Menu Region

SLD wybiera nowego przewodniczącego. Chwedoruk: Stawką jest...

SLD wybiera nowego przewodniczącego. Chwedoruk: Stawką jest przetrwanie partii

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paula Radwanowicz (AIP)

2Komentarze Prześlij Drukuj
16 stycznia odbędzie się pierwsza, a 23 stycznia druga, tura wyborów nowego przewodniczącego Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Swój udział w wyborach na przewodniczącego partii ogłosili Włodzimierz Czarzasty, Krzysztof Gawkowski, Joanna Senyszyn, Jerzy Wenderlich, Michał Huzarski, Adam Kępiński, Tomasz Nesterowicz, Piotr Rączkowski, Dariusz Szczotkowski oraz Zbyszek Zaborowski. O wyborach na przewodniczącego SLD, zamożnej, wielkomiejskiej lewicy i tradycji polskiej, często antyliberalnej prawicy – mówi w rozmowie z Agencją Informacyjną Polska Press dr Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.
1/2

(© Piotr Smolinski)

Czy wybór nowego przewodniczącego może odmienić Sojusz Lewicy Demokratycznej?
Zakładając prawdziwość spekulacji, że do ostatecznej rozgrywki staną panowie Gawkowski i Czarzasty to stawka jest trochę inna. Stawka jest taka: czy ta partia zniknie w ogóle czy też zostanie podjęta dramatyczna próba ratowania partii pod nazwą SLD. Jeśli w ogóle cokolwiek w ogólnie pojętej lewicy w wymiarze wyborczym funkcjonuje to są to wyłącznie struktury SLD.
Ta partia, choć nieporównywalnie mniej niż po 2010 roku, wciąż dysponuje strukturami ogólnokrajowymi, sprawuje władzę na poziomie samorządowym. Także w wymiarze wyborczym, jedyni wyborcy lewicy w Polsce to żelazny elektorat SLD. Nie jest to więc gra w ogóle pozbawiona jakiejkolwiek stawki z wyjątkiem samej nazwy partii.

Od czego zależy to czy SLD zniknie czy zdoła odbudować swoją pozycję?
Projekt Zjednoczonej Lewicy był bardzo dalekim przesunięciem w stronę liberalizmu. Ta koalicja inaczej rozłożyła akcenty niż rozkładało je samo SLD. Nie bez przypadku była tu obecność środowiska Janusza Palikota, kwestie natury światopoglądowej, antyklerykalnej itd. na które, jak widać, nie ma w Polsce zbyt wielkiej społecznej koniunktury. Zjednoczona Lewica mniej mówiła o kwestiach społeczno-gospodarczych, np. o czymś co uratowało byt SLD w 2012 i 2013 roku czyli o kwestii obniżenia wieku emerytalnego po reformie dokonanej przez koalicję Platformy i PSL. Było to też widać na poziomie geografii wyborczej. Zjednoczona Lewica dostała więcej głosów w wielkich miastach oraz w gminach sąsiadujących z wielkimi miastami natomiast poniosła gigantyczne straty na mitycznej prowincji, w Polsce powiatowej. Im dalej od wielkiego miasta, tym większe straty tej formacji.

Teraz można się spodziewać, że rozstrzygnięcie tej rywalizacji będzie odpowiedzią na pytanie czy lewicowość w Polsce będzie zredukowana tylko do kwestii obyczajowo-światopoglądowych co oznacza, że w wymiarze politycznym faktycznie będzie satelitą szerokiej formacji liberalnej wyznaczanej przez oś Platforma – Nowoczesna, czy też będzie próbowała, spóźniona i to być może definitywnie, wejść na drogę lewicy czeskiej czy słowackiej gdzie partie lewicowe są samodzielne i zdolne do zawierania koalicji czy taktycznej współpracy nie tylko ze środowiskami centrowo-liberalnymi, ale także ze środowiskami konserwatywnej prawicy.

Który kandydat ma większe szanse na wygraną?
Włodzimierz Czarzasty ma jeden argument wyborczy za sobą. Z reguły w uboższych okręgach wyborczych, gdzie nie ma wielkich miast, lewica traciła. Tymczasem on i jego lista w okręgu północnomazowieckiem zyskały w porównaniu do wyniku SLD z 2011 roku. Natomiast Krzysztof Gawkowski ma, biorąc pod uwagę polską politykę, atut wieku. Z drugiej jednak strony jest on jedną z głównych twarzy Zjednoczonej Lewicy czyli największej klęski w historii lewicy w Polsce może od czasu Centrolewu w 1930 roku.

Obok kwestii ideowych, kwestii natury organizacyjnej, taktyki wyborczej itd., jest także oczywiście kwestia subwencji wyborczej. Postawienie na Czarzastego będzie oznaczało, że SLD jako partia przetrwa i będzie korzystało samodzielnie z dotacji, natomiast jakiekolwiek próby zjednoczenia ze strukturami faktycznie nieistniejącymi Ruchu Palikota oznaczają niejasność co do formuły organizacyjnej, także organizacyjno-finansowej.

