Menu Region

Co interesującego dostarczyła nam kultura w 2015 roku

Co interesującego dostarczyła nam kultura w 2015 roku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bożydar Brakoniecki, Lucjan Strzyga

Prześlij Drukuj
Na scenie koncertowej Katy Perry, przy chopinowskim fortepianie Seong-Jin Cho, w księgarniach Michel Houellebecq, a w teatrze spektakl noblistki z gościnnym udziałem aktorów porno. Mijający rok na pewno nie należał do najnudniejszych.
1/6

Scena z „Demona”, ostatniego filmu tragicznie zmarłego Marcina Wrony

(© Fot. materiały prasowe)

  • Muzeum Żydów Polskich. Z szansą na prestiżową Nagrodę Europejskiego Muzeum Roku
Zobaczmy, co najbardziej rozpalało nasze emocje w mijającym roku. Wbrew pozorom największe dotarły z teatralnej sceny. Co nie znaczy wcale, że sale kinowe, wnętrza muzealne i księgarnie świeciły pustkami.

„Gwiezdne Wojny” idą po rekord
Pod względem filmowym rok 2015 był imponujący. Dystrybutorzy zasypali nas kilkudziesięcioma kinowymi hitami: „Birdmanem”, który zdobył w tym roku Oscara, „Whiplashem”, „Dzikimi historiami”, „Snajperem”, Selmą”, zadziwiająco wręcz popularnymi „Minionkami” i „Karbalą”.
Ten ostatni tytuł warto wspomnieć osobno, bowiem po pierwsze został zrobiony przez Polaków (reżyserował Krzysztof Łukaszewicz), pod drugie zaś przypomina chwalebne starcia naszych żołnierzy w Iraku. W tytułowej Karbali przyszło im przez wiele godzin bohatersko bronić miejscowego ratusza przed siłami muzułmańskich rebeliantów.


MARCIN WRONA | TAJEMNICE, DEMONY I NIEPOKOJE UTALENTOWANEGO REŻYSERA


A skoro jesteśmy już przy polskich produkcjach, warto odnotować też film „Body/ciało” Małgorzaty Szumowskiej, który odniósł sukces na Berlinale. Sporo mówiło się też o „Demonie” Marcina Wrony, gatunkowym horrorze, który ma świetną, gęstniejącą z każdą minutą atmosferę, znakomity klimat oraz aktorów dających z siebie wiele. Film warty jest uwagi, podobnie jak jego twórca, który tragiczne dokończył żywota podczas festiwalu polskich filmów w Gdyni. Dla wielu pojawienie się tych kilku filmów to znak, że polskie kino ma się ostatnio całkiem nieźle. Co cieszy po narzekaniach ostatnich lat. Choć z drugiej strony „Hiszpanka” wyreżyserowana przez Łukasza Barczyka przemknęła przez sale kinowe prawie niezauważona. A przecież to materiał na potencjalny hit. Oto Ignacy Paderewski pod koniec I wojny światowej próbuje dotrzeć do Polski, jednak na jego drodze staje mroczny Doktor Abuse (na usługach pruskiej armii), pragnący pokrzyżować mu szyki. W obsadzie znaleźli się m.in. Jakub Gierszał i Jan Frycz.
W Polsce emocje nie są zarezerwowane jedynie dla polityki. Wywołuje je także literatura, nie mówiąc o teatrze
Ale nawet filmom Szumowskiej i Łukaszewicza daleko do dwóch największych hitów tego roku - „Spectre”, kolejnej części przygód Bonda, wyreżyserowanej przez Sama Mendesa i siódmego epizodu z cyklu „Gwiezdnych Wojen” J.J. Abramsa, o wielce znaczącym podtytule „Przebudzenie Mocy”. O Bondzie, ponowie granym przez Daniela Craiga, raczej trudno powiedzieć coś odkrywczego (tym razem najlepszy agent Jej Królewskiej Mości demoluje tajną organizację Spectre), za „Gwiezdne Wojny” natychmiast zdążyło zawyżyć słupki box office’ów. Do dziś zarobek producentów waha się w okolicach półtora miliarda dolarów. A to przecież dopiero początek zabawy, bowiem w Chinach, największym po Stanach Zjednoczonych filmowym rynku zbytu świata wejdzie na ekrany dopiero 9 stycznia.

CHŁODNE KINO BEZ EMOCJI I SUSPENSU. RECENZJA FILMU "GWIEZDNE WOJNY: PRZEBUDZENIE MOCY"


Tokarczuk i Siedlecka
Z wydanych w tym roku w Polsce książek można by usypać sporą górę. Wiele z nich trafiło do polskich domów, co znaczy, że nie sprawdzają się czarne scenariusze, jakoby czytelnictwo wśród naszych rodaków sięgnęło dna. Wymieńmy choć kilka wydawniczych hitów: „13 pięter” Filipa Springera”, owoc wędrówek autora po prowincjonalnej Polsce, „Dziewczynę z pociągu” Paula Hawkinsa, o której krąży opinia, że była najczęściej kupowaną powieścią na świecie (tylko w Ameryce kupowano ją co 6 sekund), opasłą rozprawę „Gwiezdne Wojny. Jak podbiły wszechświat?” Chrisa Taylora, najobszerniejsze źródło wiedzy o kosmicznej sadze, czy wywiad-rzekę z Piotrem Fronczewskim „Ja, Fronczewski” Marcina Mastalerza, jedną z najszczerszych książek o polskim aktorstwie, jakie ujrzały światło dzienne.

Obserwatorzy rynku dowodzą, że coraz częściej sięgamy po książki z dziedziny mody. Dowodem dwie, które w mijającym roku zrobiły prawdziwą furorę: to „Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu” Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu, jednej z najpopularniejszych dziś blogerek makijażowych w polskim YouTube, oraz „Slow Fashion. Modowa rewolucja” Joanny Glogazy, modnej popularyzatorki życia slow.
1 3 »
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się