Menu Region

Grzegorz Schetyna - lewy pomocnik, który musi się stać...

Grzegorz Schetyna - lewy pomocnik, który musi się stać napastnikiem [ANALIZA]

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Siennicki, redaktor naczelny „Polski”

4Komentarze Prześlij Drukuj
To, że Grzegorz Schetyna zostanie szefem Platformy Obywatelskiej, jest pewne. Pytanie, czy ją uratuje To, że Grzegorz Schetyna zostanie szefem Platformy Obywatelskiej, jest pewne. Pytanie, czy ją uratuje

To, że Grzegorz Schetyna zostanie szefem Platformy Obywatelskiej, jest pewne. Pytanie, czy ją uratuje (© Łukasz Zarzycki)

Grzegorz Schetyna właśnie został nowym szefem Platformy Obywatelskiej, oficjalne ogłoszenie jego wyboruto tylko formalność. Ale w istocie to dopiero początek jego problemów. Za chwilę może być syndykiem masy upadłościowej. Partii leniwej, słabnącej i znikającej.
„Pieczara”, czyli kwatera główna Grzegorza Schetyny, to duży gabinet szefa Komisji Spraw Zagranicznych w bocznym budynku Sejmu, w którym organizowane są posiedzenia parlamentarnych komisji. Poza spotkaniami komisji rzadko kto tutaj zagląda. W tym skrzydle Sejmu jest pusto, wręcz martwo i cicho. Ale w gabinecie Schetyny harmider, kręci się kilkanaście osób. W sekretariacie trwa jakaś gorączkowa narada, ludzie Schetyny nawet nie zauważają, że ktoś wchodzi.
Dobrych kilka minut trzeba czekać, aż ktoś zainteresuje się nowym gościem. W gabinecie „Grześka” albo „Scheta”, jak nazywają go przyjaciele, trwa spotkanie, w kącie miga wyciszony telewizor z włączonym kanałem informacyjnym, rozgorączkowani politycy palą papierosy i cygara. W czasach powszechnych zakazów palenia nie ma dziś takich gabinetów. Ten obrazek jest symboliczną ilustracją sytuacji Platformy Obywatelskiej. Pusto, martwo, głucho, tylko jakiś ruch jest wokół Schetyny. I to jest prawdziwe wyzwanie dla nowego przewodniczącego PO. Czy zdoła tchnąć życie w towarzystwo tłustych kotów, którym już nie chce się biegać, a tym bardziej skakać. Siedem lat temu razem z Anitą Werner rozmawialiśmy z Grzegorzem Schetyną po tym, jak w wyniku „afery hazardowej” przestał być politykiem numer dwa w Platformie. Bardzo rzadko dziennikarz ma szansę rozmawiać szczerze z czynnym politykiem. Taka była ta rozmowa. Schetyna powiedział wtedy, że to, co go spotkało, to lekcja polityki, jakiej nie przechodził. Szczerze, jak żaden z polityków wcześniej i później, powiedział, że w PO coś pękło, że skończyło się też wiele między nim a Donaldem Tuskiem. „Skończyło się wspólne robienie polityki emocjonalnej opartej na bliskich, osobistych relacjach. Byliśmy ekipą, która razem robiła politykę i wiele innych rzeczy. Spędzaliśmy czas, lubiliśmy ze sobą być, przebywać tutaj w Warszawie. Pamiętam, jak byłem w Chorzowie na koncercie U2. Dowiedziałem się, że członkowie zespołu przyjeżdżają na koncert praktycznie każdy z innej strony świata. Spotykają się dopiero w hotelu przed samym koncertem. Przyjeżdżają osobno, podają sobie ręce, grają wielki koncert, są wielkim zespołem i wyjeżdżają. Później spotykają się za tydzień, dwa w innym miejscu. To teraz będziemy jak U2, tylko bez śpiewania” - śmiał się gorzko. Mówił to nam wtedy facet, który w komputerze Donalda Tuska miał własną zakładkę w przeglądarce z adresami ulubionych stron internetowych. Gdy pytaliśmy go wtedy, czy to kryzys przyjaźni Tuska i Schetyny, mówił: „Było ciężko. Okazało się, że nasze relacje koleżeńsko-przyjacielskie są częścią wielkiej polityki”.

KTO POWINIEN SIĘ BAĆ GRZEGORZA SCHETYNY?


Ciężko wtedy jeszcze nie było. Dla Schetyny ciężko miało dopiero przyjść.

Przez całych siedem kolejnych lat, mimo że nowy lider Platformy pełnił w tym czasie formalnie funkcję drugiej osoby w państwie, będąc marszałkiem Sejmu, musiał walczyć o przetrwanie. Znów symbolicznie: miarą upokorzeń, jakie go spotykały, było to, że on - obywatel Dolnego Śląska, patriota Wrocławia - musiał kandydować do Sejmu z… Kielc. Przetrwał jednak i teraz wygrał.

