Menu Region

Tusk ogłosił, że porażka to sukces

Tusk ogłosił, że porażka to sukces

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Ryszard Czarnecki

5Komentarzy Prześlij Drukuj
Myślałem, że po przeżyciu ponad 40 lat w dwóch ustrojach nic mnie nie zdziwi. Wydawało mi się, że nie da już się białego nazywać czarnym, a porażki sukcesem.
Przyjmowałem, że to niemożliwe ze względów etycznych, a przede wszystkim dlatego, że nikt tego nie kupi i politycy w coś takiego nie wejdą.

Okazało się, że z tupetem weszli. Chodzi o ostatni szczyt UE w Brukseli. Na krótko przed nim polski rząd ustami premiera Tuska, ministra Grupińskiego i ministra Dowgielewicza jasno definiował główny cel Polski. Miało nim być skrócenie pobytu naszego kraju w korytarzu walutowym ERM2. Tego samego chcieli też Węgrzy.

Politycy PO wmawiali Polakom, że jest to możliwe. Przyznaję uczciwie: nie wszyscy. W rządowym chórze nie chciał śpiewać Jacek Saryusz--Wolski, który wprost mówił, że skrócenie pobytu w ERM2 do okresu krótszego niż dwa lata to mission impossible.

Zderzenie z unijną rzeczywistością okazało się brutalne. Krótszy pobyt w korytarzu walutowym - jak w końcu wytłumaczono polskiemu premierowi - nie jest możliwy ze względów formalnoprawnych (konieczna byłaby zmiana traktatu z Maastricht), a także ekonomicznych (ani Europejski Bank Centralny, ani Komisja Europejska nie widzą takiej możliwości w dobie kryzysu).
Korepetycje premiera Tuska w Brukseli zakończyły się porażką rządu.

Mimo to chłopcy PR-owcy z Alej Ujazdowskich w Warszawie postanowili ją przykryć rzekomym sukcesem. Gromko odtrąbiono wiktorię: Polska uratowała UE przed zmorą protekcjonizmu, Sarkozy czekał na Tuska pół godziny, przestępując z nogi na nogę, Węgrom i Łotyszom pokazaliśmy, gdzie raki zimują. Czyli po prostu jest świetnie!

Jeżeli ktoś nie rozumie, że eurospeak, czyli europejska nowomowa, polega na mówieniu jednego (zwykle przy użyciu europejskiej retoryki), a robieniu swojego, czyli twardej obrony własnego interesu narodowego, to nic nie rozumie.

Zbiorowemu potępianiu protekcjonizmu na szczycie UE towarzyszyły ewidentne praktyki protekcjonistyczne rządów Niemiec, Francji i wielu innych krajów. Premier Tusk, walcząc niby niczym Don Kichot z wiatrakami europejskiego protekcjonizmu (z Sancho Pansą - ministrem Nowakiem - u boku), zapomniał, że obowiązkiem szefa polskiego rządu jest prowadzić właśnie protekcjonistyczną politykę ochrony polskich firm i polskiego rolnictwa.

Tyleż zabawne, co smutne i bezmyślne było zwołanie przez Tuska miniszczytu krajów nowej Unii - tylko po to, aby pokazać premierowi Węgier gest Kozakiewicza. To już lepiej było go nie zwoływać. Założę się, że przy najbliższej okazji Budapeszt odpłaci nam za to z nawiązką.

Szkoda, że nasi rządzący zapomnieli, że bez twardego licytowania w Unii nic się nie wywalczy. Trzeba było poprzeć Węgrów, nawet wiedząc, że ich plan nie ma szans. Wyłącznie po to, aby ustępując, coś uzyskać, dziś lub przy następnej okazji.

To był przegrany szczyt, choć tam-tamy rządowej propagandy wieszczą co innego, a woń kadzidełek palonych przed Donaldem Tuskiem przez jego doradców zabija jakiekolwiek krytyczne myślenie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

5

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Czarnecki to polityczna miernota

+4 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kaka (gość)  •

Czarnecki jesteś polityczną miernotą, ulica mówi ..." głupszy niż ustawa przewiduje..."

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zdrada

+3 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Jacek zarazek (gość)  •

Ja oceniam wystąpienie Tuska jeszcze surowiej: to zdrada narodowa. Tusk najwyraźniej załatwia w Polsce interesy niemieckie. A ten szum ze Steinbach to zasłona dymna. Na początku lat dziewięćdziesiątych, Balcerowicz przyjął koncepcję likwidacji całej polskiej gospodarki i zamiany jej na zagraniczną. teraz, Tusk, który otwarcie uważa go za swego idola, powrócił do tej koncepcji. Stąd mamy likwidację stoczni, huty w Stalowej Woli, przemysłu zbrojeniowego. Ciekawe, co będzie następne?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Dziwie sie,ze panu drukuja jeszcze te klamstwa.

+1 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

klops (gość)  •

Jest p. najwiekszym plotkarzem UNII, to wszyscy wiedza, rwie sie tam gdzie kasa, jak nie SO, to PZPN,PIS, narod nie jest slepy i gluchy. Za 5 centow, gonilby on, wesz z BRUKSELI do Warszawy, by tylko moc zarobic i kupic jeszcze jedno mieszkanie pod najem w Brukseli.

odpowiedzi (0)

skomentuj

czrnecki

+5 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

tojamarek (gość)  •

co ty rychu marudzisz ?
i tak cie kaczynski skresli z listy.
nawet on nie cierpi brazowonosych.

odpowiedzi (0)

skomentuj

fałszywy tam-tam czarneckiego

+4 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

edgar (gość)  •

"... bez twardego licytowania ... nic się nie wywalczy" powiedział autorytet w zakresie zmian poglądów, partii ;)
Coś ten osobnik wie jak się negocjuje. W końcu jego wiarygodność jako osoby która żyje ze zmiany poglądów i partii jest powszechnie znana. Od narodowo chrześcijańskiej partii poprzez partię hochsztaplerów do partii cierpiącej na brak władzy i uwiąd intelektualny. A co ten osobnik przez lata spędzone w parlamencie europejskim jako przedstawiciel Samoobrony wywalczył dla Polski ? Mam nadzieję, że jegomość tym razem nie załapie się na darmową unijną kasę i "odpocznie" od podróży zagranicznych na nasz koszt.

odpowiedzi (0)

skomentuj