I choć wczoraj władze Śródmieścia oddaliły skargę fundacji w sprawie przetargu, jej przedstawiciele twierdzą, że konkurs był przeprowadzony niezgodnie z prawem. Chcą oddać sprawę do sądu. Wojciech Trzciński, prezes Fabryki Trzciny, nie komentuje zarzutów konkurencji.
Wszystko zaczęło się pod koniec ubiegło roku, gdy burmistrz Śródmieścia Wojciech Bartelski unieważnił pierwszy przetarg na zagospodarowanie skweru Hoovera.
Jak tłumaczył, dzielnica nie była usatysfakcjonowana poziomem złożonych ofert. W szranki stanęły wtedy cztery firmy - wśród nich Fabryka Trzciny i Mazowiecka Grupa Inwestycyjna. Obie zgłosiły się też do drugiego przetargu. Jednak MGI wystąpiła pod szyldem Fundacji CTN, bo okazało się, że firma, która uczestniczy w konkursie, musi mieć udokumentowane doświadczenia w organizacji wydarzeń kulturalnych.
24 lutego urzędnicy wybrali nowego najemcę pawilonu. Została nim Fabryka Trzciny. - Fabryka najlepiej udokumentowała swoje doświadczenie i udowodniła, że jest w stanie zagospodarować pawilon zgodnie z naszymi oczekiwaniami - tłumaczył Wojciech Bartelski. Decyzja nie spodobała się jednak Fundacji Centrum Twórczości Narodowej, która ją zaskarżyła. Wczoraj protest został odrzucony. - Nie zgadzamy się z tym - mówi Marek Ratajczak, prezes Fundacji Centrum Twórczości Narodowej. - Mamy wrażenie, że Fabryka Trzciny od początku była faworytem tego konkursu. Świadczy o tym chociażby sposób, w jaki został zmieniony regulamin po pierwszym przetargu.
O co chodzi? W drugim przetargu jako referencje potwierdzające doświadczenie dzielnica dopuściła także artykuły prasowe. Stanowiły one większość referencji przedstawionych przez Fabrykę. I m.in. to nie spodobało się Fundacji CTN. Ale dzielnica tłumaczy, że nie chodziło o faworyzowanie jednego z oferentów, a wyeliminowanie referencji udzielanych grzecznościowo pomiędzy firmami. Tymczasem kilkanaście opinii na temat organizowanych przez Fundację imprez zostało odrzuconych, bo zdaniem komisji nie potwierdzały działalności "kulturalno-artystycznej", tylko "społeczną".
- Ocena referencji to najmniej obiektywne kryterium w tym przetargu i to właśnie tutaj dostaliśmy najmniej punktów. W pozostałych dwóch kryteriach, czyli zaproponowanej cenie najmu i ofercie artystycznej zdobyliśmy najwięcej punktów - tłumaczy Ratajczak. Zarzuty o nieobiektywnej ocenie referencji dzielnica nazywa: "niemerytoryczną polemiką z dokonaną przez komisję przetargową oceną".
Władze dzielnicy uważają jednak, że najlepszą ofertę złożyła Fabryka Trzciny. Trudno to ocenić, bo plany Fabryki zostały utajnione przez władze firmy w dniu ogłoszenia wstępnych wyników. Jej prezes Wojciech Trzciński mówi, że o konkretach będzie rozmawiał dopiero, gdy podpisze wstępne dokumenty ws. najmu.
Fundacja Centrum Twórczości Narodowej zatrudniła prawnika, który sformuował skargę na przebieg przetargu. - Jesteśmy pewni swoich racji, dlatego kierujemy sprawę dalej do sądu - tłumaczy Ratajczak.
Wątpliwość dzielnicy budzi charakter współpracy Fundacji CTN z Mazowiecką Grupą Inwestycyjną. Ta druga nie figuruje jako oferent, ale to ona ma wyłożyć pieniądze m.in. na adaptację pawilonu do celów gastronomicznych. Dlaczego pawilonem na skwerze Hoovera, który ma być centrum kultury, interesuje się deweloper? - Mam nadzieję, że pawilon będzie nie tylko sukcesem programowym, ale też ekonomicznym - mówi prezes Ratajczak. Tu nie chodzi tylko o pieniądze - zapewnia Marcin Rzońca, wiceburmistrz Śródmieścia. - Najważniejsza jest oferta dla mieszkańców - dodaje i zapewnia, że chce sprawę zakończyć jak najszybciej.