Grzegorz Schetyna ma dziś taktycznie dwa największe problemy. Wewnętrzny - zwiędłą, jeśli miejscami wręcz nie martwą partię - i zewnętrzny - Ryszarda Petru, który rozpycha się łokciami i jest dziś nową Platformą dla wielu zniechęconych do „starej”, nowym Tuskiem i liderem opozycji w jednym. Żeby myśleć o strategicznym celu, jakim jest powrót do gry w najcięższej kategorii wagowej i rywalizacja z PiS, Schetyna najpierw musi odzyskać miejsce lidera opozycji.

Z wykształcenia Grzegorz Schetyna jest historykiem. I bardzo dobrze wie, jakie były przyczyny upadku Rzymu. Po dziś dzień można się spierać, kiedy zaczął się postępujący rozpad państwa rzymskiego i jakie były jego przyczyny, czy zło zaczęło się pod koniec panowania Marka Aureliusza, a główną przyczyną był upadek starorzymskich cnót spowodowany szerzeniem się chrześcijaństwa, czy raczej Rzym dobiły trapiące imperium kryzysy polityczne i ciągłe najazdy germańskich barbarzyńców. Ale najkrócej można powiedzieć, że Rzym upadł przez rozkład wewnętrzny. Dokładnie tak jest dziś z Platformą Obywatelską.

PLAN PO - AMBITNY I MAŁO REALNY [WIDEO]


Schetyna nie może się wprost odciąć od przeszłości, za którą ponoszą odpowiedzialność Tusk i Ewa Kopacz. Nie może, bo choć nie miał od lat wpływu na decyzje polityczne, jest formalnie współodpowiedzialny za rządy PO. Ale znacznie gorsze jest dla niego coś innego: musi ciągnąć ludzi z ekipy Tuska. „Co mamy zrobić z taką Hanną Gronkiewicz-Waltz czy Ewą Kopacz albo Tomkiem Siemoniakiem? Przecież nagle nie odstawimy ich na bocznicę” - mówią stronnicy Schetyny, i mają rację. Platforma bez mocnych zmian personalnych, nowych twarzy nie odzyska atrakcyjności ani nie pokaże się jako ugrupowanie zdolne do gry w tej samej kategorii wagowej co PiS. A głębokich zmian nie można przeprowadzić, bo „starym” trzeba przecież dać odpowiednie wizytówki.

Sam Schetyna i jego współpracownicy mają więc gigantyczny problem: jak wygrać z Petru batalię o opozycyjny rząd dusz. Licytować się w antypisowskiej retoryce? To strategia na wykrwawienie, z niepewnym wynikiem końcowym, a w tej licytacji i tak lepiej wypada Nowoczesna. A może próbować się porozumieć? Tego Ryszard Petru wcale nie chce, czując wiatr w żaglach. Paradoksalnie liderów obu partii łączy tylko jedno: niechęć do Donalda Tuska. Dziś jednak to nie jest żadnym spoiwem, zwornikiem nowej wspólnoty czy porozumienia.

Nowy lider PO dobrze też rozumie politykę. Musi się zżymać, wiedząc, że w istocie Ryszard Petru jako lider opozycji jest wymarzonym przeciwnikiem dla PiS. A to dlatego, że każda partia liberalna ma w Polsce swój szklany sufit. Liberalnej Nowoczesnej w prawdziwych wyborach bardzo trudno będzie osiągnąć więcej niż 10-15 proc. głosów, bo nie będzie szermować socjalnymi obietnicami. A sam lider Nowoczesnej będzie łatwym celem ataków za pracę na rzecz „obcych banków czy korporacji”. Takiego przeciwnika Jarosław Kaczyński może sobie tylko wymarzyć.

KAMIŃSKI: EWA KOPACZ NIE POWIEDZIAŁA OSTATNIEGO SŁOWA. USUNIĘCIE JEJ NA BOCZNY TOR BYŁO BŁĘDEM


W czasach „polityki emocjonalnej” i gdy liderzy PO byli „ekipą” dwa razy w tygodniu, partyjni notable grali w piłkę. Drużyna posłów grała przeciwko reprezentacji rządu. W tej ostatniej jedynym wysuniętym napastnikiem był Donald Tusk, który często tylko przykładał nogę, gdy wykładano mu piłkę przed pustą bramką. W tej drużynie Grzegorz Schetyna grał na lewej pomocy i jako jedyny miał prawo zapędzać się pod pole karne przeciwnika.

Teraz Schetyna stoi sam na czele drużyny, która co najwyżej może się kojarzyć z bohaterami piosenki „Mundialeiro” Pudelsów. To była opowieść o losach reprezentacji Polski na mundialu w Korei Południowej. Nasza reprezentacja dostała w dwóch spotkaniach porządnego łupnia, tylko w ostatnim meczu o pietruszkę rezerwowi gracze uratowali honor, wygrywając z USA. Wiemy, że Grzegorz Schetyna ma wielki urok osobisty i talent do polityki. Tylko drużyna słaba, a rezerwowych nie ma jak wprowadzić na boisko.

