Menu Region

Zapomniane wypędzenie Polaków

Zapomniane wypędzenie Polaków

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Witold Orzechowski, producent telewizyjny

15Komentarzy Prześlij Drukuj
Zamiast walczyć ze Steinbach, powinniśmy zbudować własne centrum przeciw wypędzeniom i kręcić filmy o historii. Nie zrobił tego polski premier Donald Tusk w czasie wizyty w Niemczech i nie wykrzyczał tego w twarz pani kanclerz Merkel Władysław Bartoszewski
Cały dyplomatyczny wysiłek skierowany był w jeden cel - w osobę Eriki Steinbach, przewodniczącą Związku Wypędzonych. I cel został trafiony, Steinbach ustąpiła.

Jednak zamiast naciskać i upokarzać kanclerz Angelę Merkel, która tego nie zapomni, trzeba było przeciwstawić idei muzeum wypędzonych Niemców nieznany tam argument - fakt, że Niemcy wypędzili z domostw setki tysięcy Polaków. Program wysiedleń hitlerowskich zaczął się kilka lat wcześniej niż ucieczka i deportacja Niemców ze wschodu.

Podajmy współczesnym Niemcom do wiadomości fakty i informacje o Polakach wypędzonych przez Niemców. Czy ktoś wie w Niemczech o masowych wypędzeniach i przesiedleniach Polaków z ich rodzinnej ziemi lub miast w czasie II wojny światowej, które były dokonywane nie przez armię, a przez administrację niemiecką w okupowanej Polsce? Był to pedantycznie wykonywany plan, aby zdobyć mieszkania i domy dla osadzonych w Polsce Niemców lub też pozbyć się patriotycznych elit i inteligencji.

Doświadczyła tego rodzina piszącego te słowa z Łodzi. Moja ciotka, Jadwiga Idzikowska-Górak - lekarz stomatolog, a przed wojną studentka z patriotycznej rodziny - została w grudniu 1939 r. wysiedlona z rodzicami i rodzeństwem ze swego mieszkania w Łodzi w nieznane. Kazano im się spakować w 15 minut, zimą bez odpowiedniego ubrania i z małymi dziećmi.

Wywieziono ich do Krakowa, gdzie zostali przygarnięci przez ojców paulinów z klasztoru na Skałce, a potem pojechali do Lubartowa, gdzie spędzili czas wojny u rodziny. Niemcy nie zapewnili im zastępczego mieszkania, nie dbali o to, z czego będą żyli, itd. Zostali ograbieni z mebli, kosztowności, a nawet pościeli. To samo stało się z innymi rodzinami z Inowrocławia i Sieradza. Zostali przesiedleni na Lubelszczyznę. Po Powstaniu Warszawskim wypędzonych zostało kilkaset tysięcy mieszkańców stolicy .

Albo czy Niemcy słyszeli o "dzieciach Zamojszczyzny"? To była zbrodnicza akcja nie tyle przesiedlenia, co masowych porwań i kradzieży polskich dzieci do Rzeszy. Niemcy napadali na wsie i miasteczka w powiecie zamojskim i porywali małe dzieci o blond włosach i niebieskich oczach (a tak, była selekcja pod nadzorem jakiegoś małego dr. Mengele!), aby je zniemczyć i zasilić "udanymi genetycznie dziećmi" bezdzietne rodziny niemieckie. Transporty kolejowe były scenerią dziecięcych i ludzkich dramatów, gdy oszalałe polskie matki chciały odzyskać syna czy córkę. Przerażone dzieci były zamykane w wagonach i "pod opieką" niemieckich pielęgniarek wywożone do Niemiec.

Między innymi w Łodzi żyją jeszcze świadkowie tamtych wydarzeń. Tam próbowano uwolnić małych Polaków z niemieckich rąk. Kiedy transport z dziećmi z Zamojszczyzny stanął na Dworcu Kaliskim, polscy kolejarze poinformowali mieszkańców Łodzi o tragicznym losie pasażerów. Łodzianie wyłamywali wtedy drzwi wagonów i zabierali dzieci, aby je ratować przed Niemcami.

