Menu Region

"Trwa polsko-niemiecka wojna na słowa". Zachodnie gazety o...

"Trwa polsko-niemiecka wojna na słowa". Zachodnie gazety o Polsce

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Sylwia Arlak (AIP)

4Komentarze Prześlij Drukuj
Światowe media żywo reagują na wczorajszą decyzję Komisji Europejskiej. "Financial Times" niepokoi napięta sytuacja na linii Polska- Niemcy, a dziennikarze "Deutsche Welle" przekonują - Polska i tak prawdopodobnie nie posłucha Europy.
1/2

(© Petros Giannakouris)

Agencja Reutera podkreśla, że europejscy politycy nie byli zgodni co do słuszności tej decyzji. Podaje, że została ona podjęta w momencie, gdy Unia Europejska jest podzielona mocniej niż kiedykolwiek przedtem. Jak piszą autorzy artykułu, mają na to wpływ podziały pomiędzy wschodem, a zachodem, pomiędzy bogatymi, a biednymi krajami, a przede wszystkim – liczne kryzysy.

- Dziś najważniejszą pytanie, jakie stawia sobie Europa jest – jak poradzić sobie z napływem kolejnych fal syryjskich uchodźców- piszą.
Podkreślają też polski rząd musiał stawić czoło krajowych protestom wywołanym przez swoje ostatnie decyzje. Uważają, że podobne aktu oporu ze strony społeczeństwa mogą ostatecznie złagodzić linię polityczną Jarosława Kaczyńskiego.

-To bezprecedensowe dochodzone - brzmi portal BBC. Brytyjski „The Guardian” snuje obawy, że rozpoczęcie śledztwa przez KE może sprawić, że Polskę pozbawi się prawa głosu na forum UE. - Zaznajomione z tematem osoby odrzucają jednak taka możliwość – piszą autorzy analizy.

„New York Times” zauważa, że ogłaszając decyzję KE, jej przewodniczący Frans Timmermans starał się uniknąć konfrontacji z polskim rządem. - Naszym celem jest nie oskarżać nikogo, ani nie wchodzić w polemikę – dziennik cytuje słowa polityka. „Wall Street Journal” cytuje słowa polskiego ministra spraw europejskich Konrada Szymańskiego. W rozmowie z dziennikarzami polityk przyznał, że był zadowolony z przemowy Timmermansa. - Podobało mi się, że większa jej część dotyczyła konieczności współpracy- podkreślał Szymański.

„Financial Times” podaje z kolei, że pielęgnowany przez lata sojusz polsko-niemiecki zaczyna się sypać. Dziennik przypomina, że wrogie nastawienie PiS-u znane jest Berlinowi nie od dzisiaj. Od kiedy więc niemieccy politycy skrytykowali ostatnie działania polskiego rządu, przepaść pomiędzy krajami dodatkowo się pogłębiła. Jak podaje dziennik – trwa polsko-niemiecka wojna na słowa.

Autorzy artykułu przypominają że polski minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro porównał ewentualne nałożenie sankcji UE wobec Polski do okupacji niemieckiej podczas drugiej wojny światowej. Niemcy zaś niepokoją się, że w Polsce pod rządami PiS-u nie ma mowy o praworządności.

Niemieckie „ Deutsche Welle” zamieściło na stronie internetowej opinię eksperta ds. Europy Wschodniej z organizacji Human Right Watch, Benjamina Warda. Według niego należy ostudzić emocje związane z decyzją KE, jak pisze – Polska i tak prawdopodobnie nie będzie jej słuchała. Przekonuje, że polski rząd nie obawia się ewentualnych konsekwencji, bo zwyczajnie w nie nie wierzy.

- Jeśli Europa chce być konsekwentna, podobne postępowanie powinna wszcząć wobec Węgier. Kraj Orbana w ostatnim czasie w podobny sposób działał na rzecz osłabienia roli TK – uważa Warda.
4

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Act not react!

+3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Andrzej Kołczyński (gość)  •

MOTTO:
"Act not react!" - zasada bardzo często przywoływana przez polityków amerykańskich.

W pewnych sytuacjach słowa znaczą więcej, w pewnych sytuacjach słowa znaczą mniej. Niekiedy to czyny powinny być odpowiedzią na słowa.

Gdybym to ja pociągał za sznurki w tej chwili w Waszym kraju, to, po decyzji KE poddającej w wątpliwość fakt poszanowania zasad praworządności i demokracji przez rząd oraz parlament RP - tłumacząc, że demokracji nigdy nie jest za wiele - przeprowadziłbym referendum (rezygnując z wymogu określonej frekwencji by wyniki były zobowiązujące dla Sejmu i władzy wykonawczej) w sprawie tego, czy Polska w obecnej sytuacji w ogóle powinna przyjmować tzw. „uchodźców” z azjatyckich, bliskowschodnich i afrykańskich krajów muzułmańskich, w tym czy powinna przyjmować ich na zasadach narzucanych obecnie przez Niemcy i innych „starszych i lepiej wiedzących”.

