Menu Region

Wojnę o „rząd dusz” przegrają media. Obu stron

Wojnę o „rząd dusz” przegrają media. Obu stron

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Witold Głowacki

6Komentarzy Prześlij Drukuj
W wojnie o władzę nad polską zbiorową wyobraźnią przewagę zyskała w tej chwili prawica, która zaledwie rok temu ustawiała się chętnie w roli drugoobiegowej partyzantki. PiS i wspierające tę partią media zamierzają tę wojnę ostatecznie wygrać. Ale wiele wskazuje na to, że w tej wojnie nie będzie - tak jak od lat nie było - zwycięzców.
1/3

Manifestacja KOD w Gdańsku

(© Fot. Karolina Misztal )

Od lat 90. dosłownie do ostatniego roku prawica regularnie ustawiała się w roli przegranych w kulturowo-medialnej wojnie o „rząd dusz”. Z małymi przerwami - na momenty epokowej euforii, o czym za moment - zwyciężać w niej miały, rzecz jasna, zawsze za sprawą zakulisowej zmowy, media „salonu”, ostatnio zwanego częściej „mainstreamem”. Prześladowanej przez „układ” prawicy pozostawać miały surowe realia drugiego obiegu, bohaterska dziennikarska niepokorność wsparta jedynie przez filantropię prawdziwie polskich społecznych kas oszczędnościowych i determinację czytelników bibuły kupujących zgodnie z apelami jej wydawców po dwa egzemplarze odpowiednich tytułów.

Dopiero w roku 2015 w tej retoryce nastąpiła radykalna zmiana. Medialna „prześladowana mniejszość” wraz z kampanijnymi postępami Andrzeja Dudy i PiS, błyskawicznie zamieniała się w „triumfującą większość”. Choć parametry sprzedażowo-zasięgowe mediów obu stron nie ulegają w tym czasie żadnej znaczącej zmianie, diametralnie zmienia się prawicowy opis sytuacji na rynku. Idzie to w parze z najnowszymi wynalazkami PR-owców PiS, którzy konsekwentnie sprzedają wyborcom obraz Prawa i Sprawiedliwości jako „partii nadziei” przeciwstawianej skompromitowanej Platformie - „partii obciachu”.

Czyżby więc tym razem tradycyjne role w mediach miały się ostatecznie odwrócić? Tak właśnie twierdzi prawica. Ale czy w tej batalii o „rząd dusz” w ogóle da się jeszcze wskazać jednoznacznych zwycięzców i trwałą dominację którejś ze stron? A jeśli nawet, to czy zwycięzcami są tu jakiekolwiek media?

- Teraz to my będziemy mainstreamem - ta teza przyświeca dziś ludziom Jacka Kurskiego przejmującym w imieniu PiS media publiczne - od „Wiadomości” poczynając, na TVP Kultura kończąc. To samo słychać w korytarzach ministerstwa kultury, gdzie pod kierunkiem Piotra Glińskiego trwa planowanie prawicowej kontrofensywy w kulturze. Resort Glińskiego działa na wielu polach - od audytu teatralnych repertuarów po poszukiwania scenariusza słynnej wielkiej superprodukcji historycznej na miarę Hollywood. Gwiazdy prawicowego internetu cieszą się z faktu, że fotografia młodego Jarosława Kaczyńskiego trafiła na koszulki, prawicowi dziennikarze wchodzący do mediów publicznych szydzą z tych, którzy wyrzucani są stamtąd na bruk. „Mainstream” został pokonany, teraz nadchodzi czas na konserwatywną rewolucję.

Ale czy tak naprawdę w mediach istniał jeszcze jakikolwiek „mainstream”, czy rzeczywiście którakolwiek z konfiguracji stacji telewizyjnych i gazet miała jeszcze w ostatnich latach ten „dominujący” głos? „Gazeta Wyborcza”, „Newsweek”, TVN - tę dziennikowo-tygodnikowo-telewizyjną trójcę jednym tchem wskazuje, jako spadkobierców mitycznego „salonu” „trzęsącego III RP”, medialna prawica. To właśnie ta trójca ma dziś być na kolanach - wyszydzana przez „młodych”, którzy „śmieją się w sieci”. Rzecz jasna, ostatecznie i na amen.