Niestety, większość polskich dzieci nigdy nie została odnaleziona i nawet po wojnie nie wróciła do rodziny. Znam dramat rodziny Anweilerów, Polaków niemieckiego pochodzenia, którym zabrano śliczną 4-letnią córkę. Ukradziona z Lubartowa przepadła na zawsze w Niemczech.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

11

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Zgadzam się, już dawno sam o tym piszę i mówię

+13 / -8

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jan (gość)  •

Panie Orzechowski, tak jak i Pan, mam przodków Polaków, którzy doświadczyli wypędzenia przez Niemców w 1939. Pisałem o tym na różnych forach i rozmawiałem ze znajomymi. I tak jak Pan dziwiłem się, że nasi władcy wdają się w polemiki nieprzynoszące większego pożytku. Ba, ja uważam, że E. Steinbach byłaby dla nas wygodniejsza, jako łatwa do ośmieszenia i wręcz karykaturalna. Teraz Niemcy będą nadawać ton tej dyskusji o wypędzaniu. A może założyć polski związek Przepędzanych Przy Każdej Okazji Wojennej? Przez naszą ziemię przeszło tyle wojsk obcych jak przez mało którą. Cmentarzy wojennych jest tu pełno. Ale - ale, to przecież Pan jest producentem obrazów ruchomych. Co Pan zrobił w tej sprawie? Co pan wyprodukował?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dobrze napisane

+15 / -10

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kerczer (gość)  •

Pozwolilem sobie zamiescic link i fragment na forum
http://polonia.forumotion.net/o-wszystkim-f1/zapomniane-wypdzenie-polakow-t11.htm
im wiecej ludzi to przeczyta tym lepiej

odpowiedzi (0)

skomentuj

Brawo! Popieram!

+22 / -24

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Geronimo (gość)  •

Wydaje sie to tak oczywiste, a jednak z przyczyn polityczny te tragiczne historyczne wydarzenia zostaly zepchniete na boczny tor.

Z przyjemnoscia i satysfakcja przeczytalem artykul. Pozdrawiam i zycze duzo sukcesu w propagowaniu tei idei.

odpowiedzi (0)

skomentuj

to co pisze Nairam

+11 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Wszystko to prawda, przeszkadza mi w tym tylko jedno „niewinne” zdanie rzucone mimochodem na końcu „Wojna Światowa była "grą" zbiorową więc i odpowiedziałność za jej "owoce" z natury rzeczy do pewnego stopnia zbiorową być musi.”.

Do pewnego stopnia zbiorowa odpowiedzialność? Do jakiego? "Niemcy" to "Niemcy" tamto. Ale jacy „Niemcy”? I co to ma wspólnego z dwuletnią dziewczynką (tyle lat miała Steinbah w 1945 roku), która musiała opuścić dom, w którym przyszła na świat. Fakt, był to polski dom, w polskim mieście, bezprawnie okupowanym przez III Rzeszę ale pytanie brzmi: czy Steinbah, tylko dlatego, że urodziła się jako Niemka, automatycznie od urodzenia była „sprawcą” II wojny światowej? Czy też może także i ona była ofiarą rozpętanej przez hjtlerowców wojny? I akurat Steinbah żadnych odszkodowań nie żąda i nie ma „pretensji do rządu polskiego”. Ona chce aby nie mieszać sprawców z ofiarami, bo ona za sprawcę się nie uważa. I słusznie, bo była za mała aby mogła nosić esesmański mundur zbrodniczej organizacji więc nie ma sensu dorabianie jej takiego wizerunku.

Zło nie ma narodowości ale ma zawsze konkretne imię i nazwisko i obowiązuje zasada indywidualnej odpowiedzialności oraz udowodnionej winy. Ja też nie chę żeby ktoś w Niemczech zbiorowo mówił o nas „Polacy to złodzieje”. Bo Polacy nie są złodziejami, skoro jest nas w Polsce większość uczciwych ludzi; owszem, są złodzieje wśród Polaków ale to zupełnie inne stwierdzenie i tak samo są na pewno złodzieje w Niemczech więc to nie jest żadne odkrycie.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jakie to były krzywdy?

