Menu Region

Polski Kościół bez teczek

Polski Kościół bez teczek

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Artur Grabarczyk

Prześlij Drukuj
Kościół nie będzie się już zajmował badaniem współpracy hierarchów ze Służbą Bezpieczeństwa. Uznajemy tę sprawę za zakończoną - oświadczyli wczoraj biskupi.
I zastrzegli, że Episkopat nie będzie już nigdy komentował materiałów zawierających oskarżenia o działalność agenturalną. Biskupi mogli raz na zawsze zamknąć kwestię lustracji dzięki Watykanowi. Kilka dni przed rozpoczęciem zebrania Konferencji Episkopatu Polski do arcybiskupa Józefa Michalika dotarł list od Sekretarza Stanu Stolicy Apostolskiej kard. Tarcisio Bertone.

Pogratulował on polskim biskupom tego, że odważnie i dobrowolnie zmierzyli się z przeszłością okresu komunistycznego.
Chodziło mu o efekty pracy powołanej przez episkopat Kościelnej Komisji Historycznej, która przez pół roku badała teczki IPN i analizowała materiały dotyczące duchownych, którzy dziś są biskupami. Po zakończeniu prac w czerwcu 2007 roku Komisja nie opublikowała wyników, podała jedynie, że kilkunastu z nich było zarejestrowanych jako TW - nie ujawniła żadnych nazwisk.

Potem sporządziła obszerny raport z wynikami badań i wysłała go do Watykanu. Papiescy urzędnicy, jak wynika z listu kard. Bertone, po przeczytaniu raportu uznali, że polscy biskupi (nawet ci, którzy figurowali jako tajni współpracownicy bezpieki) są czyści jak łza. "W liście Stolica Apostolska stwierdza, że nie znajduje podstaw do oskarżenia członków Episkopatu Polski o zawinioną i dobrowolną współpracę ze służbami bezpieczeństwa PRL" - czytamy w oświadczeniu KEP. I właśnie te słowa skłoniły biskupów, by sprawę lustracji definitywnie zakończyć.

Lakoniczne zapewnienia Watykanu o nieskazitelnej postawie biskupów będą musiały wystarczyć polskim wiernym. Treść raportu pozostanie bowiem tajemnicą. Arcybiskup Michalik dał wczoraj wyraźnie do zrozumienia, że nie zostanie on upubliczniony.

- Dość już szumu w tej sprawie, to temat zastępczy - powiedział. A po chwili zastanowienia dodał, że ustalenia Komisji nie ujrzą światła dziennego, bo nie chcę tego sami zainteresowani hierarchowie. - Nie mamy nic do ukrycia, ale to konkretny człowiek, konkretny biskup ma prawo decydować, a nie każdy tego chce - powiedział. - Nie wolno naciskać, maltretować, namawiać do popełnienia takiego harakiri.

Niechęć do ujawnienia zawartości raportu argumentował też wybaczeniem dla skruszonych esbeków. Wielokrotnie. - W toku badań ci ludzie przyznawali się biskupom, że rejestrowali ich bez zgody - powiedział. - Nie ma sensu wnikać, dlaczego to robili, zapewne chcieli żyć, utrzymywać rodzinę, teraz się przyznali i trzeba im wybaczyć.

Dla ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego decyzja biskupów jest niezrozumiała.

- Sprawy lustracji w Kościele nie da się rozwiązać oświadczeniem, tak się tego nie da zamknąć - powiedział w TVN 24. - Czego nie ujawnią sami zainteresowani, to wyciągną świeccy badacze.

Podobnie wypowiada się poseł Platformy Obywatelskiej Jarosław Gowin. - Kościół nie powinien obawiać się lustracji, bo ona może przynieść wiele przykładów bohaterskiej postawy duchownych i stosunkowo nieliczne dowody zdrady - mówi Gowin. I podobnie jak ks. Isakowicz-Zaleski prognozuje, że tą decyzją biskupi oddali zawartość swoich teczek w ręce świeckich badaczy, historyków, dziennikarzy.

- Ten dokument nie sprawi, że ludzie przestaną się zajmować zawartością archiwów IPN dotyczących duchowieństwa - dodaje Gowin. - Skoro nie publikują biskupi, zrobią to inni.

Sami biskupi przewidzieli, że gra ich teczkami jeszcze się nie skończyła. Zapewnili jednak, że oni już nie wezmą w niej udziału. "Konferencja Episkopatu Polski nie zamierza w przyszłości zajmować stanowiska wobec tego rodzaju materiałów" - napisali w oświadczeniu.

Nie oznacza to jednak, że ustalenia Kościelnej Komisji Historycznej nigdy nie ujrzą światła dziennego. Jarosław Gowin nie wyklucza, że będą one publikowane w odpowiedzi na doniesienia medialne o agenturalnej przeszłości hierarchów. Tak było w przypadku abpa Józefa Kowalczyka.

Gdy w styczniu tego roku portal "Rzeczpospolitej" podał, że współpracował on z SB, niemal natychmiast zareagowała Komisja Historyczna Metropolii Warszawskiej. Oświadczyła, że materiały na temat nuncjusza zostały zbadane na jego własną prośbę i nie ma w nich nic, co potwierdzałoby, że nawiązał współpracę. Przeciwnie, ustalenia wskazują, że zarejestrowano go bez jego wiedzy i zgody.

Po wczorajszej decyzji biskupów takich przepychanek może być znacznie więcej.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się