Nic w tym nowego.

„W niedzielę 7 stycznia 2007 roku skończyła się III Rzeczpospolita.” - tak brzmiało pierwsze zdanie tekstu Macieja Rybińskiego o znamiennym tytule „Koniec Polski Kiszczaka i Michnika”, który 9 stycznia tamtego roku ukazał się na czołówce „Dziennika”.

Rybiński obwieszczał w nim, że oto ostatecznie „skończyła się Polska postkomunistyczna, tymczasowe rusztowanie zbudowane przy Okrągłym Stole, a może w Magdalence, a może jeszcze gdzie indziej”. Z dzisiejszego punktu widzenia wygląda to dość zastanawiająco, że katalizatorem tych spostrzeżeń była akurat papieska decyzja odwołująca ingres powołanego na metropolitę warszawskiego abp Stanisława Wielgusa posądzanego o współpracę z SB. Warto tu jednak pamiętać, że „Koniec Polski Kiszczaka i Michnika” ogłaszał Rybiński w okolicznościach politycznych, które według reguł myślenia życzeniowego rzeczywiście mogły skłaniać od lat oczekującego tego dnia prawicowego publicystę do otwierania szampana. Był to już drugi rok pierwszych rządów Prawa i Sprawiedliwości, na czele gabinetu stał Jarosław Kaczyński a władzę PiS zabezpieczała koalicja z LPR i Samoobroną potwierdzana udziałem Romana Giertycha i Andrzeja Leppera w rządzie w randze wicepremierów. Prawie nie było wtedy w Polsce analityków, którzy widzieliby, jak bardzo kruchy to układ, i jak bardzo niewiele jest mu jeszcze dane przetrwać.
1 3 »
6

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

WOJNA O DUSZE PROLETERIUSZY WYGRAŁ twLONIA

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KALI z POssPOlssTWA 777 (gość)  •

a WOJNA O KASA ZA LUMPEN PRekariUSZY WYGRAŁO PEŁO.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Urban

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

obserwator (gość)  •

Zastanawiam się czy te pętaki wiedzą kim był Urban?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Te zabiedzone przez PiS bidule w futrzakach tak właśnie wydajnie na dobro narodu pracowały

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

że wprost zapomniały o młodych (gość)  •

I stąd w KOD tylko same futrzaki, a młodych w trampkach i jeans gdzieś wcięło! Długo tak będą po tej W-wie chodzić?
Wojnę wygra bezapelacyjnie TVP, a TVN siłą rzeczy musi się do niej przystosować. A nade wszystko, TVN powinien wymienić oklepany garnitur tych robiących za autorytety. W innym razie straci na oglądalności, pozostając w tyle za TVP

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wygodna polemika.

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

moher (gość)  •

Było by nieźle gdyby autor polemizował z kimś jeszcze żyjącym. Jest wielu, którzy pisali wtedy i piszą dziś.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Lewizna zostanie przy swoim, a Polacy pozostaną przy swoim stanowisku.

+4 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jednak ostatnie 8 lat totalnego prania mózgów nie pozostało (gość)  •

bez wpływu na "dusze" wielu Polaków mających do dyspozycji jedynie multipleks i polskie
radio.
Szerszy dostęp do sieci internetowych już spowodował i spowoduje w przyszłości wiele
zmian na lepsze.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Panie Głowacki

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

co za brednie (gość)  •

Pan wypisujesz! Może i lewa strona sprawuje "rząd dusz" ale po prawej jest to NIEMOZLIWE.
Gdybyś Pan myslał jak prawicowiec, to bys Pan to wiedział, ale to niemozliwe, bo masz Pan lewacką duszę.
Zaden żurnalista, począwszy od Michnika, nie jest w stanie zawładnąć Duszą . W odróżnieniu od duszy , którą posiadają lewacy.

odpowiedzi (0)

skomentuj