Menu Region

Nowy konik Łobodzińskiego

Nowy konik Łobodzińskiego

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

rozmawia Magdalena Rigamonti

Prześlij Drukuj
W najbliższą sobotę o bladym świcie, po pięciu latach przerwy, w szklanym oknie TVP 1 znowu zastukają kopytka "Pegaza" - flagowego kulturalnego show telewizji publicznej. Filipa Łobodzińskiego, który dźwignie krzyż prowadzącego program, wypytuje Magdalena Rigamonti
Przez ostatnie 20 lat "Pegaz" był najbardziej kapryśnym programem TVP. Spadał z anteny, to znów go triumfalnie wznawiano. Powiedz, hm, na ile odcinków programu podpisałeś umowę z TVP?
Na dwa.

Ups, to niedużo. Nie boisz się, że po dwóch odcinkach znów kopytko się powinie?
Nie. A co mi tam, jak spadać, to z wysokiego Pegaza. Kiedy złożono mi tę propozycję, to się ucieszyłem. Skandalem jest, że przez ostatnie pięć lat nie było tego, moim zdaniem bardzo potrzebnego, programu na antenie. Mam nadzieję, że to widzowie będą decydowali o tym, czy program przetrwa czy nie.

A myślisz, że prowadzący ma wpływ na przetrwanie?
Myślę, że w części ma. Choć nawet nie próbuję się zastanawiać, dlaczego poszczególni prowadzący zostawali odsuwani od "Pegaza".

A którego najbardziej cenisz?
Grzegorza Lasotę. To absolutna klasyka. Poza tym pewnie drzemie we mnie inżynier Mamoń i najbardziej lubię te rzeczy, które znam. Lasota był pierwszym, którego w "Pegazie" zobaczyłem. Wszelka ramota mnie ciągnie - lubiłem tamten znak, tamtą muzykę, chociaż wiem, że to nie pasuje do dzisiejszych czasów. Kiedy "Pegaza" prowadzili Świetlicki i Dyduch, to też lubiłem ich oglądać. Świetni faceci.

Jaki Ty będziesz w tym "Pegazie"?
Pewnie to będzie "Pegaz" prowadzony bardziej po bożemu. Ale mam nadzieję, że bezbarwny nie będę.

Ty jesteś gość z cicha pęk. Niby spokojny, układny, ale nie do końca. Publiczność może liczyć na jakieś Twoje zaskakujące riposty czy eksplozje poczucia humoru?
Może. Moja rola przede wszystkim polega na tym, żeby rozmawiać z gośćmi. Jeżeli goście są inspirujący, to moje pytania mogą zawierać różne "ścichapęki". Wszystko zależy od tematyki i nastroju. Z założenia nie mam stronić od ocen. Mój wpływ autorski ma być odczuwalny. Wprawdzie nie jestem wyłącznym autorem "Pegaza" ale daję mu twarz, więc niejako automatycznie mocniej się odciskam.

Na żywo będzie szedł ten nowy "Pegaz"?
A gdzie tam. Na żywo dziś się nie da. Spróbuj tylko wyobrazić sobie wszystkich gości, ludzi kultury, którzy zrywają się w sobotę o bladym świcie, żeby zameldować się w programie emitowanym o godzinie 8.40 rano. Lepiej rozmawiać z nimi w miejscach takich, jak teatr czy galeria i zabierać ze sobą logo "Pegaza". Poza tym nasz program ma trwać 20 minut, w takim czasie powiedzieć na żywo o trzech ważnych tematach byłoby raczej trudno.

A nie masz czasem wrażenia, że TVP robi z szacownego "Pegaza" zapchajdziurę? No bo aktorzy, pisarze czy muzycy swoją drogą - ale kto z obywateli zainteresowanych kulturą wychynie w sobotni ranek spod ciepłej kołdry, żeby zawracać sobie głowę "Pegazem"?
Ja bym wychynął. Wiesz, oczywiście można by było zamarzyć o lepszej godzinie emisji, ale po pierwsze 8.40 akurat była dostępna, a po drugie sporo ludzi, z którymi rozmawiałem, ucieszyło się, że przy sobotnim śniadaniu będą mogli obejrzeć fajny program.
1 3 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się