Menu Region

Jagiellonia i Lech nie spadną za korupcję

Jagiellonia i Lech nie spadną za korupcję

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Z generałem brygady Wojciechem Petkowiczem, rzecznikiem dyscyplinarnym PZPN, rozmawia Paweł Zarzeczny.
Na wizytówce ma Pan tytuł "rzecznik dyscyplinarny". Tymczasem PZPN miał zatrudnić prokuratora...
Nazwa "prokurator" jest zastrzeżona dla państwowych organów ścigania, stąd funkcja rzecznika. Ale w znaczeniu potocznym jestem prokuratorem związkowym.

Skąd ta nowa funkcja?
Prezes Listkiewicz ją wymyślił, wzorem federacji zachodnich. Chodzi o to, że Wydział Dyscypliny łączył funkcje śledcze i orzekające, czyli był jednocześnie i prokuraturą, i sądem. Teraz prokuratura to ja.

A może ta nowa funkcja to skutek korupcji w futbolu?
Moja odpowiedź nie każdemu się spodoba, ale w Polsce nie ma korupcji. Są przypadki korupcji, a to różnica.

Jakie ma Pan przygotowanie do prokuratorskiej roboty?
Skończyłem prawo i całe zawodowe życie to robiłem. Osiągnąłem wszystkie szczeble, aż do stanowiska naczelnego prokuratora wojskowego, z czym wiązał się też awans na stopień generalski. Byłem zastępcą ministrów sprawiedliwości - pana ministra Kalwasa i pana ministra Ziobry. Prowadziłem najtrudniejsze sprawy, oskarżałem morderców, zwyrodnialców, patrzyłem im w oczy. I problemy piłki, choć wielkie, nie przerażają mnie.

Jakie Pan dostał zadania do wykonania w PZPN?
Jestem od 1 stycznia i założyłem sobie najpierw, że zajmę się tylko zarzutami po tej dacie. Ale się nie dało historii rozgraniczyć. I postanowiłem, że rozliczę całą przeszłość. I te blisko 200 osób z zarzutami postawię przed Wydziałem Dyscypliny. Wykonam to do końca roku.

A nie lepiej, niczym w filmie "Psy", spalić tę przeszłość?
W ognisku? Abolicja? Zaniechanie karania? Niemożliwe. Wydaje mi się jedynie, że dopuszczalna byłaby częściowa amnestia dla klubów. I od razu powiem, z jakich względów: stabilności rozgrywek, ich atrakcyjności. Inni ludzie zawinili, inni grają.

Ale Jagiellonię już zdegradowano, choć to też "inni"...
Na razie Wydział Dyscypliny. Trybunał Piłkarski może ten wyrok przecież uchylić.

Bo dowody są słabe?
To Pan powiedział.

A co z Lechem? Z przyznaniem się Piotra R.?
Przyznanie się nie jest wcale potrzebne. Jeśli są dowody, mamy prawo powiedzieć, że tego czy tamtego pana w naszym środowisku sobie nie życzymy! Ale zwrócę uwagę, że Wydział Dyscypliny wnikliwie tropił winy klubów, a przegapił odpowiedzialność ludzi. I teraz gra ich wielu, bez kary, za to z zarzutami i z wyrokami nawet! To złe. Wprawdzie nie jestem zwolennikiem sankcji dożywotnich, ale kara musi być. Po pierwsze nieuchronna, a po wtóre nieopłacalna.

No, ale co z tym Lechem?
Dowody są mocne. Ale obecny Lech mógłby odpowiadać tylko za grzechy Amiki, której jest w lidze następcą. Gorzej ze zdobytym Pucharem Polski 2004, gdy grał na własne konto. Sprawa jest w toku, rozwojowa.
1 »

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się