W armii Aleksandra Macedońskiego uczono żołnierzy by zawsze oddawali cios starając się przy tym trafić przeciwnika w głowę. Trafiony w głowę nie oddaje.

W polityce, by osiągnąć założone przez siebie cele, trzeba niekiedy, powiedzmy dyplomatycznie, wywrzeć określony nacisk (zagrozić) - patrz groźby niektórych polityków EU podnoszących możliwość obniżenia sum pieniędzy, jakie miały zgodnie z podjętymi już wcześniej decyzjami trafić do Polski z Unii Europejskiej - aby wpłynąć na decyzje partnera.

Pozostawienie jednak takich działań bez właściwej odpowiedzi jest oznaką słabości i deklaracją podporządkowania. Krajowi raz uznającemu się za słabszy i podporządkowany bardzo trudno będzie zmienić swój status w bliższej i dalszej przyszłości.

Pozdrawiam,
Andrzej Kołczyński

odpowiedzi (0)

skomentuj

Act not react!

+3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Andrzej Kołczyński (gość)  •

MOTTO:
"Act not react!" - zasada bardzo często przywoływana przez polityków amerykańskich.

W pewnych sytuacjach słowa znaczą więcej, w pewnych sytuacjach słowa znaczą mniej. Niekiedy to czyny powinny być odpowiedzią na słowa.

Gdybym to ja pociągał za sznurki w tej chwili w Waszym kraju, to, po decyzji KE poddającej w wątpliwość fakt poszanowania zasad praworządności i demokracji przez rząd oraz parlament RP - tłumacząc, że demokracji nigdy nie jest za wiele - przeprowadziłbym referendum (rezygnując z wymogu określonej frekwencji by wyniki były zobowiązujące dla Sejmu i władzy wykonawczej) w sprawie tego, czy Polska w obecnej sytuacji w ogóle powinna przyjmować tzw. „uchodźców” z azjatyckich, bliskowschodnich i afrykańskich krajów muzułmańskich, w tym czy powinna przyjmować ich na zasadach narzucanych obecnie przez Niemcy i innych „starszych i lepiej wiedzących”.

W armii Aleksandra Macedońskiego uczono żołnierzy by zawsze oddawali cios starając się przy tym trafić przeciwnika w głowę. Trafiony w głowę nie oddaje.

W polityce, by osiągnąć założone przez siebie cele, trzeba niekiedy, powiedzmy dyplomatycznie, wywrzeć określony nacisk (zagrozić) - patrz groźby niektórych polityków EU podnoszących możliwość obniżenia sum pieniędzy, jakie miały zgodnie z podjętymi już wcześniej decyzjami trafić do Polski z Unii Europejskiej - aby wpłynąć na decyzje partnera.

Pozostawienie jednak takich działań bez właściwej odpowiedzi jest oznaką słabości i deklaracją podporządkowania. Krajowi raz uznającemu się za słabszy i podporządkowany bardzo trudno będzie zmienić swój status w bliższej i dalszej przyszłości.

Pozdrawiam,
Andrzej Kołczyński

odpowiedzi (0)

skomentuj

Praworządna unia

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

anty (gość)  •

jeszcze brukselski komsomoł nie zaczął "zbierania" informacji o demokracji i praworządności w Polsce a już wie, że jest źle i na pewno będzie źle. inaczej trzeba by było odszczekać wszystko co praworządni komisarze naszczekali na cały świat o polskim zamachu stanu. A coś takiego nie jest możliwe w dodatku w przypadku podrzednych krajów. Starzy praworządni demokraci nie są przyzwyczajeni do oporu jakichś tam podobno równorzędnych państw unii. z chęcią bym zrzucił się na ekstra krętaczy prawników by za szkalowanie Polski zanim cokolwiek ustalono, wsadzili do pierdla tych brukselskich rzezimieszków. Niech nauczą sie praworządności i demokracji. i to ciekawe, że słuchając wypowiedzi dziennikarzy, polityków, ekspertów nie widzą łamania podstawowych praw do rzetelnej oceny i dopiero podania faktów opinii publicznej . To nie ma nic wspólnego z praworządnością. To jest zwykła gangsterka wizerunkowa, polityczna i gospodarcza wobec równoprawnego państwa unii. Szkoda, że rząd tak pobłażliwie podchodzi do polskich i zachodnich bandytów szkodzących Polsce.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Polska nie musi nikogo słuchać, zwłaszcza zaś volksdeutschów i ich mocodawców.

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Anka (gość)  •

I tyle w temacie.

odpowiedzi (0)

skomentuj