Menu Region

Wrocław: Mężczyzna zmarł na przystanku, bo za długo czekał...

Wrocław: Mężczyzna zmarł na przystanku, bo za długo czekał na karetkę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Gazeta Wrocławska Zdjęcie autora materiału

Marcin Walków

175Komentarzy Prześlij Drukuj
Pan Jacek Grad zadzwonił pod numer alarmowy 112. Nie spodziewał się, że będzie odsyłany od służb do służb, zanim przyjedzie ambulans. Mężczyzna, któremu Pan Jacek Grad zadzwonił pod numer alarmowy 112. Nie spodziewał się, że będzie odsyłany od służb do służb, zanim przyjedzie ambulans. Mężczyzna, któremu

Pan Jacek Grad zadzwonił pod numer alarmowy 112. Nie spodziewał się, że będzie odsyłany od służb do służb, zanim przyjedzie ambulans. Mężczyzna, któremu próbował pomóc, niestety zmarł (© Janusz Wójtowicz)

Jacek Grad, wracając z banku, zauważył mężczyznę, leżącego na przystanku MPK przy al. Armii Krajowej. Postanowił wezwać pomoc. - Zadzwoniłem pod numer alarmowy 112 - wspomina. Nie spodziewał się, że będzie odsyłany od służb do służb, zanim przyjedzie ambulans. Mężczyzna, któremu próbował pomóc, niestety zmarł. Po naszym tekście dyspozytor przyjmujący zgłoszenie została odsunięty od pracy przy numerze 112.
Był czwartek, 7 stycznia, po godzinie 13. Pan Jacek przechodząc koło przystanku MPK przed budynkiem AB Centrum zauważył leżącego mężczyznę. Wyjął telefon komórkowy i zadzwonił pod numer alarmowy 112. Dyspozytorka kazała mu jednak zadzwonić do straży miejskiej. Pan Jacek w stresie zapomniał numer telefonu, więc zadzwonił po policję. Dodaje, że zanim na miejscu zjawił się radiowóz, zatrzymał się jeden z kierowców i mu pomagał. - Ten mężczyzna jeszcze żył, próbował kłaść się na plecach, a wtedy krztusił się. Razem układaliśmy go na boku, w bezpiecznej pozycji - wspomina pan Jacek.

Wrocławianin twierdzi, że policjanci przyjechali po około 40 minutach. Według policji, interwencję znacznie wcześniej podjęli policyjni wywiadowcy, którzy przejeżdżając obok, zauważyli niepokojącą sytuację i zatrzymali się. - Policjanci wezwali pogotowie, podjęli też akcję reanimacyjną i kontynuowali ją do przyjazdu ratowników - mówi nadkom. Krzysztof Zaporowski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji. To akurat potwierdza wrocławianin i podkreśla, że policjanci przez radio dopytywali, kiedy karetka przyjedzie.

Mężczyzna zmarł. Jego ciało skierowano do zakładu medycyny sądowej na sekcję zwłok, która wyjaśni, co było przyczyną zgonu.



Dlaczego dyspozytor numeru 112 odesłał pana Jacka z problemem do innych służb, zamiast wysłać karetkę? Centrum Powiadamiania Ratunkowego podlega pod Dolnośląski Urząd Wojewódzki.
- Na podstawie przeprowadzonego wywiadu operator numeru 112 zakwalifikował zgłoszenie jako niealarmowe, dotyczące osoby nietrzeźwej. Osoba zgłaszająca została poinformowana o konieczności dokonania tego rodzaju zgłoszenia do straży miejskiej Wrocławia pod numerem 986 - mówi Sylwia Jurgiel, rzeczniczka prasowa urzędu wojewódzkiego.

Dlaczego dyspozytor sam nie powiadomił straży miejskiej? Na to pytanie rzeczniczka nie odpowiedziała.

- Czyli to moja wina, że karetka nie przyjechała? - bulwersuje się pan Jacek. Nie jest ratownikiem medycznym, ani lekarzem. - Tyle się przecież mówi, że nie każdy, kto leży na przystanku, jest pijany, że cukrzyca może dawać podobne objawy. Powinni przyjechać i sprawdzić, co mu jest - dodaje.

