Menu Region

Michael Fassbender - człowiek, który odbierze DiCaprio...

Michael Fassbender - człowiek, który odbierze DiCaprio Oscara?

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Deja AIP

1Komentarz Prześlij Drukuj
Znakiem szczególnym Michaela Fassbendera jest lodowate spojrzenie i demoniczny uśmiech. Ale to nie wyczerpuje jego aktorskich możliwości Znakiem szczególnym Michaela Fassbendera jest lodowate spojrzenie i demoniczny uśmiech. Ale to nie wyczerpuje jego aktorskich możliwości

Znakiem szczególnym Michaela Fassbendera jest lodowate spojrzenie i demoniczny uśmiech. Ale to nie wyczerpuje jego aktorskich możliwości (© Jordan Strauss/AP Photo)

Michael Fassbender już kilka lat temu przestał być tylko ulubieńcem filmowych krytyków - jest uznawany za jednego z lepszych aktorów. A przyznanie mu Oscara jest tylko kwestią czasu.
Szerszej publiczności Michael Fassbender zaprezentował się w 2009 roku w filmie Quentina Tarantino „Bękarty Wojny”. Postać porucznika Archiego Hicoxa, który co prawda ginie z rąk Niemców szybko, (ale na ekranie wygląda świetnie) stanowi jeden z najciekawszych wątków tajnej akcji amerykańsko-brytyjskiej komórki wyspecjalizowanej w brutalnym likwidowaniu nazistów. Rola wojskowego, który wykorzystuje swoją biegłą znajomość niemieckiego, ma wiele wspólnego z przeszłością 39-letniego aktora: sam urodził się w Heidelbergu z ojca Niemca i matki Irlandki, a w wieku dwóch lat wyemigrował wraz z rodziną na Wyspy Brytyjskie, gdzie mieszka do dziś.
Mieszka to zresztą stwierdzenie umowne, bowiem mówiący perfekcyjnie po niemiecku, jak i we wszystkich dialektach języka angielskiego Fassbender jest jednym z najbardziej rozchwytywanych aktorów tej dekady i w londyńskim domu bywa niezwykle rzadko.

OSCARY 2016: CZARNOSKÓRZY AKTORZY I REŻYSERZY BOJKOTUJĄ CEREMONIĘ. POWODEM SĄ "BIAŁE" NOMINACJE


Kto może pochwalić się talentem do rozpoznawania twarzy i oglądał film „300”, wizjonerską ekranizację komiksu Franka Millera o antycznym królu Leonidasie i bohaterach spod Termopil, pamięta zapewne scenę, w której Spartanin o demonicznym uśmiechu w efektowny sposób pozbawia prawicy perskiego posłańca, a chwilę później osłaniając się jedynie tarczą przed gradem strzał przeciwnika, zanosi się śmiechem. Ten długowłosy zuchwalec o nienagannej muskulaturze to właśnie Fassbender, a demoniczny uśmiech stał się jego znakiem rozpoznawczym. Rola u boku m. in. Gerarda Butlera okazała się z kolei przepustką do Hollywood. W „Krainie snów” w najlepsze zaczęła się akurat moda na tańszych, bardziej autentycznych i być może zdolniejszych brytyjskich aktorów. Talent, umiejętność przekonującego wcielania się zarówno w komiksowe, nadekspresyjne postaci, jak również w zamkniętych w sobie odludków, fizjonomia oscylująca zdecydowanie bliżej ideału niż przeciętności i niecodzienna charyzma sprawiły, że Michaela Fassbender szybko przestał być jednym z trzystu, a stał się tym jedynym.

Wymienienie przełomowych ról wychowanego w Irlandii aktora to nie lada wyzwanie - właściwie każda jego kreacja jest aktorskim majstersztykiem, w każdej kolejnej prezentuje widzom inny aspekt swojego aktorskiego kunsztu. Po wspomnianej roli Steliosa w „300” kolejny raz zaintrygował publikę główną rolą w filmie Steve’a McQuinna „Głód”, opowiadający tragiczną historię członków IRA, którzy w walce o status więźniów politycznych podejmują strajk głodowy. Za tę rolę Fassbender został doceniony przede wszystkim na brytyjskim podwórku, zdobywając po dwie nagrody i nominacje. Później przyszedł świetny występ w „Bękartach wojny” i obrazoburczy „Wstyd”, ponownie w reżyserii McQuinna. Rola uzależnionego od seksu Brandona Sullivana, zmagającego się z nałogiem i trudną sytuacją rodzinną przyniosła mu już nagrody i nominacje niemal z najwyższej półki - nominacja do Złotego Globu, Satelity, Stowarzyszenia Krytyków z Los Angeles i nagrody BAFTA (Brytyjska Akademia Sztuk Filmowych i Telewizyjnych) oraz statuetkę na festiwalu w Wenecji. Kolejne role to nieustanne umacnianie pozycji za Wielką Wodą: w kasowej serii „X-Men”, wcielił się w obdarzonego mocą panowania nad metalami Żyda Erika Lensherra, szukającego zemsty za śmierć matki. W „Prometeuszu” Ridleya Scotta zagrał androida Davida, którego obsesją jest być jak najbardziej podobnym do człowieka, a także wcielił się w Carla Junga w „Niebezpiecznej metodzie”, opowieści o Zygmuncie Freudzie. Zwieńczeniem pewnego etapu w karierze Fassbendera była rola w filmie „Zniewolony” - gdzie, znów pod skrzydłami McQuinna, zagrał zwyrodniałego właściciela ziemskiego Edwina Eppsa. Za tę kreację otrzymał nominacje w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy na wszystkich możliwych festiwalach filmowych, nie wyłączając Oscarów. Jak pokazują dalsze wybory ról dokonywane przez Fassbendera - były to ostatnie filmy, w których wcielał się w role drugoplanowe - od tej pory skupia się na filmach, których gra pierwsze skrzypce.
1 »
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

świetny artykuł

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

q (gość)  •

dziękuję za artykuł, jedynie w czym się nie zgodzę to określenie czasu, kiedy dostanie Oskara, uważam że powinien go dostać w tym roku za rolę tytułową w Steve Jobs

odpowiedzi (0)

skomentuj