Oczywiście masz rację WERTER ale
spokojny
12.03.09, 09:26:12
Oczywiście masz rację WERTER ale jak sam zauważyłeś człowiek zaczyna pić w pewnych sytuacjach. Słusznie powiadasz: „ilość spożywanego alkoholu w społeczeństwie rośnie wtedy kiedy występują różnego rodzaju kryzysy ekonomiczno-społeczne. Innymi słowy - ludzie tankują wtedy kiedy wystawieni są na stres”. Otóż to. Dlatego powinniśmy się zastanowić skąd te kryzysy, skąd te stresy. I nie zwalajmy winy na „onych”, na „spekulantów”, na amerykańskich nieudaczników-menadżerów czy bankowców. Walnijmy się mocno we własne piersi. Każdy z nas.
Teraz polskie firmy płaczą, że wpadły w pułapkę opcji walutowych ale dlaczego się w nią pchały? Ze zwykłej chciwości. Z cieknącą śliną hazardzisty otumanionego wizją wielkiej wygranej, który strzela sobie potem w łeb, wychodząc z pustymi kieszeniami z kasyna. Bo giełda to ruletka. Czy widział ktoś przewidywalną giełdę? Nie. Ale ciągle znajdują się naiwniacy, którzy myślą, że da się zarabiać grając w toto-lotka. Nie da się. Owszem, można kupić akcje fundamentalnie wartościowej firmy i po latach jej rozwoju sprzedać je z zyskiem ale mówimy tu o spokojnych, wyważonych i długofalowych inwestycjach. Jeśli ktoś idzie natomiast na lep rzekomomo łatwych zysków instrumentów pochodnych to pcha się na otwary nóż, który tylko na początku tak przyjemnie łechce koniuszkiem w brzuch, po to aby na końcu brutalnie wypruć nam flaki.
I nie zmieniają tej sytuacji przykłady tych, którym się „udało”. Fakt, w toto-lotka i w ruletkę też można wygrać. Ale z jakim prawdopodobieństwem? Tak więc ci bankowcy są tacy jak my. Sprzedają nam w ładnym opakowaniu naszą własną pazerność. Płaczemy gdy nas zwalniają z pracy, sami gotowi utopić bliźniego w łyżce wody za parę groszy, gotowi wyłamywać szyby w jakimś markecie z powodu ogłoszonej przeceny, gotowi kupować podróbki, idąc na skróty żeby się „pokazać”. Interesują nas tylko trzy rzeczy: kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
Niech bankrutują teatry i opery, bo my o dwudziestej w państwowej telewizji żądamy bzdetów w stylu „Taniec z pajacami” albo serialików typu „G jak głupota”. Naszym dzieciom pozwalamy godzinami strzelać do ludzi na komputerowych ekranach dziwiąc się, że potem ktoś powiela te wzorce na żywo w Ameryce czy Europie. Pytanie zatem brzmi: jaką cywilizację budujemy, na jakich wartościach opartą?
Alkohol jest tu przy tym marginalnym problemem wtórnym. Podobnie jak śroski dopingowe w sporcie. Możemy badać próbki moczu, krwi i kału każdego sportowca przed, po i w trakcie. Nic nam to nie da. Bo zawsze jacyś nobliści, za superpieniądze w superlaboratoriach wymyślą jeszcze lepszy środek dopingowy, zamiast poświęcać swój czas i wiedzę ciepiącym. Bo najsilniejszym środkiem dopingowym nie są jakieś „diaboliki” ale kasa, kasa i jeszcze raz kasa. To dla niej sportowiec gotowy jest się zabijać. Bo tego żąda widz. Ciągle nowych rekordów i tylko złoty medal i pierwsze miejsce jest ważne. To my płacimy biletami i reklamami miliony sportowcom udając, że chcemy „czystego” sportu. Plączemy się we własnych sprzecznościach i kłamstwach a złudnego rozwiązania szukamy potem w alkoholu.
0 / 0
zgłoś naruszenie
odpowiedz