Prof. Juliusz Jakubaszko, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej, podkreśla, że ktoś tu popełnił błąd i na pewno nie jest to pan Jacek. - Błąd zdecydowanie popełnił dyspozytor. Po to istnieje system powiadamiania ratunkowego, by sygnał nadany przez przypadkowego świadka zdarzenia, uruchomił odpowiednie działania. By ten świadek nie musiał się zastanawiać, do kogo powinien zadzwonić - mówi prof. Jakubaszko.

Zwraca uwagę, że nowoczesny system ratownictwa medycznego ma wzmocnić poczucie bezpieczeństwa obywatelskiego. - I ten człowiek dzwonił w przekonaniu, że reagując w sytuacji zagrożenia, system zadziała. Nie zadziałał - kwituje prof. Jakubaszko.

Aktualizacja:
Po opublikowaniu tekstu na portalu GazetaWroclawska.pl urząd wojewódzki wszczął wewnętrzne postępowanie wyjaśniające w tej sprawie.
- Ze wstępnych ustaleń wynika, że najprawdopodobniej przyczyną zaistniałej sytuacji, była nieprawidłowa kwalifikacja zgłoszenia przez operatora. Pracownik został już wezwany do złożenia pisemnych wyjaśnień. Do czasu wyjaśnienia sprawy operator został odsunięty od obsługi zgłoszeń alarmowych - informuje Sylwia Jurgiel, rzeczniczka urzędu.
175

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Wrocławiaczek

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tutejszy (gość)  •

A po co ta wrzawa ?! Przecież to mógłby być każdy z nas ? ...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Widać ile w praktycze są warte te szumnie uruchamiane

+3 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

telefon 110 (gość)  •

telefony alarmowe. Jedno wielkie g...

odpowiedzi (0)

skomentuj

112

+2 / -7

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

benio (gość)  •

gdyby na 999 nie dzwoniono z kaszlem, gorączką, bólem głowy d*** i innych... gdyby na 112 zarabiali lepiej... gdyby policja nie była zajęta głupotami ludzkości a straż pożarna akurat szła do biedronki po zakupy na obiad to ten żulik pewnie by żył... przestańcie bić pianę

skomentuj

?

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

alamakota (gość)  •

Czemu akurat "żulik"? Prawdą jest, że chorował na cukrzycę! Najlepiej myśleć, że jak leży to pijany... Nie w tym przypadku ;-)
Ale racja... Mógł żyć, bo na to zasługiwał.

odpowiedzi (0)

skomentuj

.....

+3 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

:-| (gość)  •

Oj biedne dzieci... Czy wy nie wiecie, że numery 997, 998, 999 kiedyś znikną całkowicie i po to jest wymyślone 112, a jak je wykręcicie, to i tak dodzwonicie się na 112? Na tym polega zintegrowanie i ujednolicenie systemu powiadamiania ratunkowego- ma być jeden numer alarmowy- alarmowy znaczy przy bezpośrednim zagrożeniu zdrowia, życia, mienia, środowiska i porządku publicznego. Także wasze porady, żeby dzwonić od razu dziewiątki możecie sobie wsa....

odpowiedzi (0)

skomentuj

STRAŻ ??????

+10 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

GOŚĆ (gość)  •

A co wy k... myślicie że straż pożarna jest do wszystkiego ??? Cieknie ci kaloryfer dzwonisz do strażaka czy do pogotowia ciepłownicze lub administratora ???? Stuknijcie się w te durne pały !!!! I pomyslcie czasem zanim uruchomicie straż czy policję do czegoś do CZEGO NIE SĄ PRZEZNACZENI !!!!
WROCŁAWIAKI to (oczywiście nie uogólniając) to ludzie wygodni: kapcie i telefon 112,998,997 - BO MI SIĘ K... NALEŻY !!!!! Wstyd !!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

System ratunkowy

+5 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Karol (gość)  •

Ja wiem ,ze to zdarzenie mialo w Polsce.Przeciez jestesmy jednym z najlepiej wyedukowanych narodow a jednak w sprawach oczywistych sa problem.Jestem zdziwiony,ze w polsce jest kilka numerow I kilka central zwiazanych z systemem ratowniczym.Mieszkam w Australii wykrecajac 000 operator natychmiast kieruje rozmowce to wlasciwych slozm.Montreal ma jeszcze lepiej bo tab na zgloszenie o pomoc przyjezdrzaja jednoczesnie karetka pogotowia,policja I straz pozarna.Pozdrawiam wszystkich A Jakubowi Grad gratuluje postawy.{Jakub a nie jacek jak mylnie podano).I teraz kto zawinil?Najgorsze jest to ,ze ten kto zawinil uwaza,ze go krzywdza.A wystarczyl by zwykly ludzki odruch zamiast biurokracji no I tego"kto tu wazniejszy"

skomentuj

re system...

