Wierszuła

    Polska

    Polska

    Reportaż został wyróżniony w III edycji konkursu im. Macieja Szumowskiego "Polska zza siódmej miedzy", którego współorganizatorem jest "Polska The Times". Tematem tegorocznej edycji było hasło: "Jestem Polakiem. Jestem Europejczykiem?".
    Przeczytaj też inne teksty z Magazynu

    Godzina 7.30 - w mieszkaniu przy ulicy Pogodnej w Poznaniu dzwoni budzik. Mariusz rzuca poduszką i śpi dalej. 20 minut później leniwie podnosi głowę i sprawdza godzinę. Zrywa się na równe nogi, w pośpiechu je śniadanie i pije wczorajszą herbatę. Na porządne zawiązanie krawata nie ma już czasu. Całuje w policzek śpiącą żonę i na palcach wybiega z domu.

    Jest informatykiem w dużej firmie, której siedziba znajduje się kilka ulic dalej. - Lepszej pracy nie mógłbym sobie wymarzyć. Po latach walki z chorobą, własnymi słabościami i przeciwnościami losu czuję, że żyję.

    Sny i książki

    Mariusz ma 135 cm wzrostu. To i tak sporo jak na człowieka, który ma ręce i nogi jak dwuletnie dziecko. Zawsze czuł się inny. Gdy rówieśnicy chodzili na randki z dziewczynami, on tkwił w swoim pokoju z głową przyklejoną do okna.

    - Ciągle przesiadują na dworze, do niczego w życiu nie dojdą - pocieszała go mama. - Chyba nie chcesz tak skończyć? A ojciec potakiwał bezradnie głową. Oboje kochali go nad życie, ale nie mogli sprawić cudu, który zamieniłby go w przystojnego, zdrowego chłopaka.

    - Zobacz, jaki mały - słyszał na każdym kroku. Z czasem przyzwyczaił się do tych nieustannych komentarzy i spojrzeń. Nie mógł tylko zrozumieć, skąd w ludziach ta bezczelność i złośliwość. Codzienność z dnia na dzień stawała się coraz bardziej beznadziejna i monotonna. O przyszłości bał się myśleć, bo przecież tacy jak on skazani są na samotność i nie mają prawa do marzeń. Uwielbiał oglądać mecze reprezentacji, choć wiedział, że nigdy nie zostanie piłkarzem.

    Ale w snach zamieniał się w sportowca o szerokich ramionach i umięśnionych nogach, za którym szalały fanki. - Tylko śniąc, mogłem oderwać się od pozbawionego przyjemności i rozrywek życia. Byłem w nich, kim tylko chciałem - opowiada z uśmiechem Mariusz. - Nikomu o nich nie opowiadałem. No bo jak by brzmiała w ustach kogoś takiego jak ja opowieść o tym, że tańczyłem ze światową gwiazdą na scenie w Los Angeles? Nie chciałem czuć się jeszcze bardziej śmieszny, niż byłem. Wystarczyło, że widziałem, jak ludzie reagują na mój wygląd. Stojąc przed lustrem, wmawiałem sobie, że to nie ja, że tak nie wyglądam, że to tylko wina cholernego lustra. Ogarniała mnie wtedy potworna złość. Kłóciłem się z rodzicami, choć to właśnie oni sprawili, że odnalazłem sens życia.

    Uciekał w książki. Czytał je zachłannie, jedna po drugiej, marząc o wielkiej przygodzie w nieznanym miejscu, najlepiej gdzieś za granicą. Chciał zwiedzać inne kraje, uczyć się obcych języków. - Polska zawsze była dla mnie krajem, w którym żyłem. A Europa? To był inny, nieznany świat. Chciałem go odkryć, był fascynującym nierealnym marzeniem. I nawet nie przeszkadzało mi to, że w żadnej z tych książek nie było karła - mówi Mariusz.
    1 3 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo