Dziś po południu wszyscy polscy biskupi diecezjalni i pomocniczy będą wybierać nowego przewodniczącego i wiceprzewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.
Ale tak naprawdę karty w tej rozgrywce zostały rozdane już kilka tygodni temu. Scenariusz jest taki: arcybiskup Józef Michalik, obecny przewodniczący KEP, nie będzie się ubiegał o wybór na drugą kadencję.
W tej sytuacji przeważająca część biskupów odda swój głos na metropolitę krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza. Wieloletni sekretarz Jana Pawła II może być pewien masowego poparcia. - Kardynał wielokrotnie był namawiany przez członków episkopatu do startu w wyborach, niektórzy specjalnie po to przyjeżdżali do Krakowa - mówi osoba z tamtejszej kurii.
Jednym z najmocniej lobbujących był metropolita warszawski abp Kazimierz Nycz.
Jak pisaliśmy na początku marca, proponował kard.
Dziwiszowi podział władzy w episkopacie. Według planu abp. Nycza on sam miał zostać wiceprzewodniczącym KEP, przy czym chciał wziąć na siebie większość obowiązków, a metropolita krakowski - przewodniczącym i jako najpopularniejszy w Polsce hierarcha wesprzeć episkopat swoim ogromnym autorytetem.
Sam kard. Dziwisz, choć ucieszyło go poparcie biskupów, długo się wahał, czy wystartować w dzisiejszych wyborach. - Od niedawna jest w Polsce, jeszcze nie do końca poznał realia naszego Kościoła, chciał się skupić na kierowaniu archidiecezją krakowską - mówi podwładny kardynała. - Ale wiem, że ostatecznie zgodził się kandydować.
Kandydaturom kard. Dziwisza, który jest człowiekiem środka, i abp. Nycza, postrzeganego jako liberała, mógłby zagrozić tylko jeden rywal. Jest nim forsowany przez konserwatywną frakcję episkopatu metropolita gdański Sławoj Leszek Głódź. Zyskanie poparcia większości może być jednak mało realne, bo wśród wiernych ma opinię radykała i ekscentryka. O tym, jak bardzo jest niepopularny, świadczą protesty części gdańskich intelektualistów i polityków po tym, gdy został nominowany na ordynariusza tamtejszej archidiecezji.
***
Prawie jak konklawe
Kandydatów jest 41, czyli tylu, ile diecezji
O stanowisko przewodniczącego KEP mogą się ubiegać tylko biskupi kierujący diecezjami. Znacznie więcej jest głosujących (105), bo w wyborach biorą udział biskupi diecezjalni i pomocniczy.
Głosowanie jest tajne, biskupi stawiają krzyżyk przy nazwisku swego faworyta na kartach z nazwiskami kandydatów. Wybory wygrywa ten, kto dostanie 50 proc. głosów plus 1. Jeśli nikt nie zwycięży w pierwszej turze, odbywa się drugie głosowanie. Jeżeli i ono nie da efektów, następuje trzecia tura, ale w niej głosuje się już tylko na dwóch kandydatów z największym poparciem. Wygrywa ten, kto dostanie więcej głosów, a jeśli obaj dostaną tyle samo, przewodniczącym zostaje ten z dłuższym stażem biskupim. Potem w taki sam sposób wybierany jest wiceprzewodniczący KEP.