Menu Region

Piłkarze Wisły Kraków wydarli polonistom zwycięstwo z gardła

Piłkarze Wisły Kraków wydarli polonistom zwycięstwo z gardła

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Bartosz Karcz, Paweł Drażba

Prześlij Drukuj
Emocje o 1. do 90. minuty, sporo ciekawych, składnych akcji, piękne bramki i przede wszystkim niesamowita walka piłkarzy obu drużyn na całej długości i szerokości boiska - tak wyglądał hit 19. kolejki futbolowej ekstraklasy, w którym Wisła Kraków pokonała Polonię Warszawa 2:1, choć trafniej można powiedzieć, że wydarła Czarnym Koszulom zwycięstwo z gardła.
Goście w pierwszej połowie oddali pole Wiśle. Krakowianie byli częściej przy piłce i to głównie oni atakowali. Owszem, były momenty, gdy mistrzom Polski brakowało płynności w grze, ale nie zrażali się jedną czy drugą stratą, tylko starali się organizować kolejne akcje. Krakowianie prezentowali się tak, jakby mocno wzięli sobie do serca słowa Henryka Reymana, które kibice wywiesili przed meczem na tran-sparencie. "Ale każdy ma prawo żądać od Was ambitnej i nieustępliwej walki" - głosiło hasło i wiślacy nie odpuszczali ani na centymetr.

Początkowo jednak sama walka nie przekładała się na sytuacje. Dopiero w 14. minucie Paweł Brożek przeprowadził akcję zakończoną mocnym, lecz niecelnym strzałem.
To był jednak sygnał do tego, że gospodarze podkręcą tempo. Wisła ruszyła ostro do przodu, spychając Polonię do obrony. To właśnie o tym fragmencie gry trener Jacek Zieliński powiedział po ostatnim gwizdku: - Wisła wdeptała nas w ziemię.

Efekt naporu miejscowych przyszedł w 27 minucie. Po rzucie rożnym poloniści wybili piłkę i wydawało się, że jest po sprawie. Futbolówkę przejął jednak Marek Zieńczuk i ponownie dośrod-kował w pole karne, a tutaj Paweł Brożek udowodnił, że pozostawienie mu metra swobody w "szesnastce" to klasyczne futbolowe samobójstwo. "Brozio" strzelił i precyzyjnie, i jednocześnie sprytnie.

Poloniści twierdzili po meczu, że wiślak był na spalonym, ale telewizyjne powtórki rozwiewają wątpliwości - gol był prawidłowy. Chwilę po tym trafieniu strzelec pobiegł do ławki rezerwowych i mocno wyściskał trenera Macieja Skorżę. - Chciałem pokazać w ten sposób, jaką bzdurą są informacje o naszym konflikcie - tłumaczył Paweł Brożek.

Wisła uzyskała prowadzenie i zadowolona z tego nieco zwolniła. Polonię do przerwy nie było jednak stać na zryw - Czarne Koszule oddały jeden celny strzał na bramkę Mariusza Pawełka: w 34. minucie głową z sześciu metrów uderzył Filip Ivanovski. Ze złapaniem piłki problemów jednak nie miał bramkarz gospodarzy.

Po zmianie stron warszawianie wzięli się ostro do pracy i mecz się wyrównał. Akcja za akcję, wślizg za wślizg - tak to wyglądało już do samego końca spotkania. W 55. minucie Polonia skorzystała z faktu, że za linią boczną opatrywany był Marek Zieńczuk. Na szesnastym metrze walczący z Ivanovskim Marcelo interweniował nieskutecznie i wbiegający do środka z prawego skrzydła Adrian Mierzejewski miał wystarczająco dużo miejsca i czasu, by dobrze przymierzyć. Polonista trafił przy samym słupku.

Wisła ruszyła do ataku, ale Polonia nie rezygnowała z kontr. Trener Maciej Skorża nie czekał i wpuścił na boisko Beto oraz Piotra Ćwielonga. To było kluczowe posunięcie. Obaj wnieśli spore ożywienie do gry i mieli udział przy drugim golu.
Akcję rozpoczął Beto, a później piłka krążyła między wiślakami jak po sznurku: Beto - Diaz - Baszczyński - Paweł Brożek - Ćwielong - Paweł Brożek - gol!

Wiślacy znów prowadzili, ale emocje się nie skończyły. Polonia dzielnie walczyła do końca. Minimalnie niecelnie strzelał Ivanovski, a w przedłużonym czasie gry po uderzeniu Jarosława Laty z wolnego zabrakło centymetrów do wyrównania.
- Nie wiem, czemu nie wpadło. Zrobiłem przecież wszystko, jak należy - zastanawiał się Lato.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się