Menu Region

Wasilewski: Charakter już mi się nie zmieni

Wasilewski: Charakter już mi się nie zmieni

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Lehmann

Prześlij Drukuj
Z Marcinem Wasilewskim, obrońcą Anderlechtu i reprezentacji Polski, rozmawia Maciej Lehmann
W sobotę strzelił Pan czwartego gola w tym sezonie, ale nie było po nim tak spontanicznej radości, jak po bramce ze Standardem Liege, gdy skoczył Pan na płot, wyściskał się z kibicami. Teraz był tylko gest ręką w ich stronę. Co się stało? Ten gol był mniej ważny?
Cieszy mnie każda bramka. Lutowy mecz ze Standardem miał jednak zupełnie inny ciężar gatunkowy. To klasyk w Belgii, bardzo prestiżowy pojedynek dla obu klubów. Mieliśmy spore problemy w tym meczu. Rywale prowadzili już 2:1. Były nieprawdopodobne emocje. Kiedy z karnego strzeliłem na 3:2, wiedziałem, że Standard już się nie podniesie. Radość była ogromna.

Czy nie jest Pan doceniany w Belgii? Wiadomo, że Wasilewski jest bardzo groźny przy stałych fragmentach gry, a w sobotę można było odnieść wrażenie, że piłkarze Zulte Waregem zapomnieli, że trzeba Pana pilnować w polu karnym.

Może to tak wyglądało, ale mamy dobrze wyćwiczony ten wariant rozegrania rzutu wolnego. Zgubiłem pilnującego mnie przeciwnika, który za późno wyskoczył do górnej piłki. Wystarczyło tylko dobrze przymierzyć. Udało się i mogliśmy po tej bramce kontrolować już wydarzenia na boisku.

Przed meczem ze Standardem mówił Pan, że drużyna, która wygra, będzie już jedną nogą na mistrzowskim tronie. Przegrany może mieć spory problem z dogonieniem rywala.
Nic podobnego. Mamy tylko dwa punkty przewagi, a do końca rozgrywek pozostało jeszcze dziewięć kolejek. Walka o tytuł będzie bardzo zacięta. Nie możemy sobie pozwolić nawet na moment dekoncentracji.

Oprócz gola, zobaczył Pan także żółtą kartkę i nie zagra Pan w następnym meczu. Trener miał pretensje?
Na boisku nie ma czasu na kalkulacje. Kiedyś długo rozmawiałem z trenerem o moim stylu gry. Miałem grać rozważniej, unikać ostrych starć. Okazało się jednak, że takie zachowanie zupełnie nie odpowiada mojemu charakterowi na boisku. W końcu stwierdził, iż nie ma sensu zmieniać mojej natury, bo nie wychodzi to nikomu na dobre.

Czyli można powiedzieć, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Na zgrupowanie reprezentacji przed meczami z Irlandią Płn. i San Marino przyjedzie Pan wypoczęty.
Powiedzmy, że z jednym meczem w nogach mniej, bo przygotowania do meczu z Irlandią Płn. rozpoczynają się za dwa tygodnie, więc zagram jeszcze z Germinalem Beerschot. Rzeczywiście, zaczynam myśleć już o tym arcyważnym dla nas pojedynku. Straciliśmy głupio punkty w starciu ze Słowacją i musimy teraz to odrobić. Nie wyobrażam sobie innego rezultatu jak nasze zwycięstwo.

Niedawno mówiło się, że poleca Pan Anderlechtowi Rafała Murawskiego. Czy Fiołki będą starały się pozyskać latem lechitę?
Nie jest to pytanie do mnie. Już mówiłem, że to nie ja decyduję w Anderlechcie o transferach. Jeden ze skautów wybierał się oglądać mecz Lecha i chciał uzyskać ode mnie kilka informacji o klubie i Poznaniu. To wszystko, co mogę powiedzieć.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się