Menu Region

Kowalczyk bierze, co jest do wzięcia, i zwycięża

Kowalczyk bierze, co jest do wzięcia, i zwycięża

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Robert Korzeniowski

Prześlij Drukuj
Być pięknym, młodym, inteligentnym, a wkrótce pewnie realnie bogatym, gdy medalowy kruszec przełoży się na poważne kontrakty reklamowe, to marzenie każdego, kto tylko uświadomi sobie, że dysponuje choćby odrobiną talentu i odwagą myślenia o sławie.
Justyna Kowalczyk w ten weekend pokazała skalę swojej wielkości. Udowodniła, że posiada dużo więcej niż umiejętność sięgania po tytuły i medale. Jest bowiem w równym stopniu odporna na sukces, co na porażkę. W Lahti w sobotę zobaczyłem moją klubową koleżankę (sam przez długie lata reprezentowałem AZS AWF Katowice) finiszującą po fatalnym i pechowym upadku na jedenastym miejscu, by następnego dnia, dosłownie i w przenośni, podnieść się i sięgnąć po zwycięstwo. Sportowa złość jest niezbędną składową duszy wojownika, a taką duszę bez wątpienia posiada Justyna. Ten typ zwycięzcy nigdy nie oddaje się celebrowaniu swojego sukcesu, zapominając o konieczności koncentracji na kolejnych celach sezonu, kariery sportowej czy nawet szerzej pojętych celach życiowych.
On po prostu bierze, co jest do wzięcia, i zwycięża. Pozytywne nastawienie do świata i wyjątkowo silne poczucie własnej wartości prowadzące nieraz nawet do iskrzenia w stosunkach z trenerem Wierietielnym pozwalają na realizację dowolnego planu, z podium na horyzoncie. O to możemy być spokojni. Justyna zdoła z pewnością wyciszyć się po tym niesamowitym sezonie i powalczyć o wszystko co najlepsze w Vancouver.

Kanadyjczycy już dziś są gotowi do przeprowadzenia igrzysk, a nasza gwiazda do odegrania na nich szczególnej roli. Powraca jednak do mnie myśl, która zawsze utrudnia spokojne zasypianie, gdy coś pozytywnego dzieje się w naszym sporcie. Czy jesteśmy gotowi na sukces Kowalczyk? Czy związek narciarski będzie potrafił odpowiednio wykorzystać doskonałą passę naszej mistrzyni i zbudować wokół niej grupę szkoleniową dającą nam podstawy do marzeń o częstszej niż raz na 31 lat obecności Polaków na podium mistrzów świata? Nie mam pojęcia, ile tras biegowych zostanie przygotowanych na następny sezon zimowy ani czy zostanie odpowiednio wykorzystany fenomen Biegu Piastów.

Rzecz w tym, by zamiast próbować podczepiać się pod sukces Justyny, zbudować alternatywny pociąg jadący wytyczonymi przez nią śladami w kierunku Soczi, gdzie odbędą się kolejne po Vancouver igrzyska. Aż nadto wyraźnie widzimy bowiem, z jakim trudem przychodzi nam szukanie następców Małysza, który jako samorodny talent zaistniał praktycznie w trzydzieści lat po sukcesie Fortuny. Ja osobiście wolę cykl olimpijski od, nomen omen, narciarskiego koła fortuny, zataczającego złoty krąg co mniej więcej trzydzieści lat.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się