Menu Region

Kryzys uderzył w boks,

Kryzys uderzył w boks,

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

Prześlij Drukuj
Jeszcze do niedawna Krzysztof Włodarczyk mówił, że chciałby boksować w USA. Tam są największe pieniądze. Czyżby? Kryzys finansowy bardzo mocno uderzył właśnie w pięściarstwo, i to nie tylko to na poziomie Tomasza Adamka, ale właśnie w gale średnio budżetowe, w jakich występuje "Diablo".
W USA stawki za walki o tytuły interkontynentalne, a nawet mistrzowskie w mniej popularnych kategoriach wagowych spadły o minimum 30 proc. Odwoływane są gale, bo oszczędzający Amerykanie wolą zostać w domu, niż wydawać ostatnie pieniądze na bilety. - Rynek amerykański szybko się skurczył. Dlatego pozostanie w Europie okazało się dobrym wyjściem - tłumaczy Andrzej Wasilewski, promotor.

Jednak w Europie nie jest różowo, o czym przekonał się właśnie Włodarczyk.
28 marca miał walczyć w Mediolanie o tytuł mistrza świata federacji WBC w wadze junior ciężkiej. Jego rywal Giacobbe Fragomeni dwa tygodnie temu poinformował jednak, że jest kontuzjowany i galę trzeba przełożyć na 18 kwietnia.

Powód był jednak bardziej prozaiczny. Włosi nie dopięli budżetu. Do ostatniej chwili nie mieli także umowy ze stacją telewizyjną. W ostatnich dniach podpisali jednak umowy z Rai Tre i ESPN.
- Nasi sparingpartnerzy wracają w piątek i znów ciężko trenujemy - zapewnia Fiodor Łapin, trener Krzysztofa Włodarczyka. Czy 18 kwietnia to ostateczna data? Niestety przepisy nie regulują tego jednoznacznie. Jeśli Włosi stracą sponsorów znów będą mogli skorzystać z jakiegoś wykrętu.
- Nam pozostaje cierpliwie czekać. Jesteśmy przygotowani na wszystko - dodaje Wasilewski.
Całym zamieszaniem nie przejmuje się Włodarczyk.

- Jaki kryzys? On nie uderzy mocno w pięściarzy o wyrobionej marce, a ja mam już pewną pozycję w świecie boksu - twierdzi "Diablo" i dodaje, że sprawami finansowymi musi przejmować się promotor. - Ja wiem, że za miesiąc mam wyjść na ring i pokonać Fragomeniego - dodaje pięściarz, który w Rzymie może zarobić ok. 100 tys. euro.

Przerwę wymuszoną przez Włochów spożytkował na krótki odpoczynek. W jego sali treningowej pojawił się także popularny przed laty w Niemczech Willie Fischer (191 cm, 110 kg).
- Ja z nim nie boksuję. Jest duży i silny, ale szybkością nie imponuje. Na razie to nie miałoby sensu. Potrzebni mi dynamiczni i agresywni bokserzy - kończy Włodarczyk.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się