Menu Region

Śmierć papieża wcale ich nie wzruszyła

Śmierć papieża wcale ich nie wzruszyła

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Artur Drożdżak

Prześlij Drukuj
Żadnej skruchy nie okazali wczoraj przed Sądem Okręgowym w Nowym Sączu Jan Józef i Tadeusz G., trzej bracia szeroko znani na Podhalu z prowadzenia agencji towarzyskiej Bahama Club Go Go w Białym Dunajcu.
- Nie przyznajemy się do winy - stwierdzili zgodnie. To nie są zwykli bracia. Sławę zyskali w 2005 roku, kiedy po śmierci Jana Pawła II publicznie obiecali, co nawet pokazała telewizja, że się poprawią. I że nie będą już zarabiać na nierządzie.

Ale skończyło się na obietnicy. Prokuratura oskarżyła ich w końcu o ułatwianie prostytucji, czerpanie korzyści z nierządu i posiadanie broni. Grozi im nawet 10 lat więzienia.

Wczoraj na proces przyjechali ich krewni i tłum dziennikarzy. Na widok jednego nich Tadeusz G. wyrwał się w kajdankach z konwoju. - Zobaczysz, ty! - krzyknął, próbując uderzyć fotoreportera. Funkcjonariusze powstrzymali mężczyznę.

Na sali rozpraw bracia byli już potulni. Starali się pocieszać przysłuchującą się procesowi matkę. Do swoich życiowych partnerek puszczali oko i machali rękami.

Pytani przez sąd, z czego się utrzymują, odpowiadali, że z prowadzenia działalności gospodarczej. - Mamy też warsztat samochodowy i lakiernię - wyliczał 32-letni niziutki Tadeusz G.
- Ile pan na tym zarabia? - z ciekawości zapytał sędzia.
- No, może z tysiąc złotych - odparł oskarżony, śmiejąc się od ucha do ucha.

Okazuje się, że publiczna deklaracja o porzuceniu sutenerstwa miała przykryć ich dalszą działalność. Prokurator Katarzyna Płończyk w akcie oskarżenia zarzuciła braciom handel ludźmi, ułatwianie uprawiania prostytucji siedmiu kobietom i zarabianie na tym oraz zmuszenie dwóch kobiet do nierządu. Mieli je nawet pobić. Jedna z pokrzywdzonych trafiła do szpitala ze złamanym nosem, wybitymi zębami i pękniętymi żebrami.
Zdaniem prokuratury, oskarżeni kupili w 2002 roku od obywateli Ukrainy dwie kobiety. Z sumie za tysiąc dolarów. Powiedziano im, że jadą do Niemiec, bo w w Białym Dunajcu nie chciały pracować. Kobiety zmuszono jednak do świadczenia usług seksualnych. Jedna musiała płacić Ukraińcom po sto dolarów za każdy miesiąc pobytu w Białym Dunajcu, tytułem zwrotu rzekomego długu. Drugiej zabrano paszport i zmuszono do uprawiania nierządu na warunkach, na które nie wyrażała zgody, np. z kilkoma klientami naraz. - Nikt do niczego nie był zmuszany - bronił się w sądzie Józef G. Twierdził, że w agencji pracowały prostytutki, ale w każdej chwili mogły ją opuścić. - Wystarczyło poprosić o pozwolenie - dodał.

A ludzie mają do braci żal. Nawet nie dlatego, że prowadzili agencję, bo to w Polsce już żadna nowość. Ale że okazali się niesłowni. Honor to dla górala rzecz święta. Obiecali? To było słowa dotrzymać.


Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się