Na pewno Schetyna z pomocnika musi stać się napastnikiem i wiemy, że wciąż potrafi nieźle kiwać.
4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

jak już odwołujemy się do Rzymu :)) to platforma jest nie do uratowania tak jak Rzym

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

miłośnik hostorii (gość)  •

strasznie mnie śmieszą te ciągłe odniesienia do Rzymu :) petru coś tam o Cezarze i Rubikonie , teraz tekścior o Schetynie i platformie a tu nagle starożytny Rzym i Marek Aureliusz , zupełnie jakby ktoś chciał się pochwalić ,że słyszał o Cezarze i Rubikonie czy Marku Aureliuszu .

przy okazji sonda :)) czy to Ryszarda Petru lepiej pasuje Cezar i jego alea iacta est czy Wespazjan i jego pecunia non olet
zielona łapka na Cezara czerwona na Wespazjana :))

ps . też się chciałem pochwalić :)))

odpowiedzi (0)

skomentuj

Analiza II. Kadeta wieluż organów, ale całkowicie jednorodnych: UW+PO+PetruPO+KOD

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

PO koniunkturę, i dotychczas znośną, umoczyła własnymi siłami i przez własny quartet (gość)  •

I którym jest: zaborczy Tusk, niesalonowy Niesiołowski, rozdygotana i krzykliwa Kopacz, stała niewyrazistość Schetyna.
Następuje wybór Schetyna na naczelnego PO, listonosza spraw polskich do Brukseli. Ten wybór jest wtórnym procesem
likwidacji PO i nigdy odrodzeniem PO. Gdyż w PO powinno zaistnieć taktyczne i następujące rozwiązanie:

- Schetyna - odesłanie na stałą banicję do Tuska i z zadaniem pilnych kontaktów z Polonią PO rezydującą w Brukseli
- Petru - oddelegowanie z PO na powrót do oficerów PZPR. PO to nie partia Petru, i stąd, w PO persona non grata
- Kopacz - nostryfikacja dyplomu PRL u min. Gowin. Po czym, lekarz w rodzimym ZOZ i cóż do wieku emeryt. 70 lat
- Niesiołowski - posiada mocne kwalifikacje na szefa propagandy w koncernie GW & Spółka. Po czym na stałe poza PO
- "Miś", nowy Chief PO! Jest tego awansu i zasadność: "Miś", ani stary, ani leniwy. Solidnymi ideami wystarczająco
zasiliłby obecną niemrawość PO. I najważniejszym, juniorów PO zdopingowałby do patrzenia seniorom na ich lepkie
palce. Naturalnie, "Miś"szefem, jeśli odpustowe okulary zmieniłby na przyzwoitsze, bo wsiowa ekstrawagancja nie nośnikiem

Jednak tak się nie stało, bo nastąpił wybór Schetyna. A zatem, przyszłość PO jest jedyna i następująca:

- stare lisy PO po krótkim czasie poddają się oficerom z "N", aby móc pozostać na falach i w swoich Spółdzielniach
- oddanie się lisów PO pod oficerskie rozkazy "N" komasują pod "ULiND" - Unia Liberalnej i Nowoczesnej Demokracji
- Balcerowicz + Co - sztab naczelny "ULiND", ale jest w kabinach. Tymi widocznymi na mostku: Schetyna & Petru
- nastaje permanentny jazgot PetruPO wraz z leciwą PO
- kiedy PetruPO zawrze z leciwą PO np. taką "ULiND", jazgot nie przemija ale staje się i nieco wygłuszonym
- PiS w międzyczasie wskakuje na stałe 45%. I tylko zaspany wierzy, że PiS kiedyś spadnie poniżej tegoż poziomu
- czerwiec 2017 - wraca z Brukseli bóstwo Tusk + oddany mu Graś. Komisarz blond powrotem nie zainteresowana
- wkrótce potem - powstaje kolejny organ "Tusk PO". Taka nazwa, bo Tusk i marka. Zła czy dobra, nie ma znaczenia
- kadeci - dotychczas porozsypywani i ustawicznie przez stare lisy PO pomijani w podziale łupów - lądują w "Tusk PO"
- październik 2018 - "Tusk PO" w Sejmie. PO na stałe poza. Ewentualny "ULiND" niczym "ZLEW", zła historia idiotycznego przypadku

odpowiedzi (0)

skomentuj

Cmantarny Grzechu może sobie jedynie pokwilić cicho w kąciku.

+4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Nikogo już nie przestraszą (gość)  •

jego tanie polityczne gierki.
Skończył się, jak jego kumpel dresiarz Tusk.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jak w latach 80- tych leciał wielokrotnie obserwowany prze SB do brata do Toronto i otrzymał od SB p

+4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ala43 (gość)  •

W dzisiejszej PO jest sytuacja idealnie podobną w byłym pzpr-ze , gdzie byli PRZYGOTOWANI NA SPECJALNEJ LIŚCIE DO RZĄDZENIA , że to byli mierni działacze. , dodatkowo ,niejednokrotnie współpracujących z KGB, UB, SB, co ich umacniało i uwierzytelniało. No cóż, przecież to strażnicy systemu po 1945 r.i mają bardzo do stracenia wraz ze swoimi rodzinami do 3 lub 4 pokolenia

odpowiedzi (0)

skomentuj