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

czytelnik (gość)  •

A ja w odróżnieniu od „Karola”, nie mam wiedzy jak działa numer ratunkowy w Australii, ale z autopsji wiem, że po dodzwonieniu się na 112, operator natychmiast kieruje rozmówcę do właściwych służb. Nie wiem również jak działa tab w Montrealu, jednak wiem, że Polsce, na zgłoszenie o pomoc przyjeżdża jednocześnie karetka pogotowia, policja i straż pożarna. Z zastrzeżeniem, że nie jest to zawsze, ale na pewno zawsze w uzasadnionych przypadkach. Co do postawy p. Jakuba/Jacka, to mam świadomość, że jako naród, mamy problemy z podporządkowywaniem się i wykonywaniem poleceń innych, być może ma to związek historią naszego kraju, a może z tym, co zauważył „Karol”, że „Przeciez jestesmy jednym z najlepiej wyedukowanych narodow a jednak w sprawach oczywistych sa problem” , jednak czasami naprawdę warto posłuchać się innych. Nr na wrocławską straż miejską to 986, na 112 też go bez problemu podadzą. Do mnie na osiedle SM przyjechała, do śpiącego na przystanku tubylcy-alkoholika, w ciągu 7 minut i zabezpieczywszy go kocem termicznym, poczekali na przyjazd karetki. Pod ich opiekom nic mu nie groziło. Trudne? Chyba nie!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ja też myślałam, że umrę czekając tak długo na autobus K

+1 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jola (gość)  •

Wypadają z kursu notorycznie.

skomentuj

...

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bojakniemy (gość)  •

Widze, ze dosc specyficzny humor ktos tu ma... ;_; ;)

odpowiedzi (0)

skomentuj

System ratunowy

+7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gość (gość)  •

Kilka lat wstecz miałem tą nieprzyjemność "dobijać się" na 112.

Pod zakład pracy przyszła kobiecina z prośbą o pomoc. Podobno jej zięć zasłabł.
Na miejscu okazało się, że facet a i owszem, zasłabł, ale kilka godzin wcześniej. Był sztywny jak pranie wywieszone na mrozie.
Rad czy nie, musiałem odpowiednie służby zawiadomić bo kobiecina niestety ale nie dorobiła się telefonu w altanie.
Dodzwonienie się na jakąkolwiek służbę zajęło 50 min. Na zmianę dobijałem się na 112, 999 i 997.
W końcu odebrał facet na 112 i oznajmił, że skoro trup to nie jego sprawa i mam dzwonić na policję.
Po 20 min wsłuchiwania się w monotonne nagranie "policja. Proszę czekać" wreszcie udało się kogoś zawiadomić. Patrol zjawił sie po 40 min od przyjęcia zgłoszenia. Pogotowie kwadrans później.

Po tym zdarzeniu uznałem, że na 112 nie ma co liczyć. Albo się dodzwonisz, albo nie. A jak ci się uda to cię odeślą.

skomentuj

Parę lat temu 112 był tylko teorią w Polsce i Polska za to płaciła spore kary!

+7 / -4

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

zed (gość)  •

Teraz jest inaczej, ale jak widać wśród miliona zgłoszeń odebranych na 112, zdarzyło się to co się zdarzyło. System zawiódł? Wszystko wskazuje na to że jednak zawiódł człowiek a nie system!

odpowiedzi (0)

skomentuj

re

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

gość 3 (gość)  •

A czy 112 nie jest przypadkiem do tego, żeby działało jak sito? żeby obywatel, który ma jeszcze szansę na życie, mógł dostać pomoc w odpowiednim czasie, a nie wysyłać karetkę, policję, może jeszcze straż pożarną do zmarłych? Pewnie jak trzeba, to wysyłają, bo nie raz się o tym słyszy. Ale, jeżeli zdarzy się w tzw. międzyczasie wypadek, to chyba lepiej wysłać te siły do ofiar wypadku - jakkolwiek jest to trudne dla rodziny denata - niż do osoby, której pomoc doczesna nie jest już w niczym potrzebna
Ps. Wydaje mi się, że karetka do przewozu chorych nie zabiera zmarłych więc nie wiem w czym rzecz.

