Teatralny produkt z górnej półki
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
Fabuła brzmi banalnie: wcale nie najważniejszy w swojej wytwórni producent usiłuje namówić gwiazdę ekranu, by zagrała w jego najnowszym filmie. Scenariusz nie jest - najdelikatniej mówiąc - najwybitniejszy.
"Produktem" jest również sam James - jego zawód to z pewnością nieprzypadkowa zbieżność brzmieniowa. James jest dziecięciem swego wieku i środowiska, w jakim się obraca. Więzień politycznej poprawności, który za wszelką cenę stara się pokazać, że od tej poprawności ucieka. Może nie cyniczny, ale jednak konformista - na zmianę to dystansuje się od opowiadanej historii, to z zachwytem zachwala zalety scenariusza, wszystko po to, by słuchająca go bez słowa aktorka zgodziła się zagrać w filmie. Sięga raz po racjonalne argumenty, innym razem odwołuje się do uczuć, by co jakiś czas okrasić rozmowę tanim, tandetnym pochlebstwem dotyczącym aktorstwa Olivii.
Z takiego materiału literackiego można zrobić prostą satyrę na Amerykę, media i traumę po wydarzeniach 11 września 2001 roku. Ale można też - jak pokazuje spektakl Michała Kotańskiego - zrobić fascynujące, wielopłaszczyznowe przedstawienie, przykuwające widza na godzinę do fotela. To teatr w najlepszym tego słowa znaczeniu współczesny - sięgający po aktualne tematy, ale oferujący zdecydowanie więcej niż publicystykę (w ostatnich czasach przekleństwo zabijające np. Teatr Telewizji), bo intelektualną refleksję, bystrą obserwację rzeczywistości, także w sferze języka, wreszcie atrakcyjną formę.