+17 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Nairam (gość)  •

Wypędzenia to jedna z łagodniejszych krzywd jakich Polacy doznali od Niemców.
Choć one były powszechne i realizowane na całym terytorium Polski w interesie
obywateli niemieckich.
I tak, mieszkańcy ziem wcielonych do Rzeszy byli wysiedlani na teren GG,
na terenie GG wysiedlano Polaków z lepszych mieszkań, ze wsi o lepszych gruntach aby zasiedlić tam Niemców. To samo robili Niemcy również na odległej Suwalszczyżnie.
Z końcem wojny zwycięskie mocarstwa zdecydowały o przemieszczeniu ludności niemieckiej z terenów przyznanych Polsce i zasiedleniu ich ludnością polską
z terenów zabużańskich.
Jedno i drugie, łagodnie mówiąc, nie było komfortem, to oczywiste.
Jeżeli Niemcy chcą to upamiętniać to niech nie zapominają o paru "drobiazgach".
Takich jak:
1. przepędzenie przez kominy kilka milionów obywateli polskich, w tym Zydów i Polaków uznanych przecież za podludzi,
2. dla pozostałych przy życiu Polaków Niemcy zamknęli szkoły wyższe,
3. decyzją Niemców w GG kształcenie ograniczono do 5 klas szkoły podstawowej,
4. Niemcy robili łapanki uliczne bądż nocne dla wywózki złapanych na roboty
na terytorium Niemiec,
5. za produkty rolne zabierane rolnikom jako, tzw. kontyngenty, Niemcy
płacili alkoholem i mydłem typu glinka,
6. kara śmierci była serwowana obficie, np. za pomoc żywnościową Żydom,
7. Polakom zamieszkałym na terenach wcielonych do Rzeszy zakazano używania
języka polskiego,
8. Restauracje, kawiarnie byly tylko dla Niemców.
9. I tak dalej....
O tym wszystkim nie chcą pamiętać Niemcy. A przecież w pełni zasłużyli na
wzajemność. Niech się więc cieszą, że tej wzajemności nie doświadczyli.
Na koniec uwaga: II Wojna Światowa była "grą" zbiorową więc i odpowiedziałność za jej "owoce" z natury rzeczy do pewnego stopnia zbiorową być musi.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Nieświadomość wypędzenia

+23 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Lech Kańtoch (gość)  •

Gratulacje z powodu Pańskiej postawy.
Ja sam uświadomiłem sobie, że pochodzę z wypędzonej (!!!) rodziny. Moi rodzice byli nauczycielami przed wojną, gdy w 1939 r. to miasteczko w którym mieszkali - koło Częstochowy - zostało wcielone do Rzeszy. Rodzice uciekli przed Gestapo.
Ja urodziłem się u moje babci, w Sądeczyźnie. Ale to p. Erika uświadomiła mi fakt wypędzenia moich rodziców. Sądzę, że takich przykładów może być więcej. O tym nigdy nie wolno nam zapominać.
Lech Kańtoch

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zapomniane wysiedlenia Polaków

+24 / -11

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Krystyna Ciesielska (gość)  •

Szanowny Panie Orzechowski
z wielkim zadowoleniem przeczytałam Pana artykół pt.Zapomniane wysiedlenia Polakow. Dokładnie myślę tak jak Pan to wyraził. Jestem niezadowolona z ostatniej wizyty w Niemczech premiera Tuska i P. Bartoszewskiego i ich stonowiska odnośnie P.Steinbach. Uważam, że każdy naród ma prawo mówić o swoich rodakach i swoich odczuciach. Życzyłabym sobie, aby w Polsce powstał solidarny front w obronie prawdy historycznej i w obronie Polaków. Nasze media nie pamiętają o Ukladzie Poczdamskim, to nie my wypędziliśmy Niemców. W 2008r był ogłoszony konkurs na scenarjusz na temat Wypędzenia Polaków i co dalej? Miją odpowiedzią na dzialalność P. Steinbach jest prztgotowanie materiałów opracowanych na podstawie relacji osób żyjących, które były wysiedlone w latach 1939-1943. Zamieściłam również fragmenty materiałów archiwalnych dod. polityki niemieckiej na okupowanych terenach Polski, szczególonie odnośnie wysiedleń i przesiedleń Polaków.Pragnę wydać te opracowania drukiem w postaci ksiązkowej publikacji. Krystyna.

