Menu Region

Hiszpańskie złoto i hedżaskie miraże. Eksport broni z II RP...

Hiszpańskie złoto i hedżaskie miraże. Eksport broni z II RP [NASZA HISTORIA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Rodak

1Komentarz Prześlij Drukuj
W 1930 r. jazda Saudów tłumiła powstanie zbuntowanych plemion przy użyciu karabinków wz. 29 Mauser wyprodukowanych w Radomiu. Broń z tych samych zakładów trafiła także do pogrążonych w krwawych walkach Chin - używali jej m.in. żołnierze Kuomintangu. Poza tym to właśnie Polska była piątym największym dostawcą sprzętu wojennego dla obu stron wojny domowej w Hiszpanii. II RP zbudowała od zera przemysł zbrojeniowy, którego produkty docierały we wszystkie zakątki świata, generując spore zyski, i to zaledwie kilkanaście lat od odzyskania niepodległości. Oto co wiemy o tym kontrowersyjnym procederze.
1/2

^ Następca tronu Królestwa Al-Hidżaz Faisal ibn Abd al-Aziz as-Saud (czwarty z lewej) w towarzystwie świty i polskich wojskowych na dziedzińcu koszar I Dywizjonu Artylerii Konnej. Widoczni m.in.: adiutant następcy tronu Królestwa Al-Hidżaz Kaled al-Ajubi (pierwszy z lewej), radca legacyjny Królestwa Al-Hidżaz Sciaher Samman (trzeci z lewej) oraz generał Bolesław Wieniawa-Długoszowski (drugi z lewej)

(© NAC)

Władze II Rzeczypospolitej, mimo często bardzo skromnych środków budżetowych, konsekwentnie inwestowały w budowę własnego przemysłu obronnego. O strategicznej konieczności tych posunięć przekonano się dobitnie podczas wojny polsko-bolszewickiej. Broń kupowana wtedy za granicą nie dość, że była droga i nierzadko kiepskiej jakości, to często nie docierała na czas. Transporty były znacząco opóźnione np. przez strajki niemieckich dokerów czy czeskich kolejarzy.
W takich warunkach nie można było prowadzić długotrwałej wojny. Dlatego też polskie koła polityczne i wojskowe uznały, że jedyny materiał wojenny, na którym można polegać, to ten zmagazynowany i wyprodukowany w kraju.

Od początku lat dwudziestych do 1939 r. powstawały kolejne zakłady zbrojeniowe. Państwowa Fabryka Broni w Radomiu, Państwowa Fabryka Prochu w Pionkach, Państwowe Zakłady Lotnicze w Warszawie czy Zakłady Starachowickie to tylko niektóre z nich. Władze zdawały sobie sprawę, że te nowe fabryki nie będą rentowne, o ile ograniczą się tylko i wyłącznie do produkcji na potrzeby polskiej armii. II RP po prostu nie było stać na zbrojenia w odpowiednio wielkiej skali. Jednakże utrzymanie mocy produkcyjnej było konieczne, by zachować płynność dostaw sprzętu i amunicji w czasie wojny. Rozpoczęto więc poszukiwanie nowych rynków zbytu na wyroby krajowej zbrojeniówki.

Początkowo eksport broni szedł opornie. Pojedynczym polskim producentom ciężko się było przebić na rynku międzynarodowym zdominowanym przez firmy z krajów o długich tradycjach, takie jak francuski Hotchkiss, niemiecki Waffenfabrik Mauser czy czeska Škoda. Sytuacja poprawiła się po przewrocie majowym. Wojskowi z sanacyjnej elity, generałowie Aleksander Litwinowicz i Mieczysław Norwid-Neugebauer, uznali, że na tym odcinku konieczne jest wsparcie ze strony państwa. To dzięki m. in. ich zabiegom w listopadzie 1926 r. powołano do życia spółkę SEPEWE Eksport Przemysłu Obronnego Sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie. Syndykat, którego udziałowcami były największe polskie zakłady zbrojeniowe, miał za zadanie koordynować handel bronią i reprezentować jej producentów za granicą. Nadzór nad przedsięwzięciem sprawowały wywiad (Oddział II SG) i MSZ, które czuwało nad „polityczną poprawnością” transakcji.

SEPEWE pozyskiwała klientów przez swoich etatowych agentów, przez polskie placówki dyplomatyczne lub za pośrednictwem międzynarodowych firm handlujących bronią, jak belgijski Edward Grimard lub hamburski Chaim Wolff, bez pomocy których dostęp do wielu rynków byłby niemożliwy. Miała swoich reprezentantów w całej Europie, Ameryce Łacińskiej i nawet niektórych krajach Azji. O jej wielkich ambicjach świadczy to, że w 1939 r. posiadała już 90 akwizytorów na etacie i 150 przedstawicieli honorowych.

Wytężona praca handlowców wspierana przez powszechne w tym biznesie praktyki korupcyjne szybko przyniosła efekty. Już w 1930 r. SEPEWE zaczęła wykazywać czysty zysk, a w 1934 r. suma zysków przekroczyła poniesione od początku istnienia firmy straty. Absolutne apogeum powodzenia spółka osiągnęła w 1937 r., gdy wyeksportowała towar za 135 mln zł, co stanowiło połowę wartości materiału wojennego sprzedanego przez II RP w całym dwudziestoleciu.

***
Chcesz wiedzieć, dokąd trafiała polska broń w okresie międzywojennym? Czytaj najnowsze wydanie „Naszej Historii”!

Nowa Nasza Historia na LUTY jest już w kioskach. Zapraszamy do zapoznania się z tematami wszystkich naszych wydań regionalnych:
Nowa Nasza Historia na LUTY!

TUTAJ - w serwisie prasa24.pl mogą Państwo już teraz kupić e-wydanie Naszej Historii: PRASA24.PL

Zapraszamy także na profil Naszej Historii na FACEBOOKU i do obserwowania naszego konta na TWITTERZE.


1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Pytanie

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

972674 (gość)  •

A skąd autor to wie?

odpowiedzi (0)

skomentuj