Polska » Fakty » Kraj » Erika Steinbach teraz staje się groźna

Erika Steinbach teraz staje się groźna

Data dodania: 2009-03-09 19:40:21 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-06-05 20:04:44

Polska

Andrzej Godlewski

7KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Erika Steinbach teraz staje się groźna

Dzięki krytykom z Polski szefowa wypędzonych robi w Niemczech wielką karierę (© Robert Kwiatek/POLSKA)

Jeszcze w lutym Erika Steinbach była dla komentatora "Süddeutsche Zeitung" "próżną prowokatorką". W marcu podziwiał już jej wielkość. W krótkim czasie szefowa Związku Wypędzonych stała się w Niemczech popularną i podziwianą osobą.

Coraz większe są jej wpływy w rządzącej CDU. Tak naprawdę, to dopiero teraz Polacy powinni zacząć się bać Eriki Steinbach.

"Jeszcze Polska nie zginęła..." Za te pięć słów, za tę nieomylność zawsze podziwiałam naród polski< - wyznała szefowa Związku Wypędzonych podczas uroczystości z okazji 60. rocznicy powstania warszawskiego. Zorganizowała je sama w Berlinie, bo chciała "okazać empatię Polakom i ich cierpieniom".
∨ Czytaj dalej
Rok 2004 to była końcówka okresu, kiedy Steinbach zabiegała o przychylność polskiej opinii publicznej.

Erika Steinbach została przewodniczącą Związku Wypędzonych (BdV) w 1998 r. Rok później po raz pierwszy przyjechała do Warszawy. Ponieważ w 1990 r. głosowała w Bundestagu przeciw uznaniu granicy na Odrze i Nysie, już wtedy nie miała najlepszej prasy w Polsce. Tym bardziej, że zaczęła się domagać "symbolicznego zadośćuczynienia za wypędzenie Niemców". Chciała, by Polska wzorem Węgier czy państw bałtyckich, wypłaciła wysiedlonym choćby skromne odszkodowania i tym samym przyznała się do wyrządzonego bezprawia.

Jednak podczas wykładu na Uniwersytecie kard. S. Wyszyńskiego nie stawiała twardych żądań i potrafiła zachować dyplomatyczny ton. Głośno rozważała, jak "Polska może uleczyć bezprawie wypędzenia dokonane na Niemcach" i cytowała Jana Pawła II.

Podobnie koncyliacyjnie zachowywała się jeszcze we wrześniu 2003 r., kiedy znowu pojawiła się w Warszawie. Zwiedziła wtedy więzienie na Pawiaku. Ta wizyta - jak sama wspominała - "głęboko ją poruszyła". Jednak wtedy natrafiła już na otwartą kontestację z polskiej strony. Słynna okładka "Wprost" i burzliwe dyskusje z polskimi historykami i publicystami pokazały, że szefowa wypędzonych nie może liczyć na zrozumienie Polaków.

Steinbach nie miała jednak prawa czuć się zaskoczona. Dwa miesiące wcześniej podczas debaty w Bundestagu o rozszerzeniu UE sprzeciwiała się wejściu Czech i Polski do Unii. Wskazywała wtedy, że kraje te nie spełniają norm związanych z przestrzeganiem praw człowieka, ponieważ nadal obowiązują w nich regulacje prawne dotyczące wypędzenia Niemców. Poza tym jej projekt Centrum przeciw Wypędzeniom, który zaczęła realizować w 2000 r., został potraktowany w Polsce jako próba wyeksponowania cierpień Niemców podczas II wojny światowej i ukrycia niemieckich zbrodni.

Mimo że wówczas Steinbach była bardziej znana w Polsce niż w Niemczech, to w swoim kraju zaczęła odnosić coraz większe polityczne sukcesy. Pod jej kierownictwem Związek Wypędzonych na nowo stał się wpływową organizacją. Otworzyła go na nowe środowiska. Ideę Centrum przeciw Wypędzeniom popierał socjaldemokratyczny polityk Peter Glotz oraz lewicowa dziennikarka Helga Hirsch, która w latach 80. była korespondentką w Polsce. W 2000 r. w obchodach Dnia Stron Ojczystych po raz pierwszy wziął udział kanclerz Niemiec - Gerhard Schröder z SPD.