odpowiedzi (0)

skomentuj

polskie muzeum

+19 / -9

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

KRZYSZTOF (gość)  •

WEŹMY PRZYKŁAD Z MALEŃKIEJ ŁOTWY, GDZIE MIESZKA PRZECIEŻ DO DZIŚ MNÓSTWO ROSJAN. OTÓŻ W CENTRUM RYGI OTWARTO PRZED LATY "MUZEUM DWÓCH OKUPACJI". WIADOMO, JAKICH!!! JEST ONO CAŁKOWICIE BEZPŁATNE. A W NIM:I O NIEMCACH I O ROSJANACH I O LEGIONIE ŁOTEWSKIM... SYBERII...
GDY TO ODWIEDZIŁEM - RZĄDZIŁ U NAS PREZYDENT WSZYSTKICH POLAKÓW A. KWAŚNIEWSKI, A JA WZDYCHAŁEM: KIEDY U NAS TAKIE COŚ POD PAŁACEM IM.J. STALINA ZBUDUJEMY...?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Pan Orzechowski

+31 / -23

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Pan Orzechowski ma rację mówiąc o tym, że powinniśmy budować nasze polskie muzea i informować świat o krzywdach jakich nasz naród doznał w czasie wojny. Wszystko to co napisał o Zamojszczyźnie też jest prawdą. Ale czy z tego powodu, że polskie dzieci cierpiały o każdej zamordowanej czy zgwałconej niemieckiej dziewczynie mamy powiedzieć „dobrze ci, bo to za karę”? Jeśli tak to za jaką karę, jeśli niczego złego nie zrobiła? Czy mamy pochwalać zasadę odpowiedzialności zbiorowej? Jeśli tak to pochwalamy barbarzyństwo i stawiamy się na równi z barbarzyńcami. A może lepiej zakazać o tym mówić i pozostać przy wygodnym czarno-białym obrazie historii? I znowu wątpię.

Pytanie brzmi: czy Steinbah, tylko dlatego, że urodziła się jako Niemka, automatycznie od urodzenia była „sprawcą” II wojny światowej? Czy też może także i ona była ofiarą rozpętanej przez hjtlerowców wojny?

I akurat Steinbah żadnych odszkodowań nie żąda i nie ma „pretensji do rządu polskiego”. Ona chce aby nie mieszać sprawców z ofiarami, bo ona za sprawcę się nie uważa. I słusznie, bo była za mała aby mogła nosić esesmański mundur zbrodniczej organizacji więc nie ma sensu dorabianie jej takiego wizerunku.

Od razu dodaję, że nie jest dla mnie postacią sympatyczną. Więcej: nie lubię jej. Mam prawo kogoś nie lubić, bo uczucia nie podlegają kontroli czy nakazaom prawnym, po prostu są. Ale nie mam prawa mówić: dwuletnia niemiecka dziewczynka (bo tyle miała ta pani w 1945 roku) to był „sprawca”. Otóż nie. To było dziecko, które musiało opuścić dom w którym mieszkała i tyle. Inaczej mówiąc: czy mamy prawo od dwuletniego dziecka wymagać aby powiedziało: słusznie cierpiałam, bo moi rodzice napadli na Polskę. Oczywiście możnaby zbyć całą sprawę w tym konkretnym przypadku i powiedzieć: a co tam może dwuletnie dziecko wiedzieć. A gdyby miało osiem lat? A były i takie. Gdzie jest granica?

odpowiedzi (0)

skomentuj

artykul

+20 / -17

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marek z USA (gość)  •

Uwazam ze ten artykul powinien zostac odczytany w sejmie i senacie Polskim .Tylko w ten wlasnie sposob powinno sie odpowiadac niemcom na ich proby falszowania historii. Pan Bartoszewski bardziej uwaza sie za obywatela narodu zydowsiego niz Polskiego. Wypowiadal juz wielokrotnie ze Polakow uwaza za matolkow .Powinno sie sprobowac odnalezc ludzi ktorzy byli wywiezieni wbrew wlasnej woli d niemiec jako male dzieci . przeciez wiele z tych osob jeszcze zyje a czas nieublagani zaciera slady po tej zbrodni.Wielkie brawa dla autora tego artykulu.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 »