Warto też zauważyć pewien paradoks wyborczy dotyczący Roberta Biedronia. Mało kto zauważył, że Zjednoczona Lewica w Słupsku dostała zdecydowanie mniej głosów niż SLD w 2011 roku, a to znaczy, że osobisty sukces Robert Biedronia w wyborach samorządowych w nikłym stopniu przekładał się na sukces lewicy.
1 3 »
2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Moim skromnym zdaniem, są w SLD zaledwie dwie postaci które mają pełne kwalifikacje na CEO

+1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

BiBa (gość)  •

I tymiż osobami są:

• Monsieur Miller. Sztampowy bo sztampowy, ale jednak polityk myślący, pracowity, przyjemny, nie zadziorny
• Monisieur Czarzasty. Nie sztampowy, inteligentny, bystry, charyzmatyczny, kulturalnie wprawny i ogładzony

Natomiast pozostali, i medialnie na siłę lansowani, to ten sam rodzaj których w swym zestawie ma ogran PO i to na kopy. Dość leniwi, bez określonego światopoglądu i celu, chorzy na szpanowanie wobec gwiazdek TVN & Co., konformistyczni obcym modłom i normom, często zakłamani, wpływający swoją osobą negatywnie na wyniki pracy team, bez żadnej możliwości wytworzenia potencjału wyborców i korzyści dla kraju, etc.
A co i wielce tym istotnym: wskazani wyżej politycy nigdy w swym życiu nie będą wędrować na obce dwory, ażeby im wskazały kierunek ich własnego rozwoju, a przy tym partii i kraju.

Zarazem i interesujące skróty z publikacyj w sieci:

• (…) Leszek Miller: Mamy rozpoczęty proces deplatformizacji. To demontaż układu, który przejął państwo na okres 8 lat (…) Instytucje UE powinny zachować wstrzemięźliwość. W Polsce nie jest dokonywany żaden zamach stanu, bo zamach stanu jest dokonywany zwykle przeciwko legalnie wybranym władzom. PiS nie dokonuje zamachu stanu przeciwko sobie. (…) Sprawa Trybunału Konstytucyjnego wynikła z przypadku. Otóż ten przypadek dostarczyła Platforma, wybierając sędziów niezgodnie z obowiązującym prawem i to był prezent, który nieopacznie wylądował na biurku Jarosława Kaczyńskiego. (…) Jeżeli chodzi o sympatie prezesa Rzeplińskiego, sympatie polityczne, to nie ulegają żadne wątpliwości. Pamiętam, jak się zachowywał szef TK po wyborach samorządowych. Zdjął togę sędziego TK i założył garnitur polityka. Pamiętam, co mówił o protestach wyborczych, jak ganił tych, którzy mieli wątpliwości czy procedury zostały wypełnione. Zachowywał się tak, jak klasyczny, rasowy polityk Platformy (…)

• (...) Piszący dla "Spiegel" Jakob Augstein: Między Świętami a Nowym Rokiem Polska zrobiła duży krok. Na wschód. W życie weszła ustawa, która uczyniła Trybunał Konstytucyjny bezzębnym tygrysem. A krótko przed sylwestrem uchwalono drugą ustawę, odbierającą niezależność publicznej telewizji i radiu. Polacy być może boją się Rosjan i ich nienawidzą, ale właściwie powinni się z nimi doskonale rozumieć. Polska pod rządami nowego, prawicowego rządu coraz bardziej przypomina putinowską Rosję (...)

• (...) Słowa Mr Cimoszewicz mówiącego w TVP: To może brzmieć w sposób irytujący albo być odbierane jako obraźliwe, ale gdy pomyślimy o faktach, to kto sprawuje władzę w Polsce i w Rosji? Jeden człowiek. Przy czym w Rosji ten człowiek jest prezydentem, choć wybranym w kontrowersyjnych okolicznościach, a u nas jest nim ktoś, kto nie pełni żadnej oficjalnej funkcji poza tym, że jest posłem (...) Polski Sejm nie różni się niczym od rosyjskiej Dumy. Przychodzi nawet w środku nocy dyrektywa, że ma być uchwalona ustawa i do rana jest to zrobione. Nie ma możliwości dyskusji, rozpatrywania, wydawania opinii (...)

No i co, czy lewicowy wyborca ma na swoje szczęście i nieszczęście wybrać np. jegomościa rodzaju Cimoszewicz... Czy może dziedzicznego i rasowego kapitalistę rodzaju Augstein? Nawet i wyborca zaspany doskonale wie o tym, a wielu na sobie doświadczyło, że powołanie Stanu Wojennego w 1981 roku, i co wobec własnego narodu, nastąpiło właśnie rękoma usłużnych wobec obcych dworów i na mocy zaleceń tychże dworów. Dlatego, ja, wyborca na wskroś prawicowy, wolę na swojego przewodnika wybrać już jednego z dwojga: Monsieur Millera czy Monsieur Czarzasty, i tutaj zachowana kolejność wyboru jest bez znaczenia.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Ja nie lewica

+1 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny  •

Ja nie lewica ale żal mi ludzi po tej stronie sceny politycznej. 25 lat po socjalizmie a ich liderzy to często ludzie władzy PRL. W dodatku robiący sobie żarty typu „sezon ogórkowy” albo „sezon na krety”. Żałosne.

odpowiedzi (0)

skomentuj