Funkcjonariusze BdV szczycą się, że ich szefowa okazała się świetną "komunikatorką" i mają rację. Steinbach udało się przedstawić wysiedlenia Niemców ze wschodu w bardziej uniwersalnym kontekście. W swoich przemówieniach potrafi połączyć wydarzenia z 1945 r. z ideami Immanuela Kanta i Hanny Arendt, dokumentami ONZ oraz interwencją NATO (w tym i Polski) w Kosowie. Dzięki niej słowo "wypędzenie" przestało być w Niemczech kojarzone z rewanżyzmem i skrajną prawicą. Ponownie stało się "politycznie poprawnie".
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

no właśnie Zibi,

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 11.03.09, 10:02:41

dokładnie to samo powtarza Steinbah - byłam ofiarą wojny rozpętanej przez hitlerowców, nie byłam jej sprawcą. Czy może uważasz, że dwuletnia dziewczynka była "sprawcą". Ona uważa się za taką samą ofiarę jak każde inne dziecko, które musiało opuścić dom, w którym mieszkało. A może ona cierpiała "sprawiedliwie"? Jeśli tak to za jakie swoje przewinienia, skoro była niewinna?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Jak nie powinna mówić?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 11.03.09, 08:21:52

Jak nie powinna mówić? Może jakiś cytat podasz?
Steinbah nie ma zamiaru zmieniać historii, zresztą nie ma takiej możliwości. Wielokrotnie potępiała hitleryzm i zbrodnie III Rzeszy. Ale ponieważ w momencie zakończenia wojny była dwuletnią dziewczynką nie można jej nazywać „sprawcą”. Ona chce aby nie mieszać sprawców z ofiarami, bo ona za sprawcę się nie uważa.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Steibach nie ma racji

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Ewka (gość), 10.03.09, 21:52:16

Erica Steibanch nie zmieni historii i nie powinna sie wypowiadac na ten temat.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Steibach staje się groźna

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zibi (gość), 10.03.09, 21:48:06

Erica Steibanch nie zakłamie hitorii,prawda jest jedna.Niemcy wywołujac II wojne światową i dokonując potwornych zbrodni musieli się liczyc z konsenkwencjami.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Steinbach odszkodowań od Polski nie chce.

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 10.03.09, 12:05:46

Od razu dodaję, że ona nie jest dla mnie postacią sympatyczną. Więcej: nie lubię jej. Mam prawo kogoś nie lubić, bo uczucia nie podlegają kontroli czy nakazaom prawnym, po prostu są. Ale nie mam prawa mówić: dwuletnia niemiecka dziewczynka (bo tyle miała ta pani w 1945 roku) to był „sprawca”. Otóż nie. To było dziecko, które musiało opuścić dom w którym mieszkała i tyle. Inaczej mówiąc: czy mamy prawo od dwuletniego dziecka wymagać aby powiedziało: słusznie cierpiałam, bo moi rodzice napadli na Polskę. Oczywiście możnaby zbyć całą sprawę w tym konkretnym przypadku i powiedzieć: a co tam może dwuletnie dziecko wiedzieć. A gdyby miało osiem lat? A były i takie. Gdzie jest granica?

A co do Boga to proponuję zajrzeć do Ewangelii. Tam nie ma pojęć "granice", "patriotyzm". Jest powiedziane: abyście byli jedno, nie masz między wami ni Żyda ni Greka. Rąwnież nasi polscy biskupi już niemal pół wieku temu powiedzieli "przebaczamy i prosimy o przebaczenie". Te słowa były wypowiedziane 20 lat po wojnie. Czy dziś, w 70 rocznicę jej początku, kiedy minęły dziesięciolecia i pokolenia, są nieaktualne?

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ja (gość), 10.03.09, 11:40:06

nie sobie sądzi i myśli o nas co chce,ale niech się od nas odczepi.Czy nie ma u siebie zajęcia,że szuka u nas.Tego co jej nie jest i nigdy nie było.Nawet jeśli wygląda inaczej Bóg dał granice narodom,aby Go szukały czy Go nie znajdą.Niemcy mają swoją granicę,my mamy swoją.I niech jej nie przekraczają.Ale pewnie przekroczą,bo zawsze to robili.Od zamierzchłych czasów.Dlatego każdego dnia się modlę aby im się dobrze wiodło.Bo kiedy im źle,wydzierają innym ich własność.Bez honoru i bez wstydu.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.