odpowiedzi (0)

skomentuj

hahaha

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

smiechuwarte (gość)  •

Gdyby ktokolwiek ze sluzby przyjechal na czas to ten czlowiek by zyl, a karteka zabrala CHOREGO a nie ZMARLEGO! Brawo dla wszystkich, ktorzy nie maja za grosz empatii dla poszkodowanych i dla rodziny tego mezczyzny!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Do gość 3

+3 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

MN (gość)  •

Karetka zmarłych nie wozi, ale lekarz z karetka przyjeżdża by wypisać akt zgonu... Poza godzinami pracy lekarzy pierwszego kontaktu...

odpowiedzi (0)

skomentuj

To Chiba w Stanach..

+2 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gosh (gość)  •

Jak nie wiesz jak działa system ratownictwa w Polsce to side nie wypowiadaj.. Lata temu jezdzil lekarz w karetce i wypisywal zgony. Teraz sa zespoly ratownictwa ktore ratuja życie a nie zmarłych

odpowiedzi (0)

skomentuj

Bzdura

+4 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

krt (gość)  •

Od Stwierdzenia zgonu jest POZ i NiŚPL. Karetka jest od ratowania. Kropka end of story.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Hmm

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

MN (gość)  •

POZ tak, ale tylko w godzinach pracy...mało która przychodnia czy szpital z nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej wysyła lekarzy do zgonów, zwłaszcza w małych miejscowościach... I tak jeżdżą do tego nocami tzw 'eski'... Nie ma u nas funkcji koronera jako takiego, ani systemu rande vous...

odpowiedzi (0)

skomentuj

hmmm

+11 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

bajkjlmfelfle (gość)  •

Winni są w tym przypadku nie operatorzy lecz ludzie dzwoniący na powyższe numery z pierwszą lepszą pierdołą. Tym samym zajmując linię, ok 70% to zgłoszenia fałszywe... do kogo masz pretensje?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Skandal

+8 / -6

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Marcin (gość)  •

Skandal. Być może człowiek mógłby żyć... [*]

skomentuj

REEE

+7 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

. (gość)  •

Tak, tak bando hipokrytów, stawiajcie wirtualne świece, ale ilu z was zainteresowało by się tym człowiekiem, kijem byście go nawet nie dotknęli. Nie licząc może telefonu na 112 wykonanego ze swojego ciepłego samochodu. A teraz „skandal”

odpowiedzi (0)

skomentuj

wor

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wroclawow (gość)  •

No pewnie, bo najlepiej wszystkich wrzucic do jednego wora. :)
Po to sa lekcje edb (edukacji dla bezpieczenstwa dla niewtajemniczonych) z pierwszej pomocy, zeby umiec ratowac. I prosze mi uwierzyc ze uczniowie beda w stanie pomoc czekajac 40 minut na przyjazd karetki.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Taka prawda o 112

+8 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Wrocławianin (gość)  •

To nie pierwszy przypadek gdy dyspozytor ze 112 nie wykonał swojej pracy. Powinno się tam zrobić porządne trzepanie i przesiać tą bandę nieroba. Zostwaić powinno się tylko tych zmobilizowanych i z powołania. Sam już kilka razy przekonałem się że polskie 112 to nie numer alarmowy tylko numer informacyjny, który podaje numery na które trzeba dzwonić w razie wypadku/nieszczęścia a szkoda bo pod 997 odbierają nieraz po 15 minutach a przyjeżdżają po kolejnych 30 :/

skomentuj

odp.

+6 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Gościu (gość)  •

Jeżeli ze 112 nie mogli połączyć cię na inny numer, to znaczy, że nie grzeszysz wiedzą na temat tego, czym zajmuje się CPR (buuuuuu). A skoro dyspozytorzy byli tacy mili, że pomimo tego, iż nie musieli, a w sumie nawet nie powinni, podali ci namiar, na jakąś inną służbę (czy gdzie tam się próbowałeś dobić), powinieneś podziękować i odłożyć szybciutko słuchawkę. Bo uświadom sobie „pracusiu”, przez takich jak ty, często nie można od razu dozownic się na 112.

odpowiedzi (0)

skomentuj
1 3 4 5 ... 9 »