Menu Region

Religi oceany łagodności

Religi oceany łagodności

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Mira Suchodolska

Prześlij Drukuj
- Eee, daj spokój, dziecko, nic mi nie jest. Zresztą każdy kiedyś musi umrzeć - jak od much oganiał się Profesor od pytań o jego samopoczucie.
I atakował z uśmiechem: - A co, to już nie ma lepszych tematów?
Ważniejsza była np. reforma służby zdrowia, sprawa, dla której Profesor zdradził medycynę na rzecz polityki. Potrafił mówić o niej z żarem, godzinami, jak dziecko przejęty. Kiedyś powiedział mi, że oddałby duszę diabłu, by wreszcie móc postawić na nogach to, co od dziesięcioleci stało na głowie.
Zlikwidować kolejki, ustanowić ten cholerny koszyk świadczeń, dać tak zarobić lekarzom, żeby nie pomyśleli nawet o wyciąganiu łapy po koperty. Podnosił wtedy głos, gestykulował. I odmieniał na różne sposoby słowo "pacjent".

Bo ta reforma, cała służba zdrowia i on sam, Profesor, wszystko istniało tylko po to, aby pacjent był otoczony opieką, leczony według najwyższych możliwych standardów, zadowolony. Miał dla pacjentów, prócz olbrzymiej wiedzy, dobre słowo, czas i pokłady łagodności.

Ale potrafił być też nieprzyjemny i zrugać grubym słowem. Lekarzy, którzy zachowali się wobec pacjenta nie tak, jak uczył Profesor. A trzeba wiedzieć, że spod Jego ręki wyszło wielu liczących się dziś kardiochirurgów w Polsce. I bardzo bym chciała, aby prócz sprytnych sposobów naprawiania zepsutych zastawek i łatania serc przejęli od Profesora prostą zasadę: terapia zaczyna się już na etapie pierwszego spojrzenia sobie w oczy lekarza i pacjenta.

Jeśli ten drugi będzie ufał pierwszemu, łatwiej wyzdrowieje. "Zawsze trzeba być uczciwym wobec pacjenta, ale najpierw wszystko mu dokładnie wytłumaczyć" - powtarzał profesor. I nie szkoda Mu było czasu, aby prostymi słowami po raz kolejny wyjaśnić któremuś z chorych, w jaki sposób będzie przeszczepiał mu serce. Tak samo chętnie znajdował czas dla nas, dziennikarzy.

Za te wszystkie rozmowy w gabinecie i czas spędzony przy Pana boku przy operacyjnym stole - dziękuję, Panie Profesorze.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się